Trwająca już blisko rok budowa galerii „Jurand” na ul. Odrodzenia daje się we znaki niektórym mieszkańcom sąsiednich bloków. Niedawno niemal całą noc robotnicy wylewali posadzkę, mocno przy tym hałasując. - Przez to nie zmrużyłem oka do rana – skarży się Janina Ulatowska, mieszkanka ul. Odrodzenia. Kierownik budowy zapewnia, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy.
NOCNE HAŁASY
Budowa galerii handlowej „Jurand” trwa już od ponad roku. Obiekt powstaje w miejscu zburzonego kina. Przez lata była tu tylko ogromna dziura w ziemi, ogrodzona metalowym płotem i porastająca krzakami. Dlatego kiedy prace budowlane ruszyły na dobre, wielu mieszkańców Szczytna odetchnęło z ulgą. Okazuje się jednak, że prowadzona inwestycja niektórym daje się mocno we znaki. - Przez całą noc z piątku 26 kwietnia na sobotę robotnicy wylewali posadzkę na parterze, powodując straszny hałas. Przez to do rana nie zmrużyłam oka – skarży się Janina Ulatowska, mieszkanka bloku przy ul. Odrodzenia 13. Jej balkon wychodzi wprost na teren budowy i nic dziwnego, że dochodzące z niej odgłosy docierają do mieszkania, nawet mimo zamkniętych okien. Pani Janina feralnej nocy zadzwoniła nawet na policję, prosząc o interwencję.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
TO SIĘ JUŻ NIE POWTÓRZY
Kierownik budowy galerii Tomasz Korszlak przyznaje, że taka sytuacja jak ta z końca kwietnia nie powinna mieć miejsca. Podkreśla jednak, że wynikała z problemów technicznych. - Prowadzenie jakichkolwiek robót w centrum miasta zawsze wiąże się z utrudnieniami – mówi kierownik. W tym przypadku, z uwagi na trudny dojazd, beton do wylewania posadzki podawano tylko z jednego podajnika. - Szło to bardzo wolno. Jednak ze względów technologicznych nie mogliśmy przerwać tych prac – tłumaczy. Dodaje, że pracownicy uprzedzili mieszkańców o tym, że roboty mogą się przedłużyć do późniejszych godzin, wywieszając na drzwiach kartki ze stosowną informacją. Pani Janina potwierdza, że taka wiadomość do niej dotarła. - Nie podano tylko, do której będą trwały te prace. Kiedy zapytałam jednego z pracowników powiedział, że najpóźniej do 18.00 – mówi kobieta.
Kierownik budowy zapewnia, że opisane przez panią Janinę zdarzenie już się nie powtórzy. - Mamy tylko jedną posadzkę i już ją wylaliśmy – informuje, deklarując, że zależy mu na tym, aby mieszkańcy z sąsiedztwa w jak najmniejszym stopniu odczuwali niedogodności związane z trwającą inwestycją.
Przy okazji zapytaliśmy inwestora, Romana Tomczaka, o planowany termin oddania budynku do użytku. Okazuje się, że stanie się to nie we wrześniu tego roku, jak wcześniej zapowiadano, lecz najprawdopodobniej dopiero 1 grudnia.
(ew){/akeebasubs}
