Klub radnych miejskich Prawa i Sprawiedliwości usunął ze swoich szeregów Agnieszkę Kosakowską, zarzucając jej m.in. działanie na szkodę interesu wyborców. - W tym klubie samodzielne myślenie jest zakazane. Tam potrzebni są „żołnierze” bezwolnie wykonujący polecenia swojego przełożonego – komentuje Kosakowska. Nie ma też wątpliwości, że za jej wyrzuceniem stoi szef powiatowych struktur PiS Henryk Żuchowski.
I TAKĄ RADNĄ SIĘ WYWALA
Szeregi klubu radnych miejskich Prawa i Sprawiedliwości stopniały z pięciorga do czworga członków. Powodem jest usunięcie z niego Agnieszki Kosakowskiej. Uchwałę w tej sprawie członkowie klubu podjęli na początku kwietnia. W swoich wystąpieniach na komisjach i sesjach Rady Miejskiej działa Pani na szkodę interesu klubu radnych PiS oraz naszych wyborców - czytamy w uzasadnieniu. Kroplą, która przelała czarę goryczy, było niedawne głosowanie nad przystąpieniem Szczytna do sieci miast Cittaslow. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przyznaje, że do zgrzytu doszło tuż po wyborach, kiedy zapadła decyzja o wyznaczeniu jego przewodniczącego. - Na nasze pierwsze spotkanie przyszedł pan Żuchowski i od razu wskazał na tę funkcję radą Teresę Moczydłowską – opowiada Kosakowska. To wywołało jej zdziwienie, bo Moczydłowska zasiada w radzie dopiero pierwszą kadencję. - Powiedział wtedy, że przewodniczącym klubu nie może być ktoś, kto nie należy do partii – wspomina radna. Zdradza również, że nie otrzymywała od członków klubu żadnych informacji np. o organizowanych w mieście spotkaniach z posłami, przez co czuła się mocno marginalizowana. - Ludzie dzwonili do mnie zdziwieni, że mnie na nich nie było – mówi radna. Zapowiada, że od uchwały klubu nie będzie się odwoływać. - Przyjmuję ją do wiadomości, choć jest mi przykro, bo uważam, że nie zrobiłam niczego, co mi się zarzuca.
Dodaje, że przynależność partyjna nie powinna być ważna w pracy samorządowej. Zapewnia, że nadal pozostaje wierna swoim prawicowym poglądom, którym daje wyraz jako przewodnicząca Klubu „Gazety Polskiej”.
ZAKAZ MYŚLENIA
Kosakowska krytykuje sposób funkcjonowania klubu radnych. - Samodzielne myślenie jest tam zakazane. Tam potrzebni są tylko „żołnierze” wykonujący bezwolnie polecania swojego przełożonego – komentuje. Nie ma wątpliwości, że za jej wyrzuceniem stoi szef powiatowych struktur PiS i radny wojewódzki Henryk Żuchowski. Zdaniem radnej jego osoba nie służy dobrze ani partii, ani powiatowi. Zauważa, że choć PiS już od dawna jest u władzy, to Żuchowski, choćby dzięki swoim kontaktom z prominentnymi działaczami nie potrafi nic wywalczyć dla miasta i powiatu. Według niej powodem jest jego niechęć do obecnych władz samorządowych. Jak mówi, niepotrzebnie od razu ustawił radnych swojej partii w roli zepchniętej do kąta opozycji, która z góry neguje wszystkie działania samorządu.
MY WOLIMY GRĘ ZESPOŁOWĄ
Przewodnicząca klubu radnych PiS Teresa Moczydłowska zapewnia, że to jego członkowie zdecydowali o usunięciu Kosakowskiej i nikt nie wywierał na nich żadnego nacisku. - Owszem, poinformowaliśmy o naszej decyzji pana Żuchowskiego, ale to wyszło od nas – mówi radna. Dodaje, że Kosakowska, zanim została wykluczona, otrzymała zaproszenie na posiedzenie klubu, ale z niego nie skorzystała, usprawiedliwiając się chorobą. - Miałam wrażenie, że nie zależy jej na tym, by być dłużej w jego szeregach – mówi Teresa Moczydłowska. Zaprzecza, aby klubem rządził z tylnego siedzenia Żuchowski i nie było w nim miejsca na dyskusję. - Każdy, kto mnie zna wie, że nie należę do osób, które dają sobie coś z góry narzucić – przekonuje.
Henryk Żuchowski potwierdza, że to nie on decydował o wyrzuceniu radnej. - Wystąpili o to członkowie klubu, bo pani Kosakowska nie realizowała jego polityki – mówi, zarzucając jej nielojalność. Dowodem na to, że radna sprzeniewierzyła się obowiązującym w klubie zasadom miał być choćby jej stosunek do strajku nauczycieli. Mimo że PiS go nie popiera, to Kosakowska, pedagog w SP nr 6 i działaczka oświatowej „Solidarności”, się do niego przyłączyła. - Wiele osób związanych z naszym środowiskiem zgłosiło się, aby pomóc przy egzaminach, a ona tego nie zrobiła – wytyka Żuchowski. Zarzuca radnej, że chciała narzucać członkom klubu własne zdanie, chociaż była w mniejszości. - My wolimy grę zespołową, ale ona uważała, że wszystko wie najlepiej – twierdzi.
Nie zgadza się także z uwagami, że będąc szefem powiatowych struktur partii nic zrobił nic dla Szczytna. Jako przykłady skuteczności swoich działań wymienia m.in. budowy dróg lokalnych z rządowego programu, czy ronda na skrzyżowaniu ulic Polskiej, Leyka, Wileńskiej i Piłsudskiego oraz ronda w Rozogach i modernizację linii kolejowej do Ełku. - Interesuje mnie rozwój naszego m iasta i powiatu. Jesteśmy jako PiS otwarci na współpracę z samorządami, ale to nie my rozdajemy w nich karty – podsumowuje Żuchowski.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
