Drugie podejście do uchwalenia programu naprawczego dla gminy Pasym zakończyło się niepowodzeniem. To wynik głosowania radnych, którzy wzywają burmistrza do wprowadzenia większych oszczędności, a nie szukania ratunku jedynie w emisji obligacji.

Do trzech razy sztuka?

PROJEKT PONOWNIE ODRZUCONY

Po raz drugi pasymscy radni debatowali nad przygotowanym przez burmistrza Miusa projektem programu naprawczego. Do jego uchwalenia Rada Miejska została zobowiązana przez Regionalną Izbę Obrachunkową.

- Czas nas nagli. Ten program jest dobrze przygotowany – zapewniał radnych w miniony czwartek burmistrz Bernard Mius. Ci jednak stosunkiem głosów 8-7 nie przyjęli uchwały.

- Projekt nie zawiera uwag radnych zgłaszanych na posiedzeniach komisji – tłumaczył radny Wiesław Nosowicz. Ich propozycje nie ograniczają się tylko do emisji obligacji, ale działań, które mają znacznie skrócić okres wychodzenia z kryzysu i to przy ponoszeniu mniejszych kosztów.

- W przypadku przyjęcia naszych poprawek już w przyszłym roku gmina mogłaby wygospodarować środki na wkład własny do unijnych inwestycji – zapewniał Nosowicz. Dementował przy tym pojawiające się pogłoski, że propozycje radnych zakładają likwidację szkół. Nie wykluczył natomiast wprowadzenia do nich programu oszczędnościowego.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

ROZCZAROWANY RADNY

Nieprzyjęcie programu spotkało się z ostrą reakcją radnego Mieczysława Żyry. Ostrzegał, że teraz budżet gminie narzuci Regionalna Izba Obrachunkowa. To może oznaczać, że po raz kolejny odłożona w czasie zostanie budowa wodociągu do Krzywonogi i okolic, ostatniego już rejonu w gminie pozbawionego bieżącej wody. Zadanie, z zapewnionym już dofinansowaniem w wysokości 50%, ma kosztować 800 tys. zł.

- Nie wiem czy wasza postawa jest godna radnego – zwracał się Żyra do swoich koleżanek i kolegów, którzy głosowali przeciwko przyjęciu programu.

W odpowiedzi radny Nosowiacz zapewniał, że budowa wodociągu pozostanie zadaniem priorytetowym dla wszystkich radnych. Wyrażał też nadzieję, że za trzecim podejściem uda się program naprawczy przyjąć, ale wymagać to będzie ustępstw ze strony burmistrza. Na uchwalenie programu radni mają czas do 27 marca. Później sprawy w swoje ręce weźmie RIO.

POWRÓT NIEOBECNEJ

Obradom rady przysłuchiwała się dawno na nich nieobecna, była burmistrz Pasymia Lucyna Kobylińska. Zapytana przez „Kurka” nie zaprzeczyła, że będzie ubiegać się o powrót do ratusza. Nie kryła się przy tym z krytyczną oceną pracy burmistrza Miusa i skarbnika Młyńczaka.

- Nie informują społeczeństwa, co zawiera i jakie konsekwencje niesie ze sobą program naprawczy. Nie konsultują się z wyborcami, stawiając ich w ten sposób pod ścianą – wytykała im Kobylińska.

POPRAWIONY PROGRAM

Burmistrz Mius i skarbnik Młyńczak najwyraźniej wzięli sobie do serca uwagi „Kurka”. W poprawionej wersji programu naprawczego wśród powodów zaistniałego krachu finansowego nie ma już: samodzielnego dowożenia do szkół dzieci niepełnosprawnych, rozwinięcia działalności stołówek szkolnych czy utworzenia punktu przedszkolnego przy SP w Gromie. Włodarze przyznają natomiast, że do rozluźnienia dyscypliny finansowej w latach 2009-2010, co ma brzemienny w skutkach wpływ na aktualną sytuację, przyczyniła się realizacja zbyt wielu zadań. Lista inwestycji w roku 2009 zawierała 38 pozycji, a w roku 2010 – 39. Wydatki na nie przekroczyły 10 mln zł. Nie szczędzono też na dotacje dla Błękitnych (100 i 115 tys. zł) oraz organizację imprez plenerowych (167 i 296 tys. zł). Na finansowanie zadań w latach 2009-2011 gmina zaciągnęła kredyty sięgające 11 mln zł. Spłata rat powstałych zobowiązań ciągnąć się będzie do roku 2028.

(o)

{/akeebasubs}