Agnieszka Siemieniuk jest pierwszą kobietą w dziejach Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie pełniącą służbę na podziale bojowym. Wraz z innymi strażakami będzie gasić pożary i nieść pomoc ofiarom wypadków oraz klęsk żywiołowych. Na co dzień spełnia się w roli żony i mamy dwóch synów. Do tego od blisko dwudziestu lat trenuje karate i przebiegła Maraton Juranda.

Dobrze się czuję w męskim świecie
Woda to jeden z żywiołów Agnieszki Siemieniuk, która ma patent sternika motorowodnego i pełni funkcję skarbnika Fundacji Ratowniczej Autrimpus Szczytno

POCIĄG DO POMAGANIA

Od 1 maja szeregi szczycieńskich strażaków zasiliła Agnieszka Siemieniuk. To pierwsza kobieta w historii Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie pełniąca służbę na podziale bojowym. Wraz ze swoimi kolegami z jednostki będzie teraz działać na pierwszej linii ognia – gasić pożary oraz nieść pomoc ofiarom wypadków i klęsk żywiołowych. Agnieszka przebojem wdarła się w ten męski świat, bo o ile do kobiet w policji już zdążyliśmy się przyzwyczaić, o tyle w straży nie ma ich wiele. Trudno się temu dziwić – to służba wymagająca żelaznej kondycji fizycznej, ale i odporności psychicznej. Nowa szczycieńska strażaczka ma i jedno, i drugie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Nie jest rodowitą szczytnianką. Urodziła się na Śląsku, a potem mieszkała w Jędrzejowie, w województwie świętokrzyskim. Do Szczytna przyjechała w 2008 r. na studia w Wyższej Szkole Policji na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne. W tym samym czasie ukończyła jeszcze filologię angielską na Uniwersytecie Gdańskim. W Szczytnie poznała swojego przyszłego męża Grzegorza i tu zamieszkała. W 2014 r. rozpoczęła pracę w biurze Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, awansując po pewnym czasie na stanowisko kwatermistrza. Jak sama mówi, zawsze ciągnęło ją do pomagania innym. Stąd zaangażowanie w działalność społeczną - jest wiceprezesem Zarządu OSP Szczytno oraz skarbnikiem Fundacji Ratowniczej Autrimpus Szczytno.

KARATECZKA, KTÓRA ROZBIJA PUSTAKI

Od blisko dwudziestu lat trenuje karate, obecnie u Piotra Zembrzuskiego w Szczycieńskim Klubie Kyokushin Karate. Dotarła do pierwszego dana i od ośmiu lat jest posiadaczką czarnego pasa. Swoją przygodę z tą dyscypliną rozpoczęła, mając 13 lat. Jako jedna z niewielu kobiet na świecie rozbiła ręką stertę dziesięciu pustaków. Wyczynu tego dokonała w szczycieńskiej hali Wagnera. W przyszłym roku, z okazji 20-lecia trenowania karate, wybiera się do Japonii, żeby zdobyć drugiego dana. Na swoim koncie ma także przebiegnięcie Maratonu Juranda. Obecnie studiuje pielęgniarstwo, a wszystkie te aktywności godzi z byciem żoną i mamą dwóch synów w wieku 2 i 5 lat.

NABÓR W TAJEMNICY

W miniony czwartek Agnieszka Siemieniuk i Krystian Siedlecki złożyli ślubowanie na sztandar szczycieńskiej komendy, stając się pełnoprawnymi strażakami

Chęć niesienia pomocy innym spowodowała, że praca biurowa w komendzie straży przestała jej wystarczać. Sama postanowiła spróbować sił jako strażaczka. - Przyszedł taki moment, że postanowiłam coś zmienić w swoim życiu, przeżyć coś innego, nauczyć się nowych rzeczy – tłumaczy swoją decyzję.

W tajemnicy przez przełożonymi i kolegami ze szczycieńskiej jednostki, zgłosiła się na nabór do straży w Piszu. - Nie chciałam, aby ktokolwiek dawał mi fory dlatego, że pracuję w tutejszej komendzie – mówi Agnieszka. - W Szczytnie nikt nie wiedział, że startuję w naborze. Wszystko to było tajne, w tym moje przygotowania, które trwały rok – dodaje. W Piszu przeszła trudne testy sprawnościowe. W straży są one takie same dla kobiet i dla mężczyzn. Co ciekawe, coraz mniej tych ostatnich przechodzi przez sito eliminacji właśnie z powodu niewystarczającej kondycji fizycznej. - W ramach przygotowań robiłam tysiąc drążków, przebiegłam potworne ilości kilometrów – wspomina Agnieszka. Jej starania przyniosły skutek – podczas naboru pozostawiła w pokonanym polu aż 30 mężczyzn. Od samego początku wiedziała, że nie chce pracować w Piszu. Dlatego po zaliczeniu testów sprawnościowych, które są ważne pół roku, postanowiła zaryzykować i poczekać na rekrutację w Szczytnie. - Kiedy powiedziałam komendantowi, że byłam na naborze w Piszu i przeszłam go, uzyskując pełną punktację, był bardzo mocno zaskoczony, podobnie jak inni pracownicy komendy – opowiada Agnieszka.

DZIEWCZYNA Z TRZEPAKA

Sama o sobie mówi, że ma pociąg do pomagania innym i pasją tą zaraża innych

W miniony poniedziałek świeżo upieczona strażaczka wyjechała na trzymiesięczne szkolenie podstawowe do Szkoły Podoficerskiej w Bydgoszczy. To oznacza rozstanie z rodziną. Przyznaje, że będzie tęsknić za swoimi trzema mężczyznami. - Musimy to przeżyć jak grypę. To jeden z kosztów mojego wyboru – mówi, podkreślając, że ma wielkie wsparcie w mężu, który zawsze dopingował ją do tego, aby spełniała swoje marzenia.

Czy nie krępuje jej, że będzie jedyną kobietą wśród mężczyzn uchodzących za twardzieli? - Nie. Jestem typem dziewczyny z trzepaka i zawsze miałam wielu kolegów – odpowiada. Zauważa, że jej koledzy przy kobiecie zachowują się trochę inaczej. - Jeśli nawet próbują mnie trochę „podpuścić”, to odbywa się to zawsze w granicach dobrego smaku. Wiem, że na pewno nie będę przez nich traktowana seksistowsko – mówi Agnieszka. Nie bez znaczenia jest też to, że swoich kolegów z podziału zna już od dawna. Podkreśla, że od samego początku pracy w szczycieńskiej komendzie wielkim wsparciem i autorytetem pozostaje dla niej bryg. Zbigniew Stasiłojć, jeden ze strażaków o najdłuższym obecnie stażu w służbie.

Bycie na pierwszej linii ognia wymaga nie tylko dobrej kondycji fizycznej, ale i odporności psychicznej. W strażacką służbę wpisane jest obcowanie z ludzkim cierpieniem i śmiercią. Jak zamierza sobie radzić z wynikającymi z tego emocjami? - Na szczęście od zawsze mam treningi karate, które są dla mnie odskocznią od stresów. Sport to taki mój bufor bezpieczeństwa – zwierza się Agnieszka. W odreagowywaniu stresów pomaga jej także inna pasja – żeglarstwo. Sama jest też sternikiem motorowodnym. Marzy się jej jeszcze zdobycie licencji pilota śmigłowców.

NIE ODSTAJE OD CHŁOPAKÓW

Karate Agnieszka trenuje już blisko 20 lat. Jako jedna z niewielu kobiet rozbiła ręką stertę dziesięciu pustaków

Z uznaniem o swojej nowej podwładnej wypowiada się st. kpt. Łukasz Wróblewski, dowódca Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej w KP PSP w Szczytnie. Przypomina, że choć jest ona pierwszą w szczycieńskiej jednostce kobietą na podziale bojowym, to w powiecie szczycieńskim drugą. W komendzie w Mrągowie służbę taką pełni pochodząca z gminy Dźwierzuty Kamila Świderska. Jak informuje Łukasz Wróblewski, w co drugim naborze do straży trafia się na ogół jedna kobieta. - Zwykle to panie z ochotniczych straży pożarnych. Jednak testy sprawnościowe są tak trudne, że nie wszystkie są na tyle zdeterminowane, by do nich przystąpić – mówi. Zauważa, że testy sprawnościowe w ogóle zalicza niewielu kandydatów z naszego powiatu, bez względu na płeć. W ubiegłym roku sztuka ta udała się tylko jednej osobie. Nie ma wątpliwości, że nowa strażaczka poradzi sobie z czekającymi ją wyzwaniami – Pod względem przygotowania fizycznego pokazała, że nie odstaje od chłopaków, a podczas rozmowy kwalifikacyjnej wykazała się dużą świadomością tego, z czym będzie się mierzyć oraz determinacją w dążeniu do celu – mówi st. kpt. Wróblewski.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}