W ostatnich dniach media po raz kolejny doniosły o śmiertelnym zatruciu paracetamolem – lekiem przeciwbólowym dostępnym bez recepty w każdym niemal sklepie i kiosku. 60-letni mężczyzna zmarł w szpitalu w Opolu po tym, jak przyjął większą niż zalecaną dawkę tego leku. Mężczyzna nie chorował przewlekle, prowadził aktywne życie zawodowe, ale często przyjmował leki przeciwbólowe. Paracetamol zniszczył jego wątrobę, doprowadzając do śmierci.

Doktorze, wszystko mnie boli... (cz. III)

TĘSKNOTA ZA „PORZĄDNYM” LEKIEM

Słysząc takie historie, pacjenci, którzy odczuwają bóle stawów często przychodzą do mnie i mówią: „doktorze, nie chcę się truć lekami bez recepty, proszę mi wypisać jakiś porządny lek”. Doskonale rozumiem takich pacjentów. Jako lekarz też chciałbym leczyć ludzi tylko „porządnymi” lekami. Zastanawiam się tylko, czy takie rzeczywiście istnieją. Każdy lek ma swoje działania niepożądane. Jeśli jest stosowany w zbyt dużej dawce lub przez zbyt długi czas, może stanowić poważne zagrożenie dla naszego zdrowia. Paracetamol jest dostępny bez recepty właśnie dlatego, że wśród leków przeciwbólowych jest najbardziej bezpieczny. Leki na receptę, muszą być stosowane pod kontrolą lekarską właśnie ze względu na większe ryzyko działań niepożądanych. Niestety życie pokazuje, że ta kontrola nie zawsze jest skuteczna. Pacjenci nieraz chodzą do różnych lekarzy, jeden lekarz nie wie, co zapisał drugi, w domowych apteczkach pozostają leki z poprzednich wizyt i gdy zaczyna mocno boleć pacjenci ratują się biorąc różne leki, często przekraczając bezpieczną dawkę.

LECZENIE WYMAGA CZASU

Stare, mądre przysłowie mówi „czas leczy rany”. Żyjemy jednak w świecie, w którym wszyscy mamy coraz mniej czasu. Wszystko robimy w pośpiechu. Czasu nie mamy nawet na chorobę. Gdy zaczyna boleć, chcielibyśmy jak najszybciej poczuć ulgę. Szukamy silnych, skutecznych leków. Oczekujemy, że współczesna medycyna, oraz dobrze wykształceni lekarze rozwiążą nasze problemy zdrowotne, a leczenie będzie szybkie, skuteczne i łatwe. Taka sytuacja sprzyja sięganiu po coraz silniejsze leki w coraz większych dawkach. Skutki mogą być tragiczne. Czasami musimy się pogodzić z faktem, że ból i cierpienie są częścią naszego życia, a do wyleczenia potrzebny jest czas.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

W chorobie zwyrodnieniowej stawów, która jest najbardziej rozpowszechnioną chorobą, podstawą leczenia przeciwbólowego pozostaje paracetamol w bezpiecznej dawce, to znaczy do 4 gram na dobę (8 tabletek np. APAP-u). Jeśli takie leczenie jest nieskuteczne, podręczniki medyczne zalecają sięgnięcie do następnej grupy leków – tak zwanych niesteroidowych leków przeciwzapalnych – w skrócie NLPZ. Najbardziej znanym lekiem z tej grupy jest ibuprofen. Jest stosunkowo bezpieczny, w związku z tym dostępny bez recepty. Podobnie jak meloxicam znany pod handlową nazwą Opokan są szeroko reklamowane w telewizji. Inne leki z tej grupy - Ketonal, Olfen, Naproxen ze względu na wyższe ryzyko działań niepożądanych są dostępne tylko na receptę. Rozpowszechnienie choroby zwyrodnieniowej stawów, oraz ogromna liczba pacjentów skarżących się na bóle stawów sprawiają, że leki te zajmują czołowe miejsca na listach najczęściej wypisywanych leków. Warto jednak zwrócić uwagę na zdanie, które znajduje się w podręczniku medycznym „Interna Szczeklika”. Na stronie 1876. czytamy na temat leczenia bólu stawów: Powszechnie łączy się NLPZ z paracetamolem, aczkolwiek w ostatnio przeprowadzonych badaniach wykazano, że leczenie skojarzone paracetamolu z ibuprofenem nie jest skuteczniejsze natomiast wiąże się z większym ryzykiem krwawienia z przewodu pokarmowego. Uszkodzenie żołądka, wątroby, nerek są bardzo częste po lekach przeciwbólowych. Mają one też niekorzystny wpływ na serce. Dlatego powinniśmy być bardzo ostrożni w stosowaniu tych leków. Czasami warto dłużej poczekać na efekty leczenia, niż oczekiwać szybkiej poprawy i zwiększać dawki leków. W mojej pracy bardzo często spotykam pacjentów, którzy wracają do gabinetu i mówią niemal ze złością, że biorą już trzeci dzień zapisane przeze mnie leki i nadal czują ból. Lekarz powinien w takiej sytuacji uspokoić pacjenta i wytłumaczyć, że jest to choroba przewlekła i może boleć bardzo długo. Nie zawsze jednak lekarze mają czas i siły, aby spokojnie z pacjentem porozmawiać. Zdarza się więc, że sięgają po jeszcze silniejsze leki, co niestety nie zawsze jest słuszne.

TROSKA LEPSZA OD TABLETKI

Badania naukowe pokazują, że dolegliwości w chorobie zwyrodnieniowej stawów są ściśle związane ze stanem psychicznym pacjenta oraz warunkami socjalnymi. U pacjentów, którzy mają takie same zmiany patologiczne w stawach większe dolegliwości będą odczuwały kobiety niż mężczyźni, osoby bezrobotne niż mające stałą pracę, oraz osoby rozwiedzione niż pozostające w szczęśliwym związku małżeńskim. Związane to jest oczywiście z poziomem stresu, który znacznie nasila dolegliwości bólowe. W podręczniku lekarskim „Reumatologia Harrisona” na stronie 298. czytamy bardzo ciekawe zdanie: U pacjentów nieposiadających społecznego wsparcia okresowe telefony od przeszkolonych ankieterów były równie skuteczne w zmniejszaniu bólu stawów jak niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), co podkreśla znaczenie czynników psychosocjalnych jako determinantów bólu. Dobrze by było, aby wszyscy pacjenci zapamiętali to zdanie. Serdeczna rozmowa z drugą osobą, która wykazuje troskę o pacjenta jest równie skuteczna jak leki przeciwbólowe!!! Pacjenci, którzy idą do lekarza czasami bardziej potrzebują takiej rozmowy niż tabletek. Jednak liczba chorych oraz dodatkowe obowiązki nie pozostawiają lekarzom czasu na długie rozmowy z pacjentami. Polskiej służby zdrowia nie stać też ze względów finansowych na zatrudnienie dodatkowych pracowników, którzy będą dbać o komfort psychiczny pacjentów. O ten komfort powinniśmy wszyscy zadbać we własnym zakresie. Wzajemna życzliwość, miła, serdeczna atmosfera w domu, w pracy, troska o naszych bliskich, szczere rozmowy, w których dzielimy się naszymi problemami mogą być równie skuteczne w zmniejszaniu bólu jak leki, a przy tym nie mają żadnych działań niepożądanych. Pamiętajmy o tym i dbajmy o właściwe relacje z innymi ludźmi, bo ma to duży wpływ na nasze zdrowie.

Włodzimierz Tarasiuk

lekarz, specjalista chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-Med. Pełni też dyżury w Szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.

{/akeebasubs}