Czy w niewielkiej wsi Kot potrzebny jest parking? Zdaniem sołtys Aleksandry Krawczewskiej i radnej Marianny Szydlik – tak. Problem w tym, że obie panie chcą, by powstał on na gruncie, o zakup którego stara się brat tej pierwszej. Mężczyzna nie ma wątpliwości, że ich działania są podyktowane chęcią zrobienia mu na złość.
RADNA I SOŁTYS CHCĄ PARKING
W malowniczo położonym nad rzeką Omulew Kocie wybuchł rodzinny konflikt. Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że główne role odgrywają w nim gminna radna Marianna Szydlik i sołtys Aleksandra Krawczewska. O co chodzi? O będącą własnością powiatu działkę leżącą naprzeciwko gruntu, na którym stał rozebrany kilka lat temu pomnik utrwalaczy władzy ludowej. O jej zakup złożył wniosek do starostwa powiatowego rodzony brat sołtys. Już wcześniej nabył przyległą do rzeki Omulew działkę, a kolejną chce kupić na poprawę zagospodarowania. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Nieoczekiwanie, planom mieszkańca sprzeciwiły się jego siostra – sołtys Krawczewska i radna Szydlik. Wysłały do starostwa protest wobec sprzedaży działki, argumentując, że w tym miejscu powinien powstać ogólnodostępny parking. Czy jest on rzeczywiście niezbędny w niewielkiej wsi? - Czasem takie miejsce się przydaje, nawet w małej miejscowości – odpowiada sołtys Aleksandra Krawczewska. Tłumaczy, że parking miałby powstać przy placu zabaw, niedaleko miejsca, gdzie odbywają się sołeckie imprezy. - W ich trakcie kierowcy parkują przy prywatnych posesjach, a nie każdy ich właściciel sobie tego życzy – argumentuje. Dodaje, że wraz z radną wystąpiła do starostwa o użyczenie gruntu, ale otrzymały odpowiedź, że z inicjatywą musi wyjść gmina, bo sołectwo nie posiada osobowości prawnej. Czy pomysł utworzenia parkingu na działce, którą chce kupić skonfliktowany z nią brat, nie jest podyktowany chęcią zrobienia mu na złość? - Nawet nie wiem, jak na to odpowiedzieć – słyszymy od sołtys. Z kolei radna Szydlik, która jest rodzinnie powiązana z siostrą sołtys, w ogóle nie chce się do „Kurka” wypowiadać.
ZASKOCZONY WÓJT
Wniosek radnej i sołtys jest dla wójta Sławomira Ambroziaka zaskoczeniem. Jak mówi, ani podczas sierpniowego spotkania w sprawie funduszu sołeckiego, ani przy okazji innych spotkań, mieszkańcy Kota nie zgłaszali potrzeby budowy parkingu. - Tak naprawdę o sprawie dowiedziałem się ponad tydzień temu, kiedy pan, który chce kupić działkę od starostwa przyniósł do urzędu gminy pełną dokumentację sprawy i złożył protest przeciw zamiarom sołtys i radnej – informuje Ambroziak. Dodaje, że po wizycie mieszkańca, urząd został zalany telefonami i kolejnymi protestami wobec planów budowy parkingu. Ich autorami są spadkobiercy właścicieli sąsiednich działek, a jest ich kilkunastu. - Wszyscy oni są za sprzedażą tych gruntów – mówi Ambroziak.
SĄ WAŻNIEJSZE INWESTYCJE
Po piśmie od radnej i sołtys, powiat wstrzymał decyzję o sprzedaży. - Nie chcę podejmować decyzji w sprawie miejscowości Kot, której gospodarzem jest wójt – tłumaczy starosta Jarosław Matłach. - Nam ta działka nie jest do niczego potrzebna i możemy ją zbyć albo temu panu, albo gminie – dodaje.
Wójt Ambroziak twierdzi jednak, że obecnie, na wniosek powiatu, trwa procedura podziału gruntu i działka jest cały czas przygotowywana do sprzedaży. Czy jego zdaniem parking w Kocie to potrzebna inwestycja? - Wszyscy twierdzą, że nie jest to inicjatywa mieszkańców. Do nas żaden oficjalny wniosek w tej sprawie nie trafił – odpowiada wójt. Zwraca uwagę, że paradoksalnie, gdyby nawet gmina urządziła parking, to w praktyce służyłby on mieszkańcowi, który chce kupić działkę. - W mojej ocenie zrobilibyśmy go tylko dla niego, bo to głównie on by z niego korzystał – przekonuje włodarz.
CHCĄ MI ZROBIĆ NA ZŁOŚĆ
Mężczyzna zainteresowany kupnem gruntu twierdzi, że siostra i radna chcą mu zwyczajnie zrobić na złość. - Nasza wieś nie ma internetu, kanalizacji i wodociągu. Jest praktycznie odcięta od świata. Czy najważniejszą inwestycją jest tu parking? - zastanawia się mieszkaniec, dodając, że czeka na rozstrzygnięcia starostwa i gminy. - Liczę na rozsądek wójta – mówi.
(ew){/akeebasubs}
