To potężny cios w szczycieński rynek pracy i dramat dla wielu mieszkańców miasta i okolic. Spółka „Favorit Furniture”, jeden z największych pracodawców w powiecie, ogłasza likwidację. Zwolnienia grupowe dotkną ponad 400 osób.

Dramat! 400 pracowników na bruk

LIKWIDACJA SPÓŁKI

Nowy rok nie mógł zacząć się gorzej. W miniony piątek do zakładowej „Solidarności” wpłynęło zawiadomienie od pełnomocnika spółki FS „Favorit Furniture” o podjęciu decyzji o jej likwidacji i konieczności zastosowania zwolnień grupowych. Jesteśmy zmuszeni poinformować, że mimo podjętych wysiłków zmierzających do restrukturyzacji FS Favorit Furniture Szczytno Sp. z o. o. w likwidacji z siedzibą w Szczytnie, w sytuacji rynkowej i ekonomicznej Spółki, nie okazało się to możliwe – czytamy w piśmie. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że jej sytuacja finansowa nie przekłada się na osiągane zyski i nie zapowiada, by coś mogło się zmienić pod tym względem na lepsze. Po analizie ogólnej sytuacji rynkowej i ekonomicznej wspólnik Spółki podjął decyzję o jej likwidacji, a co się z tym wiąże (...) o wygaszeniu jej działalności produkcyjnej i zakończeniu bytu Spółki – tłumaczą przedstawiciele Favoritu. Pismo o tej samej treści miało trafić także do Powiatowego Urzędu Pracy, ale nie zostało jeszcze wysłane.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

WSZYSCY DO ZWOLNIENIA

Wygaszenie działalności spółki rozpocznie się jeszcze w tym miesiącu. W wyniku zwolnień grupowych pracę straci 419 pracowników. Dla Szczytna i całego powiatu to prawdziwy dramat, oznaczający wzrost i tak już wysokiego bezrobocia. Fabryka mebli na ul. Gnieźnieńskiej jest jednym z większych pracodawców na naszym terenie. Zwolnienia zaczną się w styczniu i mają potrwać do kwietnia. Obejmą osoby zatrudnione we wszystkich działach – produkcji bezpośredniej, pośredniej, a także pracowników administracyjnych. Przedstawiciele spółki zapewniają, że wypłacą zwolnionym wszelkie obligatoryjne świadczenia pieniężne.

Fabryka Mebli FS „Favorit Furniture”, jak podaje jej strona internetowa, to jeden z kilkudziesięciu producentów skupionych w międzynarodowej grupie IMS Szwajcaria. Teren zakładu obejmuje wielohektarową powierzchnię, trzy hale produkcyjne, dwadzieścia suszarni drewna i wiele innych obiektów pomocniczych. Niedawno firma realizowała wart 9,8 mln zł projekt współfinansowany przez Unię Europejską, mający na celu wzrost konkurencyjności poprzez wdrożenie innowacyjnych technologii. Jak widać, nie pomógł on utrzymać się zakładowi na rynku.

TO KATASTROFA

Informacja o likwidacji największego zakładu produkcyjnego w Szczytnie jest prawdziwym dramatem dla jego pracowników i ich rodzin. - To katastrofa. Nikt nas wcześniej o jakimkolwiek zagrożeniu nie informował – mówi Waldemar Zimny, zatrudniony w zakładzie od początku jego istnienia. O decyzji władz spółki dowiedział się dopiero w sobotę 4 stycznia. Wszyscy teraz czekają na dalszy ciąg wydarzeń. - Ja może sobie jakoś poradzę, ale prawdziwy dramat czeka tych, którzy pracują tu całymi rodzinami – zauważa.

Pełnomocnik zarządu spółki FS Favorit Furniture, do niedawna jej prezes Artur Rokicki, nie chce się wypowiadać na temat sytuacji w zakładzie. - Proszę zadzwonić w czwartek, lub piątek jak sytuacja się upra womocni, bo na razie wszystko jest jeszcze w toku – mówi Rokicki. Przyznaje jednak, że pisma o likwidacji zakładu zostały przesłane już do związków zawodowych. Na zewnątrz, jak zapewnia, nie zostały jeszcze wysłane żadne oficjalne komunikaty. - Proszę dać nam czas, żebyśmy to wszystko poukładali – słyszymy od pełnomocnika spółki.

Związkowcy nie mają jednak zamiaru czekać. Dariusz Osowiecki, szef związkowej „Solidarności”, pismo od pełnomocnika otrzymał w piątek 3 stycznia. W poniedziałek rano, gdy do niego dzwoniliśmy był w Olsztynie na rozmowach z władzami regionalnej „Solidarności”. O godzinie 14.00 miało się odbyć spotkanie władz spółki z załogą, a później delegację pracowników miała przyjąć burmistrz miasta. Nie wiedział jeszcze czy i jakie kroki podejmie jego związek. - Ta informacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Nic wcześniej nie zapowiadało takiego dramatu – mówi przewodniczący Osowiecki.

Co na to władze powiatu? Starosta Jarosław Matłach nie otrzymał jeszcze w tej sprawie oficjalnego pisma. O likwidacji zakładu dowiedział się od ludzi. – To naprawdę katastrofa. Zrobimy wszystko, co będzie w naszej mocy, żeby w maksymalny sposób załagodzić sytuację. W najbliższych dniach na ten temat debatować będzie Powiatowa Rada Zatrudnienia – zapowiada starosta. Liczy, że może nie dojdzie do najczarniejszego scenariusza. Sytuację uda się uratować, podobnie jak było z MMI. - Może to tylko kwestia przekształcenia zakładu, lub zmiany jego właściciela – dywaguje starosta.

(ew), (o)

{/akeebasubs}