Nie wiadomo, jak długo czekał na ratunek ranny pies w głębi lasu w okolicy Czerwonego Mostku. Przerażone zwierzę najprawdopodobniej już by nie żyło, gdyby nie dwie dziewczynki w wieku 9 i 11 lat, które mimo panujących ciemności przyszły mu z pomocą. Niewykluczone, że psiak został postrzelony.

Dramatyczny finał spaceru

To miał być zwykły niedzielny spacer z psem na Czerwony Mostek. 9-letnia Nikola Pyskło i 11-letnia Zuzia Dziczek wraz z rodzicami tej drugiej wybrały się tam po południu 31 stycznia. W pewnej chwili, nad brzegiem rzeki, towarzyszący im pies Tobi zaczął szczekać. - Myślałam, że znalazł bobra – opowiada Zuzia Dziczek. Okazało się jednak, że pod drzewem przy samej rzece leży inny pies. - W ogóle się nie ruszał, tylko na nasz widok przekręcił głowę – relacjonuje dziewczynka.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Jej mama, pani Agnieszka mówi, że bała się podejść bliżej do zwierzęcia. Zauważyła tylko, że ma piasek na sierści. Dzieci wraz z opiekunami wróciły do Szczytna, myśląc o tym, jak pomóc porzuconemu w lesie psu. Na szczęście ich sąsiadką jest wolontariuszka szczycieńskiego schroniska „Cztery Łapy” Sylwia Warczak – Chojnacka. Dziewczynki opowiedziały jej to, co im się przydarzyło na spacerze. - Pojechałam z nimi do lasu, choć było już ciemno. Zuzia i Nikola miały jednak latarki i dobrze zapamiętały miejsce, gdzie leży pies – mówi Sylwia Warczak – Chojnacka. Kiedy dotarły do zwierzęcia, w ogóle już się nie ruszało. Pies nie był przywiązany do drzewa, nie miał też obroży. Okazało się jednak, że jest ranny. - Niewykluczone, że został przez kogoś postrzelony. To wykaże prześwietlenie – mówi wolontariuszka, przypuszczając, że kundelek w chwili odnalezienia był w szoku. Psiak trafił do szczycieńskiego schroniska, które zapewni mu opiekę medyczną. Sylwia Warczak – Chojnacka chwali postawę Zuzi i Nikoli. - Dla mnie to prawdziwe bohaterki – podkreśla. Obie dziewczynki są uczennicami SP nr 6. Okazuje się, że w przeszłości ratowały już bezdomne, błąkające się bezpańsko psy. - Zaraz idziemy do schroniska z kocami i karmą, żeby zobaczyć, jak się miewa uratowany przez nas zwierzak – zdradziły „Kurkowi” w miniony poniedziałek.

(kee){/akeebasubs}