Mieszkańcy kolonii wsi Wyżegi skarżą się na kolejne szykany ze strony wójta gminy Wielbark, Grzegorza Zapadki. Tym razem zarzucają mu, że jego służby nie usuwają śniegu z gminnej drogi wiodącej do ich gospodarstw.

Droga bez odśnieżania

W październiku ubiegłego roku pisaliśmy o sporze o drogę między wójtem gminy Wielbark Grzegorzem Zapadką, a mieszkańcami kolonii wsi Wyżegi. Poszło o to, że zamieszkujący w kolonii państwo Rósołowie, rozwijając swoje gospodarstwo, kupili grunty rolne od agencji nieruchomości. Biegła przez nie droga, którą wszyscy uważali za gminną, bo i gmina dbała o jej utrzymanie - latem poprawiała nawierzchnię, a zimą odśnieżała. Gdy przyszły dotacje unijne dla rolnictwa, Rósołowie skorzystali z nich, ale wówczas okazało się, a co sprawdziła specjalna komisja, że w wykazywanym przez nich obszarze zabrakło areału. Nie uwzględnili oni drogi, która powinna stanowić integralną część wykazanych gruntów. Wskutek tego państwo Rósołowie nie tylko utracili unijne dopłaty, ale i musieli zapłacić karę finansową. Wówczas gospodarze zwrócili się do wójta, aby ten odkupił od nich drogę. Grzegorz Zapadka nie chciał jednak o tym słyszeć. Nie powiodła się też proponowana przez gminę zamiana gruntów, więc w październiku poprzedniego roku Kazimierz Rósoł umieścił przy drodze tabliczkę z napisem: „Teren prywatny. Wstęp wzbroniony” i postawił bramę.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

SZYKANY JESIENNE

Zaraz po postawieniu bramy mieszkańcy kolonii, rodziny Rósołów i Lubowieckich, skarżyły się „Kurkowi”, że spadły na nie szykany ze strony gminy. Nie podłączono ich domostw do nowo budowanego wodociągu, a dzieciom utrudniono dojazd do szkół. 13-letnia Ania i nieco starszy Arek Lubowieccy musieli jeździć rowerami do Piwnic, skąd zabierał ich autobus do szkoły w Wielbarku. Z kolei 5-letnia Julia, wnuczka Rósołów, miała chodzić na miejsce zbiórki odległej od domu aż o 3 km.

Wtedy też obie rodziny proponowały bliższy punkt przy skrzyżowaniu dróg Przeździęk - Baranowo, odległy od kolonii o 600 m. Niestety, w odpowiedzi od gminy usłyszeli, że w autobusie obsługującym ten kierunek brakuje miejsc.

SZYKANY ZIMOWE

Teraz, kiedy przyszła zima, mieszkańcy kolonii Wyżegi żalą się na kolejne sankcje. Sporna droga na części gminnej nie była tej zimy w ogóle odśnieżana przez gminę. Tymczasem w kolonii mieszka kilkanaście osób. Najstarsza jest pani Aniela Grądzik, która liczy sobie 93 lata.

- Co będzie, jeśli mama poczuje się gorzej lub zachoruje? - martwi się jej córka Krystyna Lubowiecka.

Na razie opady śniegu były małe, Kazimierz Rosół zdołał odśnieżyć gminny odcinek własnym sprzętem, ale przecież za chwilę może być zupełnie inaczej.

- Gdy nas zasypie, nie dojedzie ani pogotowie, ani straż pożarna. Zostaniemy całkiem odcięci od świata – załamuje ręce Teresa Rósoł.

OKIEM GMINY

Jak nam tłumaczy wójt Grzegorz Zapadka, sporna droga jest tylko w części gminna - jedynie jej odcinek wiodący do bramy.

- Droga nie prowadzi do konkretnego miejsca. Z punktu widzenia gminy kończy się ślepo pod bramą, wobec czego nie ma sensu je odśnieżać – argumentuje wójt. Jego zdaniem byłaby to tylko strata czasu i pieniędzy.

Z takim postawieniem sprawy nie zgadzają się mieszkańcy kolonii.

- Przecież droga wiedzie do naszych domostw – mówi Kazimierz Rósoł. Jego zdaniem swój odcinek gmina powinna odśnieżać i tyle. Co więcej, pan Kazimierz chce rozwiązać sprawę sporu o drogę w sposób trwały. Nie mogąc dogadać się z wójtem, złożył pozew do sądu, Domaga się w nim wykupienia przez gminę drogi oraz odszkodowania za straty jakie wynikły z tego, że utracił nie tylko unijne dotacje, ale i musiał zapłacić karę.

SPOSÓB NA KŁOPOTY?

Co ciekawe, od tegorocznego święta Trzech Króli dzieci z kolonii dowożone są do szkół autobusem obsługującym trasę Baranowo – Przeździęk, którego przystanek ulokowany jest ok. 600 m od ich domu. Chodzi o ten sam autobus, w którym na początku roku szkolnego jakoby brakowało miejsca.

- Teraz nagle wolne miejsca są? – dziwią się rodzice. Według nich stało się tak wskutek interwencji „Kurka” oraz skargi złożonej w szczycieńskim biurze poselskim Andrzeja Orzechowskiego. Może teraz, po kolejnej naszej publikacji także droga będzie odśnieżana?

Marek J.Plitt

{/akeebasubs}