Pogarszająca się sytuacja gospodarcza w Polsce była przyczyną trudności w pozyskaniu materiałów niezbędnych do prowadzenia robót na drodze nr 53.

Droga Olsztyn - Szczytno. Co dalej? (3)
Krzysztof Połukord

W tym czasie gospodarka była scentralizowana (nakazowo-rozdzielcza). Obowiązywały dyrektywne wskaźniki, przydziały na materiały i maszyny, rozdzielniki. Rozdzielniki materiałowe często nie bilansowały się z ujętymi w planach robotami. Pojawiały się trudności z dostawami cementu. Przydziały były niewystarczające, a nawet te przydzielone były nierytmicznie dostarczane. Często stawałem przed problemem: jak pozyskać brakujące materiały do kontynuowania robót (cement, asfalt, tłuczeń, itd.). Radziłem sobie z tym w różny sposób. Na przykład z cementem dałem sobie radę dzięki okresowym spotkaniom z Naczelnikiem Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Milicji w Szczytnie (Ś) służącym omówieniu stanu bezpieczeństwa ruchu na sieci drogowej RDP w Szczytnie. Podczas jednego ze spotkań opowiedziałem o trudnościach w wykonaniu podbudowy przez brak cementu. Zostałem wtedy zapytany w jakim mieście jest cementownia. Odpowiedziałem, że w Chełmie. Była tam wówczas cementownia produkująca najlepszy cement w kraju. Naczelnik podzielił się tą informacją z Zastępcą Komendanta Milicji w Szczytnie (B), który miał związki z tamtejszym regionem. Zaoferował pomoc w „załatwieniu” cementu poprzez kolegę - Naczelnika Ruchu Drogowego w Chełmie. W niedługim czasie służbową „wołgą” udaliśmy się z Naczelnikiem Ruchu Drogowego Komendy Milicji w Szczytnie w podróż do Chełma.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Tam tuż po wjeździe do miasta, na widok zbliżającego się radiowozu, kierowca (S) otrzymał polecenie złamania przepisów ruchu, co też uczynił. Momentalnie podjechał do nas na sygnale radiowóz i wysiadł funkcjonariusz milicji. Po wymianie zdań z towarzyszącym mi Naczelnikiem, radiowóz w roli pilota doprowadził nas do Komendy MO w Chełmie. Tam oczekiwał na nas tamtejszy Naczelnik Ruchu Drogowego. Byliśmy umówieni z kierownictwem cementowni przez Naczelnika z Chełmna i o umówionej godzinie stawiliśmy się w sekretariacie cementowni. Zabrałem z sobą wypełnione zamówienie, gdzie posunąłem się do kłamstwa w jego treści, a mianowicie napisałem, że cement jest potrzebny do robót realizowanych przez RDP w Szczytnie na rzecz inwestora WSOMO w Szczytnie. Naczelny Dyrektor cementowni był nieobecny (był posłem i udał się na posiedzenie sejmu), stąd przyjął nas jego zastępca. To, co później się stało, było popisem aktorskim Naczelnika z Chełmna występującego w roli „reprezentanta resortu mającego kłopoty w realizacji inwestycji ważnej dla bezpieczeństwa wewnętrznego kraju”. Owocem tego spektaklu było przyjęcie zamówienia.

Po latach mam świadomość, że akcja „cement” udała się głównie dzięki talentom aktorskim Naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego w Chełmie. Byłem świadkiem jego wielkiego popisu aktorskiego. Pozostali uczestnicy spotkania ze Szczytna oczywiście wspierali go (na miarę swoich talentów aktorskich). Wahadło z cementem tego samego dnia po południu wyruszyło w kierunku województwa olsztyńskiego w ilości ponadtrzykrotnie przekraczającej nasze potrzeby. Cement został rozładowany w przesypowni cementu DODP przy RDP w Nidzicy. Podjąłem decyzję, aby ilość ponad potrzeby RDP w Szczytnie przekazano do zagospodarowania przez pozostałe jednostki organizacyjne skupione w DODP w Olsztynie. Przełożeni w Olsztynie byli bardzo zadowoleni z pozyskania poza rozdzielnikiem tak dużej ilości cementu. Nie wtajemniczyłem ich w kulisy akcji „cement”. Źle mi się tylko potem przysłużyli. Moją postawę wobec kolegów dyrektorów określili jako wzorową, zalecając, aby brali z niej przykład. Odczułem, że kontakty z kolegami dyrektorami z pozostałych RDP w województwie, od tej pory stały się jakby chłodniejsze.

Na odcinkach w obszarach leśnych (od zlikwidowanego przejazdu kolejowego do Jęcznika) podjęto decyzję o wykonaniu podbudowy z tłucznia. Roboty na tym odcinku polegały na korektach sytuacyjno – wysokościowych trasy poprawiających jej geometrię. Czyniło to drogę bezpieczniejszą i wygodniejszą dla użytkowników. Pojawiły się jednak kłopoty z dostawami tłucznia. Problem pomyślnie rozwiązałem, nawiązując koleżeńskie relacje z kierownictwem Zakładów Dolomitowych w Bytomiu. Posiadali oni ośrodek wypoczynkowy w Brajnikach, który stał się miejscem naszych serdecznych towarzyskich spotkań. Zaowocowały one dostawami wahadeł tłucznia dolomitowego zgodnie z naszymi potrzebami. Wypracowane wówczas korzystne wzajemne relacje przydały się w okresie późniejszym, a mianowicie w roku 2010 (o czym być może kiedyś napiszę).

Modernizacji drogi Olsztyn – Szczytno cały czas towarzyszyły niekorzystne uwarunkowania zewnętrzne. Na przełomie lat 70. i 80. minionego wieku na skutek rewolucji irańskiej powstał ogólnoświatowy kryzys naftowy, powodując drastyczny wzrost cen ropy naftowej. To z kolei spowodowało perturbacje w naszych krajowych rafineriach, gdzie znacząco spadła ilość przerabianej ropy naftowej i tym samym ilość produkowanego asfaltu. Powstawały przestoje w oczekiwaniu na dostawy asfaltu do produkcji mieszanek asfaltowych niezbędnych do pokrycia nimi wykonanych podbudów. Ten problem także udało się rozwiązać po kilku moich wizytach w rafinerii w Płocku. Sposób rozwiązania problemu nie nadaje się do upublicznienia. Ale to już historia.

Krzysztof Połukord{/akeebasubs}