Modernizację „olsztyńskiej” w latach 80. XX wieku zawsze będę kojarzyć przede wszystkim z kierującym robotami - Eugeniuszem Szagałą (czytaj 2 odcinek). Pełnił także funkcję Przewodniczącego Rady Zakładowej Związku Zawodowego Transportowców i Drogowców w RDP w Szczytnie.

Droga Olsztyn - Szczytno. Co dalej? (5)
Krzysztof Połukord

Utrwalił się w mojej pamięci jako rzetelny, sumienny oraz obowiązkowy pracownik. O takich ludziach mówi się „stara dobra szkoła”. Bywało, że dochodziło między nami do różnicy zdań na płaszczyźnie związkowiec – dyrektor. Nie rzutowało to jednak negatywnie na wywiązywanie się przez nas z obowiązków zawodowych.

Każda budowa ma swoich bohaterów, tych z placu budowy i ich wspomagających. Przez budowę przewinęło się wielu pracowników nadzoru inż.-technicznego, operatorów i  kierowców, robotników, pracowników laboratorium. Budowę wspierali pracownicy warsztatów (czuwając nad sprawnością maszyn i samochodów) oraz pracownicy wytwarzający kruszywa i mieszanki (asfaltowe, cementowe). Nie sposób wszystkich wymienić, nie wszyscy zostali utrwaleni na zdjęciach. Było ich wielu. Przypomnę kilku z nich, którzy w sposób szczególny wyróżniali się i utkwili mi w pamięci.

Stanisław Niezgoda – operator SOKP 25C, a później WMB-30 nr 2, maszyn produkujących mieszanki asfaltowe

Stanisław Niezgoda razem z pomocnikiem Leonardem Strachem wytwarzali mieszanki asfaltowe na potrzeby modernizowanych odcinków drogi Olsztyn - Szczytno. Od wielu lat jest na emeryturze. Czasami spotykamy się na zakupach, świetnie się trzyma, czasami myślę, że jest dowodem na to, że praca przy smołach i asfaltach nie szkodzi, a przeciwnie, dobrze konserwuje organizm. Na Lipowej Górze była jeszcze jedna maszyna wytwarzająca mieszanki asfaltowe, a mianowicie WMB-30 nr 1, którą sterował operator Alfred Kuta, obecnie emeryt, wyróżniał się energicznością i pracowitością, czasami widuję go maszerującego lub jadącego rowerem wzdłuż Jeziora Domowego Dużego.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Stanisław Wolniakowski – operator, najpierw koparko-spycharki, a później układarki mieszanek asfaltowych

Stanisław Wolniakowski wyróżniał się solidnością i uczciwością. Był odważny w prezentowaniu swoich poglądów na sprawy dziejące się w firmie. Posiadał duże doświadczenie zawodowe wyniesione z pracy w Gdańskim Przedsiębiorstwie Robót Drogowych. Załączone zdjęcie wykonałem podczas wizyty u mnie, ale już w roli emeryta. Od 2020 r. nie ma go wśród nas.

Zdzisław Mierzejewski przeszedł w okresie 1960 ÷ 1985 drogę od robotnika drogowego, operatora walca drogowego, operatora spycharki, mechanika pojazdów samochodowych, do stanowiska kierownika zakładu produkującego kruszywa. W międzyczasie ukończył Technikum Mechaniczne. Był jednoznaczny i szczery w kontaktach. Wykazał się rzetelnością, pracowitością i zaradnością w rozwiązywaniu problemów technicznych. Nie szczędził słów krytyki najbliższym, gdy na to zasługiwali. Mnie także oberwało się na początku dyrektorowania. Można było na nim „polegać jak na Zawiszy”. Nie ma go już wśród nas.

Ryszard Żebrowski – brygadzista warsztatów

Ryszard Żebrowski miał bardzo duży autorytet, który zdobył mądrym i zrównoważonym oraz prawym postępowaniem. Wyróżniał się uczciwością osobistą. Był świetnym fachowcem, o takich mówi się „złota rączka”. Pomagał w utrzymaniu sprawności maszyn i środków transportowych używanych przy przebudowie drogi Olsztyn – Szczytno. Niezależnie od wykonywania obowiązków brygadzisty warsztatów pełnił funkcję Przewodniczącego Zakładowej Komisji NSZZ „Solidarność” w RDP w Szczytnie. Zakończył pracę przechodząc na rentę chorobową. Zmarł w 1988 roku.

Na wspomnienie zasługują pracownicy Laboratorium Zakładowego RDP w Szczytnie. Wszyscy wywiązywali się z powierzonych obowiązków zgodnie z oczekiwaniami. Była to grupa zawodowa wyróżniająca się skromnością. Bywało, że wyniki ich badań świadczące o złej jakości robót i mieszanek, wywoływały negatywne emocje u prowadzących roboty oraz wytwarzających mieszanki. Zdarzało się, że podobnie reagowali także dyrektorzy. Generalnie złe wieści z laboratorium nie były mile widziane. Wymagało to dużej odporności pracowników laboratorium na nie zawsze miłe reakcje na wyniki ich badań. Na laboratorium spoczywała odpowiedzialność za jakość i terminowość badań. Za jakość robót odpowiedzialni byli pracownicy kierujący robotami i procesami produkcyjnymi wspierającymi budowy. Oni też, interpretując wyniki badań laboratoryjnych, decydowali o zmianach w prowadzeniu robót i procesów produkcyjnych. Nie do wszystkich ta zasada docierała. Podczas mojej drogi zawodowej (RDP, SPD, PUDIZ, SKANSKA) potwierdziło się, że bez względu na firmę wykonawczą, z reguły niedoceniany był wkład pracy służb laboratoryjnych we wspieranie nadzoru inżynieryjno - technicznego prowadzącego roboty oraz wytwarzającego mieszanki. Inaczej sprawa miała się i ma u głównego inwestora w Polsce. W latach 80. XX wieku, kiedy modernizowano drogę nr 53, służby laboratoryjne były bardzo doceniane i rozwijane w strukturach ówczesnego zarządcy dróg publicznych (CZDP). Polityka ta jest kontynuowana przez obecnego zarządcę dróg krajowych (GDDKiA). Podległe laboratoria wspomagają komórki organizacyjne GDDKiA i nadzór inwestorski w kontroli jakości robót. Stwierdzone przez nich odstępstwa od wymagań kontraktów z reguły bardzo boleśnie odczuwają wykonawcy robót.

Krzysztof Połukord

Cdn.{/akeebasubs}