Wprawdzie wakacje już się dawno skończyły, ale w miniony piątek wrócił na krótko jeden z ich lokalnych znaków rozpoznawczych – spotkanie z duchami szczycieńskiego zamku. Prawdopodobnie powodem była wizyta delegacji z Żywca, która odświeżyła stare znajomości. Tym razem szczycieńską godzinę duchów wyznaczono na 19.30 (wcześniej była to 22.30 we czwartki).

Duchy powróciłyKażde szanujące się zamczysko ma swoje zjawy, białe damy itp. i dobrze, że ktoś pomyślał, by ujawniały się one i u nas. Nie wypadałoby nie wykorzystać przy tym wątków z „Krzyżaków”, którzy przecież rozsławili nasz gród zarówno wersją literacką, jak i filmową. Pomysł, by przyciągać turystów i mieszkańców na zamek wieczorową porą, wykorzystując dźwiękowo-świetlne środki wyrazu, nie jest nowy. Niżej podpisany przypomniał sobie, że czytając w dzieciństwie jedną z książek o Panu Samochodziku („Pan Samochodzik i Fantomas”), natrafił już na samym początku lektury na fragment dotyczący widowiska „Światło i dźwięk”. Było ono wabikiem dla turystów odwiedzających francuskie zamki nad Loarą, a pomysł wprowadzono w życie w pierwszych latach powojennych. Na polskim gruncie najbardziej rozpoznawalny jest chyba podobny spektakl na zamku w Malborku. Tamtejsze widowisko „Krzyżem i mieczem” liczy już ponad 40 lat. Głosu użyczały aktorskie sławy, m.in. Daniel Olbrychski czy Piotr Fronczewski. U nas aktorów znanych z ekranów kinowych czy telewizyjnych nie ma, ale całość została zrealizowana bardzo profesjonalnie. Wierszowaną opowieść połączoną z także rymowanymi partiami dialogowymi nagrano tak, że wszystko doskonale słychać, charakterystyczny głos narratora idealnie pasuje do całości (kto właściciela głosu nie rozpoznał, ten trąba), dodano efekty akustyczne, klimatycznie podświetlane zadymienie (fot. 1) , a na piątkowym widowisku (w wakacje wyznaczonym dniem był czwartek) mieliśmy dodatkowo księżyc w pełni, który towarzyszył ratuszowej wieży (fot. 2). Koncept ze średniowiecznymi wilkołakami byłby chyba trochę przekombinowany, ale kto wie, co autorzy wymyślą na przyszły sezon. Bo dopisać ciąg dalszy do 10-minutowej historii opowiedzianej w tym roku zdecydowanie warto.

 

GRZYBY NADRZEWNE

W jednym z najdziwniejszym od lat sezonów grzybowych grzyby stosunkowo łatwo zobaczyć na pniakach i drzewach, o czym ostatnio wspominaliśmy, pisząc o opieńkach znalezionych w parku w Szczytnie. Grzyby tego gatunku widzieliśmy w miniony weekend w przyzwoitych ilościach także w środowisku naturalnym, czyli lesie. Z innymi grzybami mieliśmy jednak tradycyjnie większy problem. Nie brakuje tylko maślaków, którymi interesują się często żuki gnojarze i może nas spotkać niemiła niespodzianka w postaci ujrzenia całego stadka ucztującego w miąższu.

Grzybowym miejscem już w ubiegłem roku stała się galeria rzeźb z baśniowymi postaciami znajdująca się tuż przy szczycieńskiej plaży. Nadrzewne grzyby wyrosły wtedy pod butami jednej z postaci. Choć drewno zostało pomalowane, nie przeszkadza to grzybom żartobliwie wystającym z czapy rozbójnika (fot. 3) lub rosnącym gdzie indziej (fot. 4). Przypuszczamy, że to robota czarownicy, dzierżącej w ręku muchomora czerwonego, grzyb o specyficznych właściwościach (fot. 5) .

 

 {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DBAJMY O DROGI

Już niedługo Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, czas więc rozpocząć przygotowania do tego szczególnego okresu w roku. Na nekropoliach widać coraz więcej osób porządkujących groby swoich bliskich. W ostatnich dniach przeprowadzono także prace na ulicy Śląskiej, czyli najważniejszej z dróg prowadzących w kierunku szczycieńskiego cmentarza komunalnego. O zdeformowanym asfalcie w rejonie obu przystanków autobusowych znajdujących się na tej ulicy kilkakrotnie pisaliśmy. Jakiś czas temu pojawił się temat gruntownej przebudowy całego odcinka DK 57 aż do głównego miejskiego ronda, a przy okazji zmodernizowane miało być dość skomplikowane skrzyżowanie przy cmentarzu. Temat ucichł i pozostaje się cieszyć z położenia kilku dłuższych łat (fot. 6) - także na ul. Gizewiusza będącej przedłużeniem ul. Śląskiej. Będzie równiej i bezpieczniej.

Porządki zupełnie innego rodzaju przydałyby się w trochę innym miejscu stolicy powiatu. Przejście dla pieszych na ul. Słowackiego, na skrzyżowaniu z ul. Konopnickiej, od kilku ładnych tygodni wygląda jak na fot. 7. Zaryzykujemy stwierdzenie, że część osób nie ma pewnie nic przeciwko, ponieważ podziela zamanifestowane tu przekonania polityczno-mundurowe, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Ulica wszak ma chyba gospodarza, przechodzą/przejeżdżają tędy radni, policjanci, sympatycy partii rządzącej – i efektów jakoś nie widać. Najwyraźniej nie przeszkadza też nikomu pogięta tablica z nazwiskiem patrona (fot. 8) , który najprawdopodniej ani politykiem, ani funkcjonariuszem służb mundurowych nie był.

Zapewne wielu Czytelników „Kurka” pamięta sceny z filmu Stanisława Barei pt. „Miś” pokazujące zabezpieczenia stosowane w jednym z lokali gastronomicznych – talerze przykręcane śrubami do stolika i sztućce połączone łańcuchem – ukraść się raczej ich nie da. Wizje Stanisława Barei są żywe po czterdziestu latach od premiery. Wystarczy przyjrzeć się jednej z ławek na szczycieńskim dworcu autobusowym (fot. 9), który w wielu miejscach kojarzy się wciąż z komuną i to wcale nie najpóźniejszą. Ktoś połączył ławkę podwójnym zapięciem rowerowym z metalowym słupkiem i teraz siedzisko przesunąć czy wynieść znacznie trudniej. Podobny widok – i to parokrotnie – ukazał się oczom pewnego małżeństwa ze Szczytna, które zrobiło sobie ostatnio krótki wypad do Nidzicy. W centrum tego miasta ławki przytwierdzone są w paru miejscach do ścian bloków (fot. 10.).

 

 

ŁAWKI Z "MISIA"

Zapewne wielu Czytelników „Kurka” pamięta sceny z filmu Stanisława Barei pt. „Miś” pokazujące zabezpieczenia stosowane w jednym z lokali gastronomicznych – talerze przykręcane śrubami do stolika i sztućce połączone łańcuchem – ukraść się raczej ich nie da. Wizje Stanisława Barei są żywe po czterdziestu latach od premiery. Wystarczy przyjrzeć się jednej z ławek na szczycieńskim dworcu autobusowym (fot. 9), który w wielu miejscach kojarzy się wciąż z komuną i to wcale nie najpóźniejszą. Ktoś połączył ławkę podwójnym zapięciem rowerowym z metalowym słupkiem i teraz siedzisko przesunąć czy wynieść znacznie trudniej. Podobny widok – i to parokrotnie – ukazał się oczom pewnego małżeństwa ze Szczytna, które zrobiło sobie ostatnio krótki wypad do Nidzicy. W centrum tego miasta ławki przytwierdzone są w paru miejscach do ścian bloków (fot. 10.).

 

MOKRE CZWARTKI

Coś dziwnego dzieje się w kolejne czwartkowe ranki z naszą siecią wodociągową. Dwa tygodnie temu wody, z powodu poważnej awarii, nie miało prawie całe miasto, w ubiegły czwartek skoro świt wylało w samym centrum (fot. 11) . Niedogodności odczuło mniej osób – ale jednak odczuło. Aż strach pomyśleć, co wydarzyło się w czwartek trzynastego, czyli w dniu, gdy „Kurek” był już wydrukowany…

Tekst i foto (w większości):G.P.J.P.{/akeebasubs}