Niepubliczny Zespół Szkolno-Przedszkolny w Gawrzyjałkach dalej będzie kierowany przez Alicję Chmielińską. Złożona przez nią zapowiedź rezygnacji została wycofana. Czy jednak wcześniejsza decyzja, co wróży radna Jadwiga Golon, nie odbije się niekorzystnie na relacjach dyrektor z rodzicami?

Dyrektor nie chce już rezygnować
Po wakacjach w szkole w Gawrzyjałkach znów zabrzmi dzwonek

Dobra wiadomość dla mieszkańców Gawrzyjałek. Jak informuje wójt Sławomir Wojciechowski, do Urzędu Gminy wpłynęło pismo od Alicji Chmielińskiej, dyrektor Niepublicznego Zespołu Szkolno - Przedszkolnego w Gawrzyjałkach, w którym deklaruje, że zamierza dalej prowadzić placówkę.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Obecnie uczęszcza do niej 16 przedszkolaków i 27 uczniów. - Wiem, że ludziom bardzo zależy, żeby ta szkoła mogła dalej funkcjonować – mówiła miesiąc temu „Kurkowi” dyrektor Chmielińska, gdy dotarła do nas informacja o rozważaniu przez nią wycofania się z zamiaru zaprzestania prowadzenia szkoły niepublicznej w Gawrzyjałkach.

Składając taką zapowiedź na początku roku, motywowała ją małą liczbą dzieci i tym, że łączenie klas ma negatywny wpływ na jakość oraz efektywność procesu nauczania. W małych klasach następuje zaniżenie poziomu rywalizacji, satysfakcji ze zdobywania wiedzy i prawidłowych relacji między uczniami (…) nie sprzyja również osiąganiu dobrych wyników nauczania - uzasadniała swoją decyzję dyrektor. Potwierdzeniem tego miały być słabe wyniki ostatniego egzaminu ośmioklasistów, po którym szkoła została zobowiązana do poprawy efektów kształcenia.

W reakcji na pismo dyrektor, władze gminy zawiadomiły rodziców uczniów i przedszkolaków, że będą mogli oni kontynuować naukę w przypisanych im obwodami szkole w Olszynach i przedszkolu w Lipowcu lub innej placówce. Większość rodziców chciałaby jednak, aby szkoła w ich wsi funkcjonowała nadal. W sukurs im przyszła radna Jadwiga Golon, która wyraziła gotowość prowadzenia jej od nowego roku szkolnego. Na tę inicjatywę niechętnym okiem patrzyły władze gminy, podkreślając brak doświadczenia radnej w kierowaniu jednostką oświatową. Słane przez nią pisma do wójta nie dawały jej gwarancji, że będzie mogła zrealizować swój zamiar.

Teraz wiadomo, że jest już on nieaktualny. Radna nie czuje się jednak przegrana. - Moja misja została spełniona – szkoła pozostaje w naszej wsi. Niepotrzebne było tylko to zamieszanie, bo sporo mnie nerwów ono kosztowało, a mieszkańcy też swoje swoje prz eżyli – mówi radna. Uważa, że trudno teraz będzie wrócić do punktu wyjścia, bo ze strony dyrektor Chmielińskiej padło zbyt wiele słów na temat słabej efektywności procesu nauczania w szkole. - Nie chciałabym być na jej miejscu, bo zaufanie rodziców do niej będzie teraz mniejsze – dodaje radna.

Chcieliśmy poznać stanowisko dyrektor Chmielińskiej, ale wielokrotne próby skontaktowania się z nią telefonicznie okazały się bezskuteczne.

(o){/akeebasubs}