Odkryty kilka miesięcy temu na dworcu w Szczytnie napis z historyczną nazwą miasta wciąż budzi emocje. Tym razem wywołał dyskusję wśród radnych powiatowych. Szczepan Olbryś uważa, że obok niemieckiego napisu powinien pojawić się również polski. Z kolei radny Jan Napiórkowski przekonuje, że tablic z napisem „Szczytno” w obrębie dworca nie brakuje. – Nie wywołujmy wojny z Niemcami – apeluje.

TO MY JESTEŚMY TU GOSPODARZAMI
Wiosną podczas remontu budynku szczycieńskiego dworca, na jednej z bocznych ścian, odkryto niemiecką nazwę miasta – Ortelsburg. Decyzją wojewódzkiego konserwatora zabytków została ona zachowana. Choć od tego czasu minęło już ponad pół roku, sprawa wciąż budzi liczne kontrowersje. Niedawno o napisie dyskutowano na forum Rady Gminy Rozogi. Ostatnio temat podjął też radny powiatu z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Szczepan Olbryś. Dziwi go, że decyzję o przywróceniu dworca do stanu pierwotnego i zachowania napisu podjął arbitralnie konserwator zabytków. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
– Teraz to my jesteśmy gospodarzami tych ziem i obok nazwy w języku niemieckim, powinna być też po polsku – uważa Olbryś, zastrzegając, że nie jest za likwidacją napisu „Ortelsburg”. – Co by się stało, gdyby taki napis odkryto przed wejściem do ratusza? – zastanawia się. Ma również pretensje do przewodniczącego komisji oświaty Rady Powiatu Mariusza Dobrzyńskiego o to, że nie zainteresował się sprawą.
NIE WYWOŁUJMY WOJNY Z NIEMCAMI
Wątpliwości wobec ingerencji samorządu w nieruchomość należącą do PKP ma radna Justyna Chrapkiewicz. – Nie wiem, czy mamy prawo to robić, skoro budynek jest własnością prywatną – mówi radna. Ten argument nie przekonuje Olbrysia. Jego zdaniem powiat ma prawo skierować w tej sprawie zapytanie do konserwatora zabytków i domagać się umieszczenia polskiej nazwy, bo dworzec jest obiektem użyteczności publicznej. – Nie należy w tej sytuacji chować głowy w piasek – uważa. Przywołuje przy okazji Litwinów, którzy walczą z Polakami o nazwy ulic. – To zły przykład – ocenia radny Marek Sochalski.
Ze stanowiskiem Olbrysia nie zgadza się radny Jan Napiórkowski. – Napis i budynek są historyczne. W obrębie dworca mamy wiele tablic z polską nazwą – zauważa. – Nie wywołujmy wojny z Niemcami o jakieś głupie napisy – apeluje Napiórkowski, odwołując się do polsko-niemieckiego pojednania zainicjowanego m.in. przez kardynała Stefana Wyszyńskiego. Radny dziwi się, że choć na terenie miasta znajduje się wiele napisów anglojęzycznych, to nie wzbudzają one żadnych protestów. Starosta Jarosław Matłach również uważa, że tablic z polską nazwą miasta jest w sąsiedztwie dworca wystarczająco. Mimo to nie widzi przeszkód, aby Rada Powiatu wystąpiła z zapytaniem do konserwatora zabytków i PKP o to, czy istnieje możliwość umieszczenia pod niemiecką nazwą miasta także polskiej. – Konserwator podlega pod wojewodę. Idzie nowe, ten drugi lada chwila się zmieni, więc być może będzie też nowy konserwator – uspokaja Olbrysia Jarosław Matłach.
(ew){/akeebasubs}
