BATALION Z OSTRÓDY

1 sierpnia 1890 r. z Ostródy do Szczytna przybył Jägerbataillon Graf York von Wartenburg (Ostpr. Nr. 1).

Dzieje pewnego pomnika
Pocztówka sprzed I wojny światowej przedstawiająca pomnik poległych w Afryce żołnierzy szczycieńskiego batalionu strzelców

Była to stara i elitarna jednostka armii niemieckiej. Historia tego batalionu nierozerwalnie związana jest z dziejami Szczytna. Przez wiele lat szczycieńscy strzelcy paradowali po mieście w zielonych kurtkach, orkiestra batalionowa grała w trakcie świąt państwowych, miejskich festynów czy niedzielnego wypoczynku w lesie miejskim, strzelnicach leśnych i w Janowie. Do 1945 r. ulica Leyka nosiła nazwę Jägerstrasse. Siedziba batalionu mieściła się koszarach, które dzisiaj zajmuje Wyższa Szkoła Policji.

NIEZNANY GŁAZ

Głaz z pomnika stojący przy ulicy Władysława IV

Dokładniej historię batalionu omówię przy innej okazji. Dzisiaj skupię się na pewnym pomniku. Już kilka lat temu słyszałem, że na jednej z prywatnych posesji w Szczytnie znajduje się pomnik, a właściwie głaz, będący elementem pomnika upamiętniającego żołnierzy szczycieńskiego batalionu poległych na przełomie XIX i XX w. Afryce. Wtedy to toczyły się jakieś negocjacje dotyczące jego kupna przez prywatnego kolekcjonera, ale ostatecznie, ponieważ cena okazała się zaporowa, zakończyły się one fiaskiem. W tamtym czasie nie wiedziałem gdzie kamień się znajduje i w związku z tym nic więcej nie mogłem zrobić w tej sprawie. Informacje na temat jego lokalizacji uzyskałem dopiero latem tego roku. Znajduje się on na jednej z posesji na ulicy Władysława IV i stoi prawie przy samym chodniku. Pomnik pierwotnie stał na terenie strzelnic leśnych usytuowanych na południe od Szczytna.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Znajduje się tam kilka, obecnie już nieczynnych, strzelnic do broni długiej i krótkiej zbudowanych dla szczycieńskich żołnierzy. Przed wojną stało tam kilka budynków, w tym świetnie wyposażona kantyna. Teren ten nie był zamknięty dla lokalnej społeczności. Odbywały się tam festyny, pojawiały się wycieczki szkolne. Miejsce to jest często mylone w różnego rodzaju opisach z lasem miejskim. Po wojnie pomnik rozbili najprawdopodobniej żołnierze. Na początku lat sześćdziesiątych głaz będący jego głównym elementem został przetransportowany i stał się „ozdobą” jednej z prywatnych posesji. W tamtych czasach taka pozostałość po niemieckim militaryzmie nie miała szans na żadną ochronę. Można go było sobie przywłaszczyć bezkarnie. Czasy się jednak na szczęście zmieniają i dzisiaj na tego typu historyczne obiekty patrzymy inaczej. Chcemy je zachować jako świadectwa przeszłości.

KTO ODZYSKA ZABYTEK?

Odnalezienie pomnika zgłosiłem do Urzędu Miejskiego w Szczytnie, a ten poinformował urząd Konserwatora Zabytków. Przedstawiciele konserwatora na początku września dokonali oględzin głazu, stwierdzili, że jest to zabytek ruchomy, i że powinien być zachowany jako obiekt muzealny. Niestety nie wiadomo kto ma się zająć jego odzyskaniem. Pewnie gdyby w grę wchodził zabytek o znacznej wartości materialnej chętnych do tego byłoby wielu, a tak to głaz ten jest trochę problemem. Początkowo liczyłem na rozsądek obecnych jego „właścicieli”, ale po komentarzach na Facebooku ich syna (niestety nie nadają się one ze względów cenzuralnych do zacytowania) tę nadzieję straciłem. W tym przypadku potrzebne są zdecydowane działania

Niemiecka Afryka Południowo-Zachodnia. Kartka wysłana do Szczytna w 1905 r.

zmierzające do odzyskania głazu. Chyba że się mylę i pomnik ten nie jest własnością państwową. Wtedy jeśli jego właściciele podadzą rozsądną cenę sam go chętnie kupię.

PIERWSZE LUDOBÓJSTWO XX w.

Na koniec wyjaśnię skąd szczycieńscy żołnierze wzięli się w Afryce. Służyli oni w kolonii, która w tamtym czasie nazywała się Niemiecką Afryką Południowo-Zachodnią. W kraju tym Niemcy wymordowali latach 1904 – 1908 ponad 100 tys. ludzi, wojowników, ale również kobiety i dzieci. Mordów dokonywano nie tylko przy okazji walk. Zabijano przetrzymując miejscowych w obozach koncentracyjnych. Inną formą zabijania było zepchnięcie powstańców wraz z rodzinami na pustynie i strzelanie do tych, którzy próbowali zbliżyć się do studni. Do zdławienia powstania Niemcy ściągnęli do Afryki ponad 14 tys. żołnierzy, z których wielu poległo w walkach z pasterskimi ludami Herero i Nama. Ocenia się, że było to pierwsze ludobójstwo XX w. Zaznaczyć tu trzeba, że dzisiejsze Niemcy przyznają się oficjalnie do tego ludobójstwa. Pomimo tak złej przeszłości, stosunki pomiędzy Niemcami a ich byłą kolonią Namibią są obecnie dobre. Zachowało się tam wiele wpływów niemieckich, spotkać można nawet niemieckie imiona lub nazwy ulic odnoszące się do niemieckich postaci historycznych, na przykład Bismarcka i Heinricha Göringa - ojca Hermanna Göringa i pierwszego gubernatora Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej. Dla nas istotne jest czy szczycieńscy żołnierze brali udział w tym ludobójstwie. Nie da się tego jednoznacznie stwierdzić, ale jest bardzo prawdopodobne, że mieli w nim swój udział. W związku z tym głaz z poświęconego im pomnika nie powinien być eksponowany w żadnym reprezentacyjnym miejscu. Wydaje mi się, że najlepiej byłoby ustawić go na cmentarzu ewangelickim lub przekazać do muzeum.

(pocztówki i zdjęcie ze zbiorów autora){/akeebasubs}