Choć Szczytno, jako jedno z pierwszych miast przyłączyło się do obchodzenia Europejskiego Dnia bez Samochodu, w tym roku, jak i w latach poprzednich, brakowało specjalnych ułatwień dla kierowców, którzy zdecydowali się pozostawić swoje pojazdy w garażach.

Dzień bez Samochodu z korkami

TŁOK JAK CO DZIEŃ

W tym roku w Szczytnie zmieniono nieco formułę Dnia bez Samochodu zorganizowanego pod hasłem - „Nie tankuję - jadę” Zamiast gromadzenia się na placu Juranda, tym razem wszyscy uczestnicy spotkali się na ekologicznym użytku zwanym „Małą Bielą”, i to w rekordowej liczbie.

Honorowy obywatel Szczytna Werner Koepke w asyście władz samorządowych posadził na Małej Bieli ufundowany przez siebie symboliczny dąb na znak poszanowania i dbałości o naturalne środowisko. W chwilę potem uformowała się pieszo-rowerowa kolumna zmierzająca do parku nad dużym jeziorem. Choć był to Europejski Dzień bez Samochodu, niestety, na ulicach miasta panował taki ruch, jak w każdy inny dzień targowy, wskutek czego przemarsz kolumny spowodował powstanie niemałych korków. Zabrakło chyba też ogólnej informacji na temat organizowanego pochodu, gdyż tylko sporadycznie dołączały do niego osoby dorosłe, jeśli nie liczyć niezawodnej drużyny „Kręciołów”.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

EKOLOGICZNE PRZEKĄSKI

W parku nad dużym jeziorem na uczestników Dnia bez Samochodu czekały promocyjne stoiska straży pożarnej, WSPol., domu kultury czy leśników ze Szczytna, Korpel i Spychowa, a także fundacji „Autrimpus” oraz klubu bokserskiego „Gwardia” Szczytno.

Nie zabrakło też gier i zabaw. Najmłodsi mogli wypróbować swoje talenty artystyczne, malując figurki pofajdoków. Choć przygotowano ich kilka kartonów, zapas szybko się wyczerpał i figurek nie starczyło dla wszystkich chętnych. Starsza młodzież mogła uczestniczyć lub kibicować w zawodach Skate Jam Sesion rozgrywanych w nowym Skate Parku i na torze do jazdy na muldach. Był też poczęstunek, i to w ekologicznej formie – oferowano świeże jabłka, kolby pieczonej kukurydzy, owocowy kompot oraz tradycyjną grochówkę. Na całkiem dorosłych czekały darmowe sadzonki ozdobnych krzewów i drzew oferowanych przez leśników. Dużą atrakcją były też pokazy tatarskiej sztuki walki konnej i konkursy strzelania z łuku zorganizowane przez Polskie Stowarzyszenie Łucznictwa Konnego.

BEZ DODATKOWYCH UŁATWIEŃ

Jak powiedziała nam Danuta Górska, burmistrz miasta, organizatorom chodziło nie tylko o odciągnięcie uczestników od jazdy autami, ale także o zwrócenie uwagi na inne aspekty ekologiczne z tym związane.

- Chcemy pokazać, że ważna jest także zabawa bliżej natury, nad jeziorem, nad które można dotrzeć pieszo albo na rowerze, a niekoniecznie autem – mówi burmistrz.

Zapewnia nas, że większość podległych jej pracowników tego dnia przyszła do pracy pieszo lub przyjechała rowerami. Niestety, autobusy miejskie nie były za darmo, jak to praktykuje się w niektórych innych miastach, a wypożyczalnia rowerów i owszem oferowała je gratis, ale tylko w godzinach 13.00 - 17.00.

To dziwi, zwłaszcza gdy dodamy, że organizacja Dnia bez Samochodu Urząd Miejski właściwie nic nie kosztowała. Z miejskiej kasy wydano jedynie ok. 600 zł, bo imprezę sfinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

Marek J.Plitt

{/akeebasubs}