Na nowo powstałej scenie teatralnej w Jerutkach miejscowi i przyjezdni mogli obejrzeć premierową sztukę „Dzika jabłoń”. W rolę poszczególnych postaci wcielili się zawodowi aktorzy z Białegostoku oraz amatorzy ze Szczytna i okolic. Gra tak jednych, jak i drugich stała na porównywalnym, wysokim poziomie.
Przez kolejne dwa dni minionego weekendu w Jerutkach miało miejsce niezwykłe wydarzenie kulturalne. W starym obiekcie gospodarczym, który miejscowa Fundacja Kreolia zamieniła w mały wiejski teatr, scenę dramatyczną „Pod skrzydłem” wystawiano siłami aktorów zawodowych i amatorów spektakl „Dzika jabłoń”. Sztukę opartą o twórczość Siegfrieda Lenza zrealizowało z kolei stowarzyszenie „Anima”. Siegfried Lenz to niemiecki pisarz urodzony w Ełku (1926 r.), który znaczną część swojego dorobku literackiego poświęcił Mazurom. O swojej dawnej, a dzisiaj i naszej małej ojczyźnie, mówił m. in. tak: …leżała jakby to powiedzieć, na tyłach historii, nie wydała żadnego znanego fizyka, żadnego mistrza w jeździe na wrotkach, ani też prezydenta. To, co można tu było znaleźć, to niepozorne złoto ludzkiej społeczności (...). Z niewzruszonym spokojem, cierpliwością, wiedli swój żywot. Jak dojrzałe owoce jabłoni.
Stąd i tytuł spektaklu „Dzika jabłoń”, do którego scenariusz napisał Robert Wasilewski.
Kanwą sztuki jest zatem zwykłe, spokojne i momentami sielankowe życie w mazurskiej wsi Sulejki.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Do współpracy nad widowiskiem Robert Wasilewski zaprosił reżysera Jacka Malinowskiego i aktorów z Białegostoku, m. in. Teatru Dramatycznego im. A. Węgierki. Ale obok zawodowców wystąpili też wspomnieni aktorzy-amatorzy, uczestnicy wcześniejszych warsztatów, m. in. Kaja Wasilewska z Kobyłochy i Wojciech Grochowalski ze Szczytna.
- Przygotowania trwały już od kwietnia, a nie była to łatwa robota – wspomina Wojciech Grochowalski. On sam ma już dyplom aktora dramatycznego, więc w warsztatach uczestniczył bardziej dla przypomnienia i odświeżenia swoich umiejętności. Natomiast Marta Szyszko i Adam Bocianiak z jego grupy teatralnej mieli sposobność podpatrzenia warsztatu zawodowców i podniesienia swoich umiejętności.
Scenografia pomysłu Bartosza Myślaka została wykonana także przez uczestników wcześniejszych warsztatów scenograficznych. Towarzyszyły jej zwiewne dzieła Katarzyny Wolickiej (batik) i instalacje „z natury” Marcina Banata. Z kolei oprawę muzyczną zapewniły aż dwa zespoły – Kapela Wasilewskich i zespół „Saks” ze Szczytna.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
