Powróćmy już do naszych szczycieńskich spraw - do końcówki lat sześćdziesiątych. Mnie i moich kolegów w Szczytnie mało co wtedy obchodziło. Jednym uchem coś tam wpadało z nowości obwieszczanych przez media, drugim uchem wypadało! Balowaliśmy i imprezowaliśmy ile się dało!
Nietrudno się domyśleć, że w dzień przesiadywaliśmy w kawiarniach, a wieczorem na dancingach. W tamtym czasie było pięć liczących się lokali w naszym mieście: „Mocca” na ul. Polskiej – naprzeciw MDK-u, „Danusia” na rogu ul. 3 Maja i Odrodzenia, obecnie mieści się tam sklep spożywczy, trzeci o największym wzięciu - „Muszelka”. Był to samodzielny parterowy pawilon, usytuowany w miejscu, gdzie teraz postawiono nowe kamienice, naprzeciw głównego ronda. Mieszczą się w nich sklepy o udanej i wkomponowanej w otoczenie architekturze. Popatrzcie na historyczne już zdjęcie pracowników „Muszelki”.
Za ich plecami widnieje reklama restauracji „Zacisze”, bo „Muszelka” i „Zacisze” podlegały PSS „Społem”. Na zdjęciu, za reklamą widać uliczkę prowadzącą do jeziora. Za ulicą, po lewej usytuowane były szalety miejskie. Obecnie jest tam świetna restauracja „Mazuriana”.
Na wieczorne tańce wypuszczaliśmy się do restauracji „Leśna” lub do „Zacisza”, bo tylko tam w Szczytnie grała do tańca orkiestra. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Istniało jeszcze kilka wyszynków, jak dwie speluny pijackie, jedna usytuowana w rynku, tzw. akwarium, niejeden z mężczyzn przepił tam wypłatę - popatrzcie na powyższe zdjęcie! Druga mieściła się na ul. Polskiej, naprzeciw dworca autobusowego, nazywana potocznie „u Bakuły”. Ja tam nie zachodziłem – po prostu mordownie. Jak pamięcią sięgam, zawsze istniała – restauracja w hotelu „Kania” na ul. Bogumiła Linki. Nic ciekawego, sporadycznie tam spędzałem krótkie chwile, bo dym i hałas zakłócał spokój przy stoliku. Na ul. Bartna Strona, w połowie lat sześćdziesiątych PSS postawił pawilon na wolnej działce, po wyburzonym domu. Uruchomiono tam restaurację „Bartniak”. Od czasu do czasu lubiłem tam wdepnąć. Do dziś pozostał sympatycznym lokalem, ale w prywatnym zarządzaniu i pod nazwą „Pryma”. Na ul. Kościuszki, tu gdzie obecnie mieści się laboratorium analityczne, była restauracja dla milicjantów nazywana konsumami, na którą wszyscy mówili „Pod pałami”. Kilka razy gościłem się tam, ale atmosfera mi nie odpowiadała, gdyż w wystroju dominował kolor niebieski, a potrawy i wódka zalatywały gliną!
Jak przystało na Szczytno, które miało bogatą tradycję w dziedzinie hotelarstwa i gastronomii, końcówka lat sześćdziesiątych nie była pod tym względem zaszczytem dla naszego miasta. Dodając jeszcze bar mleczny na ul. Odrodzenia i pijalnię piwa w oszklonym pawilonie przed browarem - to liczba lokali gastronomicznych była znikoma, biorąc pod uwagę stan z 1859 roku, gdy w mieście było 17 gospód i karczm! Dziesięć lat później liczba ta wzrosła do 22. W 1892 r. gród nasz posiadał dwa hotele i 26 wyszynków. W 1926 roku liczba wyszynków podskoczyła do 39, nawet na ul. Bartna Strona istniały dwie restauracje!
Cdn.
Leszek Mierzejewski{/akeebasubs}
