Nie będę się rozwodził i pisał w szczegółach o „Lenpolu”, ale łezka mi się w oku kreci, że w jednym dniu, jakiś dureń na wysokim stołku podjął decyzję o likwidacji przemysłu lniarskiego i nie tylko tego przemysłu w Polsce! Boli mnie serce, że do dzisiejszego dnia nie pociągnięto do odpowiedzialności osób, które zmarnowały bezpowrotnie tyle majątku narodowego!!!

Dodaj komentarz

Ciąg dalszy wspomnień Leszka Mierzejewskiego z czasów jego pracy w Lenpolu.

Dodaj komentarz

Ciąg dalszy wspomnień Leszka Mierzejewskiego z czasów jego pracy w Lenpolu.

Dodaj komentarz

Ciąg dalszy wspomnień Leszka Mierzejewskiego z czasów jego pracy w Lenpolu

Dodaj komentarz

Ciąg dalszy wspomnień Leszka Mierzejewskiego z czasów jego pracy w Lenpolu

Dodaj komentarz

Ciąg dalszy wspomnień Leszka Mierzejewskiego z czasów jego pracy w Lenpolu.

Dodaj komentarz

W tym tygodniu Autor wspomina początki swojej pracy w szczycieńskim Lenpolu.

Dodaj komentarz

Matka twierdziła, że ma dość mężowskiej harówki, jego nocnych wyjazdów! Krzyczała: - Jeszcze z syna będą śmiechy robili, że grosze zarabia! U nas w Gminnej Spółdzielni tyle co ojciec, to sprzątaczka zarobi, a babcia klozetowa na dworcu, to więcej wyciągnie! – podpuszczała ile mogła, żeby mnie zniechęcić do PKP!

Dodaj komentarz

Pod koniec lat 60. w PRL a tym samym i w Szczytnie nie było pojęcia bezrobocia, na każdego czekał etat. Część zatrudnionych dostawała pieniądze za przychodzenie do pracy. Prosto mówiąc, nie było osób bezrobotnych, ale za to mieliśmy miliony ludzi wykonujących pracę bezproduktywną, bezsensowną i nie mającą żadnego ekonomicznego uzasadnienia.

Dodaj komentarz

Przystańmy jeszcze na moment przy istniejących w latach 60. miejskich kawiarniach. Więc do MOKKI lubili schodzić się taksówkarze i dziewczynki o nie najlepszej reputacji. Był to długi, jak dla mnie nieprzytulny lokal, ale jedną miał zaletę, że zawsze można było znaleźć wolne miejsce. W późniejszych latach, gdy byłem taksówkarzem, sam tam wpadałem na kawę.

Dodaj komentarz

W moich młodzieńczych latach szczycieńskie dziewczyny przynosiły zaszczyt naszemu miastu, bo były przepiękne. Ani wcześniej ani później nie było piękniejszych! Do dziś brak mi słów, aby opisywać ich wdzięki.

Dodaj komentarz

Powróćmy już do naszych szczycieńskich spraw - do końcówki lat sześćdziesiątych. Mnie i moich kolegów w Szczytnie mało co wtedy obchodziło. Jednym uchem coś tam wpadało z nowości obwieszczanych przez media, drugim uchem wypadało! Balowaliśmy i imprezowaliśmy ile się dało!

Dodaj komentarz

Po raz kolejny odwiedziłem mojego znajomego spod Jedwabna latem 2002 roku. Wiele ciekawostek miał mi do zakomunikowania. Najważniejsze, że trzy lata wcześniej zawitała do niego pięcioosobowa rodzina z Niemiec, poprzedni właściciele jego majątku.

Dodaj komentarz

Kolejna część wspomnień przesiedleńca z Lubelszczyzny, który po wojnie osiadł w gminie Jedwabno.

Dodaj komentarz

Druga część wspomnień przesiedleńca z Lubelszczyzny, który po wojnie osiadł w gminie Jedwabno.

Dodaj komentarz

W latach osiemdziesiątych XX wieku bardzo dużo czasu spędzałem służbowo w Jedwabnie i prywatnie w gminie Jedwabno, a konkretnie w Warchałach. Tam poznałem sympatycznego, starszego mężczyznę z tych okolic, który opowiedział mi historię swojego życia.

Dodaj komentarz

Informuję, że jako mechanikowi z wykształcenia – udało mi się skonstruować maszynę pozwalającą przenosić się również wstecz, do roku 1967 - więc przeskoczmy te lata. Zaznaczam, że udało mi się skonstruować ten wehikuł czasu - ale tylko na papierze i w wyobraźni, on nie istnieje i nigdy nie powstanie, nawet przy założeniu dalszego postępu techniki.

Dodaj komentarz

W kwietniu wybrałem się do Banku Spółdzielczego po swoją comiesięczną wypłatę z ZUS. Jestem starej daty człowiek i biorę gotówkę do ręki – wówczas nikt mnie nie przekręci i nie pobierze jej z mojego konta lub z kart płatniczych czy innych wynalazków bankowych. Zresztą, ostatnio jest raj dla oszustów.

Dodaj komentarz

Zanim przejdę do dalszej opowieści z moich młodych lat, zatrzymam się chwilowo w obecnych czasach, na maju 2020 roku. W tym paskudnym okresie obezwładnieni byliśmy przez wirusa w koronie i większość osób odpowiedzialnych za ład i porządek zwala wszystkie niepowodzenia między innymi na to paskudztwo!

Dodaj komentarz

Po trzech latach odpoczynku, w 1978 roku zachciało mi się następnego szczebla edukacji i to na Politechnice Łódzkiej, w Instytucie Budowy Maszyn i Urządzeń Włókienniczych, gdzie po dwóch latach uzyskałem specjalizację inżyniera budowy maszyn włókienniczych. Tam dopiero musiałem przyłożyć się do nauki!

Dodaj komentarz