COVID-19 uwięził nas wszystkich na wiele miesięcy w domach. Na początku wszyscy narzekaliśmy, nie mogliśmy przyzwyczaić się do nowej sytuacji! Ale człowiek jako istota rozumna ma zdolność przystosowania się do nowych warunków i w efekcie znajduje pozytywy w nowej rzeczywistości. Konieczność pozostania sam na sam z własnymi myślami oraz czas na przegląd starych albumów, archiwów spowodowały, że do cyklu moich wspomnień zaprosiłem przyjaciół i znajomych z zaświatów...

Dodaj komentarz

Miałem już zakończyć zwierzenia o mojej pracy zawodowej, ale na początku lutego przeczytałem wpis na Facebooku burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego, zatytułowany „NIE TRUJ - WYMIEŃ PIEC”.

Dodaj komentarz

Co do Burmistrza Pawła Bielinowicza, to pamiętam, że odchodząc z posady powiedział mi, że zrobił kilka błędów. Po pierwsze, powinien słuchać mądrych rad i wskazówek - między innymi i moich, a na pewno wygrałby wybory. Po drugie – nie wierzył, że mi wypali z tym Zakładem! - To robota dla dwóch, trzech takich jak ty! - mówił. Pakując swoje manele dopowiedział, że przyjaciół poznaje się po spadnięciu na dno. Potwierdziłem, że tak jest, bo sam miałem kilka przykładów na to, tylko mniejszego kalibru.

Dodaj komentarz

Przyszły wybory, nastała nowa władza. Burmistrzem został Paweł Bielinowicz a jego zastępcą Danuta Górska, która wcześniej pracowała jako zastępca dyrektora sanepidu w Szczytnie. Przewodniczącą Rady Miejskiej została Monika Hausman - Pniewska. Nastały nowe rządy, nowe czasy. Przychodziłem do pracy jak do opery, a właściwie jak na jakiś dramat.

Dodaj komentarz

Dziś jadąc niejedną ulicą w mieście, cieszę się, że nasza trójka (ja, Janusz Woźniak i Wiesław Kulas) przebudowała ją własnymi siłami, tj. od zlecenia projektu, odbioru projektu, uzyskania środków finansowych, rozpoczęcia budowy, nadzorowania jej jako inspektorzy nadzoru, odbioru i rozliczenia. Mieliśmy układ z Burmistrzem Żuchowskim, że co drugą inwestycję wykonywaliśmy, jako inspektorzy nadzoru, „społecznie” – tzn. gratis.

Dodaj komentarz

Powracając do 5 maja 1999 roku, do pierwszych dni w Urzędzie Miejskim w Szczytnie - ile to ja miałem problemów, ile to kwadratowe pudło, czyli komputer, napsuło mi nerwów, ile kryło w sobie tajemnic? Przez ile musiałem przejść problemów intelektualnych, żeby poznać w dojrzałym wieku możliwości tego cudeńka z końca XX wieku.

Dodaj komentarz

Powiem szczerze, choć może będzie mi to poczytane za chęć postawienia siebie na piedestale, ale nie poleniuchowałem za wiele po opuszczeniu „fuchy”, a prawdę powiedziawszy posady w służbie zdrowia. Jeszcze tego samego dnia Janusz Jastrzębski wpadł do mnie z propozycją od Burmistrza Miasta zatrudnienia w magistracie.

Dodaj komentarz

Najtrudniej jest, gdy umiera ktoś, kto stanowi ważną część życia wspólnoty szpitalnej. Bo czy można się nacieszyć, wygadać - gdy w pewnym momencie odchodzi zaprzyjaźniona osoba?

Dodaj komentarz

Leszek Mierzejewski kontynuuje wspomnienia o swoich nieżyjących już znajomych z okresu pracy w szpitalu.

Dodaj komentarz

W tym tygodniu miałem przejść do zwierzeń z mojej pracy w Urzędzie Miejskim i w dalszej kolejności w Zakładzie Gospodarki Komunalnej, ale ostatnie miesiące zabrały z grona żywych czterech moich serdecznych współpracowników ze służby zdrowia – więc w poniższy sposób pożegnam ich, jako nieodżałowanych po prostu ludzi.

Dodaj komentarz

W okresie transformacji ustrojowej wielu moich kolegów i znajomych dorobiło się jednej nocy, w jednym dniu! Kupowali majątki za bezcen. Nabywali dziesiątki hektarów ziemi, lasów za pobory jednego miesiąca. Kupowali od agencji rolnej, od upadających firm – bezprzetargowo! Później już w przetargach, ale prawie za bezcen. Stawali się właścicielami majątków trwałych po likwidowanych PGR-ach, a głównie ich atrakcyjnych ziem. Nabywali środki trwałe z wystawionego do przetargu majątku zakładów przemysłowych i ich ośrodków wypoczynkowych.

Dodaj komentarz

Już przeszło 20 lat nie jestem związany zawodowo z medycyną, ale z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że w dziedzinie dostępu ludności do służby zdrowia we wsiach, gminach i miastach powiatowych jest dalej niż do księżyca. Z tym, że pomijam obecny stan pandemii, która wywróciła wszystko w służbie zdrowia do góry nogami. W szczególności chodzi mi o leczenie się u swojego lekarza rodzinnego, gdzie konsultacje przeprowadzane są przez telefon! Obłęd! Jak i o lecznictwo zamknięte, i o leczenie się u wybranych specjalistów! Wciąż tkwimy w okresie PRL-u.

Dodaj komentarz

Kiedy myślę o mojej pracy w ZOZ, to ból lekko tylko serce ściska, gdy jestem na terenie szpitala i wspomnę zamkniętą pralnię, a faktycznie zniszczony przez czas obiekt, gdzie technologia prania była w tamtym czasie najnowocześniejsza w Polsce, a kilkanaście kobiet z naszych okolic miało zatrudnienie. Przypominam sobie wyłączoną z eksploatacji kuchnię i spalarnię odpadów medycznych – ale to wszystko jak przez mgłę i przez moment. Najważniejsze, że od kilku lat szpitalem zarządza mgr Beata Kostrzewa, poniekąd bardzo sympatyczna kobieta i jak przekazują mi moi starzy znajomi – mądra szefowa.

Dodaj komentarz

Opowiem Wam jedno z wielu ówczesnych zdarzeń niewiarygodnych, ale prawdziwych! Było przez wiele lat namacalne, gdyż koronny świadek tego zdarzenia jeździł i rozwoził towar w naszym Zakładzie Remontowo- Budowlanym. Do dziś się rumienię na samo wspomnienie! Za siebie, za nasz ówczesny ustrój, za celników i za wszystkie tamte durne przepisy.

Dodaj komentarz

Ciąg dalszy wspomnień Leszka Mierzejewskiego z czasów, gdy był zastępcą dyrektora szczycieńskiego szpitala.

Dodaj komentarz

Gdy już mieliśmy zakończoną budowę przychodni na ul. Kościuszki 20, do szczęścia brakowało farb do pomalowania elewacji i wnętrza pomieszczenia. Na jednej z narad roboczych, na początku 1984 roku, naczelnik miasta dr Jan Hoffman zaoferował się, że pomoże sprowadzić takowe z Bielska Białej, nawet z zapasem dla mojego Zakładu Remontowo-Budowlanego i dla miasta Szczytna.

Dodaj komentarz

Drugim ciekawym zdarzeniem związanym z zakupem materiałów dla naszej przychodni na ul. Kościuszki nr 20 było to, gdy ówczesny naczelnik miasta dr Jan Hoffman zabrał nas z sobą w celu załatwienia ich przydziału. Jechaliśmy z towarzyską wizytą, a przy okazji chcieliśmy wykorzystać wpływy komendanta ośrodka rządowego w Łańsku płk. Kazimierza Doskoczyńskiego.

Dodaj komentarz

W trakcie budowy przychodni przy ul. Kościuszki miałem wiele zabawnych i ciekawych zdarzeń, ale dwa wbiły mi się do głowy. Pamiętam każdy szczegół z detalami.

Dodaj komentarz

Leszek Mierzejewski wspomina, jak w PRL-u prowadzone były inwestycje w szczycieńskiej służbie zdrowia – dokończenie budowy oddziału noworodków i budowa przychodni przy ul. Kościuszki.

Dodaj komentarz

Ciąg dalszy wspomnień Leszka Mierzejewskiego z okresu jego pracy w szczycieńskim szpitalu.

Dodaj komentarz