EKSPRESOWA NAPRAWA

Ekspresowa naprawa

Niedawno w związku z kolejną odwilżą tej zimy, pisaliśmy o dziurach w nawierzchni ul. Bartna Strona. Zdziwiło nas to, że bez najmniejszej zwłoki, czyli w dniu ukazania się gazety w kioskach, na ulicy pojawił się specjalistyczny sprzęt oraz brygada pracowników. I nieważne już, czy był to tylko zbieg okoliczności, czy ktoś z ratusza zauważył, że „Kurek” wykonywał zdjęcia dziur na wspomnianej ulicy, gdyż liczy się efekt, czyli arcyszybka naprawa nawierzchni. Teraz można jeździć tędy śmiało, bez narażania się na wstrząsy i ryzyko awarii zawieszenia samochodowego.

INNI NIE GORSI

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a odnosząc owe powiedzenie do miejskiej infrastruktury, to gdy w jednym miejscu prowadzone są naprawy, chciałoby się, żeby również były wykonywane i gdzie indziej, np. na ul. Kochanowskiego. Jej mieszkańcy także skarżą się na liczne spękania i dziury w asfalcie. Pragnęliby równie szybkiej naprawy. Co ciekawe, asfaltowy dywanik (prawy górny róg fotografii) kładziony na ul. Kochanowskiego u schyłku minionej epoki był tak cienki (oszczędny), że obecnie gdy nieco się starł, wyzierają spod niego tzw. kocie łby.

Cóż, nie tak dawno temu, a co dziś wydaje się nieprawdopodobne, nawierzchnie miejskich ulic były brukowane – wykładane zwykłymi kamieniami. Miało to ten plus, że nawierzchnia taka była niezmiernie trwała, wręcz nie do zdarcia przez główny ówczesny środek transportowy, czyli wozy konne. Teraz, owi dawni królowie brukowanych dróg, nie są już nawet wpuszczani na główne miejskie szlaki. Zaraz za rondem przy placu Juranda, a przy wlocie w ul. Odrodzenia wjazdu furmankom zakazuje drogowy znak, powoli odchodzący do lamusa.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

ZAGROŻENIE Z GÓRY

Choć to luty i zima powinna się w pełni srożyć, w minionym tygodniu mieliśmy bardziej wiosenną aurę. To, co napadało topi się, a jeśli śnieg zgromadził się na spadzistym dachu stanowił zagrożenie dla mieszkańców. Tak, jak m. in. na ul. Ogrodowej, gdzie kilka dni temu w środku dnia nagle coś grzmotnęło na chodnik. - Byłem akurat w aptece, gdy usłyszałem huk, a potem zobaczyłem na ziemi mniejsze i większe bryłki zlodowaciałego śniegu – relacjonuje pan Grzegorz.

Z dachu zsunął się spory lodowy okruch, ale na szczęście nikt w tym momencie nie szedł chodnikiem, to i nic się nikomu nie stało. Dodajmy jeszcze, że zaalarmowana o tym wydarzeniu straż miejska pojawiła się błyskawicznie. Funkcjonariusze ogrodzili zagrożone miejsce i zobligowali administratora posesji do niezwłocznego usunięcia zagrożenia. Na dachu czaiło się ono bowiem nadal, co ilustruje kolejne zdjęcie.

OBYWATELSKIE LODOWISKO

Tuż u schyłku ferii, gdy jeszcze była nadzieja na mrozy, jeden z naszych Czytelników, pan Paweł Łebkowski zadeklarował chęć zbudowania lodowiska dla młodzieży szkolnej i starszych na kortach tenisowych leżących pośrodku osiedla Leyka. - Niech władze miejskie zapewnią mi tylko dostęp do energii elektrycznej i pokryją jej koszty, a resztę biorę na siebie – deklarował pan Paweł. No tak, choć prognozy pogody były optymistyczne – zapowiadano w lutym mróz, nic z tego nie wyszło. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Jak nie teraz, to może za rok przyjdą jeszcze mrozy, no i w związku z tym zainteresowaliśmy się pomysłem. Okazuje się że osiedlowe korty nie są własnością miasta a Spółdzielni Mieszkaniowej „Odrodzenie”, co zresztą można wyczytać na tablicy informacyjnej stojącej u wejścia na ów obiekt. „Kurek” zgłosił się wobec tego do jej prezesa, Krzysztofa Krakowskiego. - Nie mam nic przeciwko takim inicjatywom – mówi szef spółdzielni. Jak nam wyjaśnia, sam organizował w przeszłości lodowiska, m. in. przy osiedlu na ul. Lipperta. Obecnie jednak przepisy nie pozwalają mu na takie inicjatywy, ale na ich wsparcie jak najbardziej. Przy kortach na osiedlu jest nawet ujęcie wody, tak że warunki do budowy lodowiska są tam bardzo dobre. No i gdyby nie ta niezimowa aura, byłaby atrakcja lodowa dla wszystkich. - Jak nie teraz, to następnej zimy, ale tak czy siak, zbuduję lodowisko na osiedlu Leyka – obiecuje pan Paweł Łebkowski.

SŁAWOJKA?

Oglądając opisywany wyżej obiekt zauważyliśmy, że otaczający go wysoki płot nie jest w najlepszym stanie. Wymagałby pomalowania na wiosnę i innych drobnych napraw, bo druciana siatka w niektórych miejscach została oderwana od podtrzymujących ją słupków. Poza tym na obiekcie są już ławki, nie trzeba ich zatem stawiać, a jedynie nieco odnowić. W jednym z kątów kortu, jakby wstydliwie, stoi dość podejrzana, przekrzywiona konstrukcja. Coś ona nam przypomina znanego z lat wczesnej młodości. Byłaby to podwórkowa toaleta typu sławojka? W XXI w. widok to dość niezwykły - żeby coś takiego tkwiło pośrodku największego miejskiego osiedla?

PROMOCJA MIASTA PRZEZ ŻOŁĄDEK

Są rozmaite pomysły na promocję miasta – m. in. opisywana w tym numerze gazety inicjatywa „Szczytno za 50%”. Przedsięwzięcie ciekawe, ale teraz chcielibyśmy przedstawić inny pomysł, rodem z innego mazurskiego miasta – Gołdapi. Kilka dni temu ów gród odwiedził jeden z naszych Czytelników, skąd przywiózł nam na pamiątkę niby zwykłą kartkę papieru formatu 2 x A4. Wiadomo, podczas wycieczek apetyt szczególnie dopisuje, więc nasz Czytelnik odwiedził jedną z gołdapskich restauracji. Nim podano posiłek, zaserwowano gościom wspomniane kartki. Na pierwszej tytułowej stronie, co zrozumiałe, wychwalana jest restauracja, wymienione co ciekawsze serwowane tutaj potrawy i sposoby ich przyrządzania oraz skąd się w ogóle wzięły. Druga z kolei strona poświęcona jest... promocji miasta Gołdap. Opisano tam co ciekawsze miejsca warte odwiedzenia ze szczyptą informacji historycznych No i tak poprzez żołądek turysty promowane jest miasto.

MINIATURKI BUDOWLANE

Inna ciekawy pomysł, by zyskać ogólnopolską sławę wykorzystano w małej miejscowości Parcz pod Kętrzynem. W tej liczącej niepełne trzy setki mieszkańców osadzie urządzono park miniatur najciekawszych budowli z rejonu Warmii i Mazur. Można w nim podziwiać m. in. zbudowany w skali 1 : 25 krzyżacki zamek malborski, twierdzę Boyen z Giżycka, bazylikę ze Świętej Lipki, itp., itd. Na zdjęciu zamieszczamy miniaturkę pałacu, którego oryginał stoi w Sztynorcie. Porównując wielkość sylwetki chłopca zaciekawionego modelem, możemy uzmysłowić sobie rozmiary eksponatów. Nie znajdziemy, niestety, w parku jakiegokolwiek obiektu ze Szczytna. Mieliśmy piękną wieżę ciśnień, ale w obecnym stanie nie nadaje się ona do pokazywania. A gdyby tak miasto wykonało na przykład model chaty mazurskiej i dostarczyło go do Parcza?

{/akeebasubs}