84-letni Stanisław Bil jest radcą prawnym w szczycieńskim TBS-ie. Mimo wieku i licznych obowiązków, nie myśli o odejściu na emeryturę. – Dopóki czuję się potrzebny, będę pracował, bo nie ma dla mnie nic gorszego niż bezczynność – mówi pan Stanisław. W czym tkwi sekret jego dobrej kondycji i aktywności?

Emerytura? - To nie dla mnie
Stanisław Bil: - Zawsze staram się podchodzić racjonalnie do danej sprawy i to samo doradzam innym

KRESOWA KREW

Stanisław Bil to zapewne najstarszy czynny zawodowo mieszkaniec powiatu szczycieńskiego. Kiedy większość jego rówieśników od dobrych 20 lat korzysta z uroków emerytury, on nawet nie chce o niej słyszeć. Nadal pracuje jako radca prawny w szczycieńskim TBS „Jurand”.

Urodził się w 1933 r. na Wileńszczyźnie, w miejscowości Zalesie w powiecie nowogródzkim. W jego mowie wciąż pobrzmiewa charakterystyczny, kresowy akcent. Pan Stanisław doskonale pamięta wybuch II wojny światowej i niemieckie bombardowania.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W 1945 r., podobnie jak wielu innych kresowian, znalazł się na terenie dawnych Prus Wschodnich. Wraz z rodziną zamieszkał pod Braniewem. W tym mieście ukończył szkoły i poznał swoją przyszłą żonę Alicję, z którą niedawno świętował jubileusz 60-lecia zawarcia związku małżeńskiego. Ponieważ jego ojciec był w AK, a potem nie chciał brać udziału w reformie rolnej, pan Stanisław nie mógł od razu po maturze pójść na studia. Podjął więc pracę jako nauczyciel historii i prac ręcznych. Po roku dostał powołanie do wojska. Służbę odbywał w lotnictwie na warszawskim Żoliborzu. – W tym czasie ukończyłem szkołę samolotów płatowych i odrzutowców – wspomina.

PRAWNIK Z POWOŁANIA

Po odbyciu służby wojskowej spełnił wreszcie swoje marzenie o studiach. Wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Tam zetknął się z wykładowcami, którzy byli autorytetami w tej dziedzinie. Mieli na niego wielki wpływ, a wpojone przez nich zasady towarzyszą mu do dziś. Swoją pierwszą pracę jako radca prawny znalazł jeszcze przed obroną pracy magisterskiej, w garbarni w Braniewie.

Do Szczytna trafił w 1978 r. Został zatrudniony jako radca prawny, potem awansując na stanowisko zastępcy dyrektora Zakładu Budownictwa Rolniczego w Kamionku. Po kilku latach wrócił do zawodu prawniczego w Kombinacie Rolnym „Mazury”, a następnie ponownie awansował na stanowisko kierownicze w olsztyńskim banku. Na emeryturę przeszedł w 1992 roku. Nie zrezygnował jednak z aktywności zawodowej. Początkowo współpracował jako radca prawny m.in. z zakładami powstałymi na bazie upadłego kombinatu. W tym samym czasie podjął pracę w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej, który wkrótce został przekształcony w TBS.

PO PIERWSZE, BYĆ RACJONALNYM

Jako radca prawny pan Stanisław ma wiele obowiązków. Należy do nich m.in. sporządzanie pism sądowych, umów o przystąpienie do spłaty długu czy formułowanie ugód z dłużnikami. Często prowadzi rozmowy z osobami, które zalegają z opłatami. – Zawsze staram się podchodzić racjonalnie do danej sprawy i to samo doradzam innym – zdradza swoją życiową dewizę pan Stanisław. Reprezentuje też TBS w sprawach sądowych. To wymaga dużego zaangażowania i mobilności, bo czasem odbywają się one poza Szczytnem. Dla pana Stanisława to żadne utrudnienie. Sam prowadzi samochód, więc wyjazd do Olsztyna, Warszawy czy Białegostoku nie stanowi problemu. – Zdarza się, że pracę zabieram do domu. Żona trochę narzeka i naciska, żebym już wreszcie poszedł na emeryturę, bo nie mam czasu na domowe obowiązki – przyznaje pan Stanisław.

CZŁOWIEK NIE JEST MASZYNĄ

Mimo obowiązków zawodowych znajduje jeszcze czas na uprawianie 30-arowej działki. – W tym roku mam bardzo ładne ogórki – chwali się. Oprócz tego posiada także 2-hektarowe gospodarstwo, w którym większość prac również wykonuje samodzielnie.

Jaki jest sekret jego witalności i zdrowia? – Trzeba przestrzegać zasad metabolizmu – odpowiada pan Stanisław. – Człowiek nie jest maszyną i co jakiś czas się odnawia. Jeśli podejmuję duży wysiłek, to muszę sobie robić przerwy. Wtedy organizm się regeneruje – tłumaczy. Podkreśla, że nie wolno się przy tym rozleniwić. O zdrowie dba, pijąc dużo wody. Unika alkoholu i nie pali papierosów. Za to codziennie rano przez 10 – 15 minut się gimnastykuje. – Ten nawyk pozostał mi jeszcze z wojska – zdradza nasz rozmówca. Do tego dużo czyta, aby nadążyć za zmianami w prawie. Świetnie sobie radzi z obsługą komputera. – Nie myślę o odejściu z pracy. Lubię kontakt z ludźmi i dopóki jestem potrzebny, będę pracował – mówi z uśmiechem.

Ewa Kułakowska

Alfred Kryczało, dyrektor TBS „Jurand”: - Kiedy przyszedłem do TBS-u, pan Stanisław już tu pracował. Zajmuje się głównie sprawami związanymi z windykacją długów. Kiedy trzeba, wsiada w samochód i jedzie na rozprawy do sądu, nawet przy gołoledzi. Radzi sobie bez problemu. Jego doświadczenie i wiedza zdobyte w czasie pracy zawodowej pomagają mu być skutecznym. Nigdy nie ogranicza się do szablonów i sztamp. Podziwiamy go, że mimo wieku wciąż zachowuje olimpijską formę.{/akeebasubs}