Orlen Reklama Top

Ze „Społem" Powszechną Spółdzielnią Spożywców związana jestem od ponad 40 lat. Jako uczennica drugiej klasy Liceum Zawodowego z liczną grupą koleżanek trafiłam do świetlicy „Społem".

Tam ówczesna kadrowa przed dokonaniem przydziału do poszczególnych placówek spytała: „Czy jest ktoś chętny, by odbywać praktykę w sekretariacie Spółdzielni?" Wszystkie ucichłyśmy, a każda z nas nisko zwiesiła głowę. W sali zapanowało milczenie i udawałyśmy, że nas nie ma. Ponownie kadrowa zapytała o kogoś „na ochotnika, bo inaczej sama dokona wyboru". Podniosłam głowę, podniosłam rękę i takim oto sposobem zamiast do sklepu, trafiłam do biura. W sekretariacie pracowały trzy panie. Główna sekretarka Pani Irena Hajkowska powiedziała, że moim zadaniem będzie obsługiwanie centralki telefonicznej. Od razu posadziła mnie przy pełnym sznurków, klapek, zapadek, guziczków, numerków i dziurek... urządzeniu. Pokazała, że czarnym się zgłaszam, czerwonym kabelkiem łączę. Nie było to trudne, gdyż na lekcji PO profesor demonstrował nam identyczne urządzenie, które nazwane było łącznicą polową. Czyli miałam jeden stopień wtajemniczenia, a drugi nabyłam pod czujnym okiem sympatycznej sekretarki. Zadowolona, posiłkując się ściągawka w postaci wykazu numerów od razu dobrze wykonywałam swoją pracę. Łączyłam tego z tym, tamtego z tamtym, po kolei przydzielałam też wyjście na miasto, a kabelków z „miastem" miałam tylko trzy. Z czasem nabrałam takiej wprawy, że hej... Zbliżały się upragnione wakacje, ja raz w tygodniu odbywałam praktykę i planowałam miło spędzić letni czas.

Moje plany pokrzyżowała Pani Irena pytając, czy chciałabym trochę zarobić i przez m-c pracować w sekretariacie. Kto by nie chciał, ja chciałam. Pierwszego dnia wakacyjnej pracy zostałam w sekretariacie sama, drzwi do gabinetu Pani Marcjanny Dobrońskiej – Wiceprezesa do spraw handlu były otwarte, drzwi do gabinetu Pana Kazimierza Boruckiego- Wiceprezesa do spraw produkcji były otwarte, drzwi do Gabinetu Prezesa Wernera Urbańskiego były zamknięte, ale wiedziałam, że gabinet jest pusty. Nagle zabrzęczał telefon stacjonarny – prezesowski, odebrałam i na prośbę o połączenie z Prezesem odpowiedziałam zgodnie z prawdą: „nie ma go". Zadowolona zajęłam się obsługą centralki, nagle w sekretariacie pojawiła się Pani Prezes. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i powiedziała: „Dziecko drogie bardzo dobrze sobie radzisz ze wszystkim, ale mam do ciebie taką prośbę. Proszę nie mów, gdy ktoś dzwoni, że nie ma go, bo Pan Prezes nie jest twoim kolegą. Zawsze odpowiadaj, że nie ma Pana Prezesa". Troszkę się zawstydziłam, ale nigdy więcej nie popełniłam takiego błędu. Zawsze z szacunkiem, kulturą i taktem odbierałam telefony i po latach mogę się przyznać, że nigdy nie podsłuchiwałam. Pracę zawodową w „Społem" podjęłam 1 marca 1980 r. czyli za rok będę świętować 40-letni staż pracy w „Społem", ponieważ czas praktyki to już inna bajka. W tym roku „Społem" obchodzi 150-lecie istnienia na ziemiach polskich, postanowiłam więc przyłączyć się do trwających obchodów i utworzyć Gabinet Wspomnień. Na uroczyste otwarcie zaprosiłam Pana Stanisława Tunkiewicza - Prezesa „Społem" PSS w Olsztynie mojego obecnego szefa. Drogą pantoflową na zasadzie „podaj dalej" zaprosiłam też byłe i obecne koleżanki z pracy. Spotkanie swoją obecnością uświetniła Pani Ilona Bańkowska – Wiceburmistrz Szczytna. W „Społem" pracuję od zawsze i przez te wszystkie lata w zakładowym archiwum nagromadziło się nam wiele różnorodnych pamiątek. Są to przedmioty typu: waga, liczydła, maszyna do pisania, ale i dokumenty oraz zdjęcia. Wiadomo, że biuro odwiedzają byli pracownicy i zanim poproszą o zagubione świadectwo pracy, czy też druk Rp-7 rozmowę zaczynają od niezmiennych słów: „O! A ty ciągle tu pracujesz, a pamiętasz?..." Pamiętam, wszystko pamiętam. Przez lata pracy nazbierało się moc tych różnorodnych wspomnień, a gdy ktoś z byłych pracowników przychodzi po „zagubione" dokumenty, te wspomnienia ożywają. Tworząc Gabinet Wspomnień, przy fachowej techniczno-monterskiej pomocy kolegi z grupy remontowej Pana Mirosława Orła, chciałam ocalić od zapomnienia ślad naszego w „Społem" istnienia. Zatrzymałam czas i zapraszam do zwiedzania Gabinetu Wspomnień i Was.

Grażyna Saj-Klocek

Gabinet wspomnień