Powiększyła się nadjeziorna galeria baśniowych postaci.
Do kolorowej szóstki pilnującej brzegu większego ze szczycieńskich akwenów dołączyło w minionym tygodniu troje bohaterów: czarownica, książę i wróżka (fot. 1). To efekt majowego pleneru rzeźbiarskiego, w którym uczestniczył jego pomysłodawca Michał Grzymysławski, instruktor ze szczycieńskiego MDK-u, wraz z dwójką zaproszonych rzeźbiarzy z Prabut i Sierpca. Pogoda ostatnio była niezbyt sprzyjająca, stąd nowe figury muszą poczekać na pomalowanie.
ZNIKAJĄCE TO I OWO

W bezpośrednim sąsiedztwie plaży pojawiły się trzy nowe rzeźby, sama plaża w ostatnim czasie jednak stopniowo pustoszała. W miniony weekend wyglądała jak na fot 2. Ma to związek z koncertami z okazji Dni i Nocy, mającymi odbyć się właśnie w tym miejscu w lipcu. Jak pamiętamy, przy wejściu na plażę od strony ul. Klenczona mieliśmy dwie budki handlowe, plac zabaw w kształcie statku oraz specyficzną karuzelę, na której obracaliśmy się, wisząc na rękach. W piątkowe popołudnie dźwig przenosił budkę z lodami w pobliże wejścia na molo (fot. 3). Tam też już wcześniej umieszczono kontener z pamiątkami. Dwa pozostałe obiekty przeniesiono w inne miejsce.
Nie są to jedyne zmiany związane ze znikaniem, które w ostatnich tygodniach czy nawet miesiącach nastąpiły w Szczytnie. Jeszcze w okolicach walentynek z mostka na kanale łączącym jeziora zdemontowano poręcze, na których zakochani zawieszali kłódki obwieszczające ich miłość. Teraz przejście nad wodą prezentuje się inaczej (fot. 4) . Niedawno znikły także żółte barierki na ul. Polskiej, mające w dwóch miejscach zapewniać bezpieczeństwo i zniechęcać do 
przechodzenia nieprzepisowo przez jezdnię na wysokości budki z zapiekankami i tablicy drogowej (fot. 5).
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PSI OBOWIĄZEK

W dzisiejszym świecie dziwi nas chyba coraz mniej rzeczy. Paradoksalnie dziwić może niekiedy normalność i przyzwoitość. Do redakcji „Kurka” dotarł ostatnio list od naszej Czytelniczki, żony zapalonego wędkarza. Jak czytamy w korespondencji, jej mąż, podczas wędkowania, podejrzał chcąc nie chcąc rzadko spotykaną scenkę. Pewna młoda kobieta wyprowadzająca psa na spacer posprzątała po swoim pupilu, gdy ten załatwił potrzebę fizjologiczną, i wyrzuciła woreczek do pobliskiego kosza. Czyli obrazek, który powinien być normalnością – a wciąż nie jest. To jest straszne, że w naszym mieście taka sytuacja to jest coś nadzwyczajnego – czytamy w liście. Nauczyliśmy się wymagać od wszystkich wkoło, od władz, urzędu, burmistrza. A od siebie – NIC. Nie widzimy i nie piętnujemy spraw nagannych (…) Mąż od zawsze narzekał, że trudno mu znaleźć czyste pół metra nad jeziorem. Idąc obok nawet niewielkiego skrawka zieleni przy chodniku, obok rosnącego drzewa, zawsze musimy patrzeć na psie odchody. Dlaczego ludzie nie sprzątają po swoich psach? Dlaczego się tego wstydzą? Czemu straż miejska tego nie pilnuje i nie daje mandatów? Nasza Czytelniczka proponuje, by poustawiać w wielu miejscach tabliczki przypominające o naszym – nomen omen - psim obowiązku – skoro tak często o nim zapominamy. Podobne tabliczki zobaczymy u nas niezbyt często. Nie ma ich np. w parkach. Taką tabliczkę widzieliśmy pod jednym z bloków przy ul. Piłsudskiego (fot. 6). Dla odmiany kilkanaście metrów obok wyprowadzający swoje pupile zobaczą napis widoczny na fot. 7.
Problem dotyczący psich odchodów był już przez nas nie raz i nie dwa razy opisywany, ale jak widać, trzeba do niego regularnie wracać i liczyć, że choć część osób zachęcimy w ten sposób do refleksji. Już parę ładnych lat wstecz na naszym największym blokowisku ustawiono specjalne psie stacje – można tam bezpłatnie pobrać woreczek, a po posprzątaniu po czworonogu – wyrzucić (fot. 8) . Według przepisów psie odchody można wyrzucać także do ulicznych koszy na śmieci lub pojemników na odpady mieszane. Lepiej, żeby nikt nie wpadł na pomysł umieszczenia ich w pojemnikach na odpady biodegradowalne…
RÓŻNE ODCIENIE EDUKACJI

Edukowania – na różnych poziomach – nigdy za wiele. W poprzednim tygodniu efekty swojej 8-letniej nauki sprawdzali uczniowie najstarszych klas szkoły podstawowej (fot. 9), którzy pisali trzyczęściowy egzamin z języka polskiego, matematyki i języka obcego (najczęściej – angielskiego). Zdaniem piszących testy były dość proste, a niektórzy dostrzegli związek między obniżeniem stopnia trudności i nie do końca komfortową nauką w warunkach pandemicznych. Z tego też powodu zaniechano na razie dodania do egzaminacyjnej listy wybranego przedmiotu z grupy: biologia, chemia, fizyka, geografia lub historia. Wyniki testów 8-klasistów poznamy na początku lipca.
Egzaminy pisali starsi, a najmłodsi mogą wykazać się np. w konkursach. Jeden z nich, zatytułowany „Bezpieczny Internet”, ogłosiła ostatnio Szkoła Podstawowa z OI nr 2 w Szczytnie. Temat, rzecz jasna, na czasie. Rozmaite urządzenia z dostępem do Internetu (fot. 10) trafiają w ręce coraz młodszych, zastępując pluszaki, normalny kontakt z rówieśnikami czy z nie zawsze świadomymi zagrożeń rodzicami. Z urządzeń tych korzystać należy i z umiarem, i z rozwagą. Właśnie z myślą o tym ogłoszono wspomniany konkurs plastyczny. Ma on zasięg powiatowy i przeznaczony jest dla uczniów klas I-III. Pracy (formatu A 3 lub A 4) należy zrobić zdjęcie i przesłać je (z dopiskiem „konkurs”) na adres do 17 czerwca. Wyniki zostaną ogłoszone jeszcze przed zakończeniem roku szkolnego.
JAK DOSTAĆ Z LIŚCIA

Druga połowa maja raczej nas nie rozpieszczała, nie mogliśmy jednak narzekać na brak potrzebnej bądź co bądź wilgoci. To dzięki niej rozrosła się roślinność. Niekiedy chyba za bardzo. W wielu miejscach w Szczytnie znajdujące się coraz niżej gałązki drzew nieco utrudniają przemieszczanie się chodnikami. Tak jest np. na ul. Niepodległości (fot. 11), czy Barczewskiego (fot. 12.). Ostatnie z tych zdjęć wykonaliśmy w pozycji stojąc – aparat umieściliśmy oczywiście na wysokości twarzy. Dodajmy, że prawo do spokojnego przemieszczania się naszymi chodnikami mają także osoby od nas wyższe…
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
