W moich młodzieńczych latach szczycieńskie dziewczyny przynosiły zaszczyt naszemu miastu, bo były przepiękne. Ani wcześniej ani później nie było piękniejszych! Do dziś brak mi słów, aby opisywać ich wdzięki.
Miały wszystko na swoim miejscu, tylko dolną część sylwetki, na którą mężczyźni lubią spoglądać, miały bardziej pozakrywaną, niż współczesne kobiety! Facet miał wtedy przy odkrywaniu większą satysfakcję i przyjemność niż teraz, gdy wszystko jest już odkryte jak na dłoni!
Dziewczyny z tamtych lat ciekawe były świata i wiedzy... Miały dobre charaktery, cechowały się tolerancją, wielką wrażliwością, umiejętnością słuchania oraz rozumienia potrzeb i uczuć. Jednym słowem były wspaniałe.
Popatrzcie na zdjęcie z września 1966 roku, gdzie stoję wraz ze spotkanymi koleżankami przed kinem „Jurand” na ul. Odrodzenia.
Skłamałbym mówiąc, że obecne dziewczyny nie są OK. Również są przepiękne, tylko nastała taka dziwna moda, takie czasy, że więcej mają odkrytego niż zakrytego. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Aktualnie dziewczyny mają cały świat na wyciągnięcie ręki. Śniadanie mogą zjeść w domu, obiad w Londynie, a kolację w Madrycie. W moich młodych latach było to marzeniem.
Dodam jeszcze, że obecnie podobają mi się wszystkie młode kobiety, tylko jest jeden szkopuł, że ja już im się nie podobam!!!
Kontynuując rozważania o obecnej modzie, najbardziej zniesmaczają mnie kobiety w zaawansowanej ciąży, które noszą niesamowicie obcisłe stroje, że widać w nich każdą zmarszczkę, każdy pieprzyk, każde zgrubienie!
Dokładnie pamiętam jak pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku szczycieńskie dziewczyny pokazały się na ul. Odrodzenia w minispódniczkach - to była rewolucja w modzie i obyczajach. Nasze nastolatki błyskawicznie przyjęły inspiracje z Zachodu, nie pozostając w tyle za Warszawą. Wszystkie dziewczyny chciały być szczupłe jak Twiggy i nosić się w kreacjach lansowanych przez tę słynną brytyjską modelkę! Pamiętam z tamtych lat świetny kawał o dwóch psach. Jeden pyta drugiego: - Dlaczego tak głośno szczekasz, gdy oglądasz w telewizji pokazy mody? - Szczekam, gdy oglądam Twiggy, bo tyle kości naraz nie widziałem!
Gdy spojrzałem na spódnice powyżej kolana w kreacjach milicjantek na promocji oficerskiej w naszej szkole, to zrozumiałem, że to nie chwilowy kaprys mody, że to pozostanie na zawsze ...
W okresie tym, to znaczy po powrocie z Gdańska, w domu miałem wikt i opierunek, parę groszy zaoszczędzonych mi zostało, którymi oszczędnie gospodarowałem. Ciuchy miałem modne i supereleganckie, też z Wybrzeża przywiezione - więc do moich codziennych obowiązków należało „szlifowanie chodników”, przegląd wystaw sklepowych, oglądanie się za zgrabnymi nogami i rozmowy z napotkanymi koleżankami i kolegami. Wszystko odbywało się na ul. Odrodzenia. Na niej skupiało się dzienne życie towarzyskie młodych mieszkańców. Moim serdecznym kolegą był od lat dziecięcych i nadal pozostaje Jurek Bryczkowski, który jest ode mnie o cztery lata starszy, ale do dnia dzisiejszego prezentuje się wspaniale. Popatrzcie na zdjęcie zrobione w lipcu 1967 roku, stoimy na początku ulicy Odrodzenia.Ja po lewej stronie miałem 21 lat, Jurek 25 lat.
Cdn.
Leszek Mierzejewski
SPROSTOWANIE
Po publikacji odcinka „Ech, te lata sześćdziesiąte...” i po podaniu nr telefonu do autora w artykule „Plener z atrakcjami” - rozdzwonili się nasi czytelnicy ze swoimi wspomnieniami. Jeden z czytelników twierdzi, że pokazane na zdjęciu akwarium - zlokalizowane było tuż przed MBP, która wówczas istniała w parterowym budynku. Za siedzącymi na zewnątrz mężczyznami był wjazd do LOK. PSS w późniejszych latach postawił identyczne akwarium w rynku… Co o tym sądzicie?
Kilku czytelników przypomniało mi o restauracji „Pod tęczą”. Prostując swój felieton przyznaję, że faktycznie o niej zapomniałem. Więc w tamtych latach dochodził jeszcze szósty liczący się lokal gastronomiczny. Usytuowany był na parterze ostatnich budynków przed wejściem na plac do kina „Jurand”. Był to typowy lokal konsumpcyjny, w kształcie litery U, zwany potocznie tramwajem. W pierwszej części było dość znośnie i spokojnie. Pośrodku lokalu był bufet. Drugą część okupowali ludzie trunkowi, tam był gwar i harmider!
Leszek Mierzejewski{/akeebasubs}
