Dużo gorzkich słów padło pod adresem policji podczas ostatniej w ubiegłej już kadencji sesji Rady Miejskiej w Pasymiu. Oberwało się też powiatowym drogowcom.

Gdzie jest policja?

NIEWIDOCZNI MUNDUROWI

Mieszkańcy gminy Pasym narzekają na rzadką w ich stronach obecność policji. Mają też ograniczony z nią kontakt.

- Nie sposób skomunikować się z naszym dzielnicowym. Nawet telefonu nie odbiera – alarmował uczestników październikowej sesji Bogusław Flis, sołtys wsi Rusek Wielki.

Skarga sołtysa wcale nie zdziwiła burmistrza Miusa. – Przychodzą do mnie mieszkańcy i te same pytania zadają – potwierdzał zgłaszane uwagi. Przekazał je już wcześniej komendantowi policji. Ten nieobecność dzielnicowego miał tłumaczyć tym, że jest on na urlopie. - A co mnie to obchodzi? - komentował słowa komendanta burmistrz. - Jak u mnie ktoś jest na urlopie, to inny pracownik wykonuje jego obowiązki.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Przyczyną tego zamieszania, jak zauważał burmistrz, stało się zlikwidowanie posterunków. - Policja mówi, że jest teraz zdalnie sterowana, a dzięki temu tańsza i bardziej skuteczna, efektywna. Ja się z tym nie zgadzam, bo my policjanta nie widzimy – nie krył irytacji Mius. Działania policji jego zdaniem ograniczają się do kontroli kierowców, ale i to pozostawia wiele do życzenia. - Wystąpiłem z wnioskiem, aby na ulicy Polnej łupili piratów drogowych, bo tam prędkość często jest ponaddźwiękowa. I nic się nie dzieje. Chyba delegację z naszej rady trzeba będzie wysłać na komendę.

Sołtys Tylkowa Małgorzata Kamińska dopominała się z kolei o patrolowanie wsi w godzinach wieczornych i nocnych. - Od pół roku nie widziałam u nas żadnego policjanta – żaliła się sołtys, przypominając, że wcześniej do takich sytuacji nie dochodziło.

– Na spotkaniach sołeckich wielokrotnie takie postulaty padają – potwierdzał burmistrz. Przekazał je osobiście policji, prosząc o częstsze kontrole, szczególnie miejsc potencjalnie najbardziej niebezpiecznych. - Żeby nie tylko łapali w miejscu niedozwolonym przechodniów czy rowerzystów - tłumaczył Mius. Zaraz potem żalił się, że „jeden z wysokich rangą policjantów” odpowiedział mu, że utrzymanie bezpieczeństwa w gminie należy do kompetencji jej władz. - Zamknąłem drzwi z drugiej strony i wyszedłem – relacjonował burmistrz. - Oni mówią, że nie mają pieniędzy i samochodów na wyjazdy. To tego nie mają, to tego. Nic nie wskóramy – bezradnie rozkładał ręce.

ROZJEŻDŻONY PASYM

Przewodnicząca rady Elżbieta Dyrda alarmowała, że Pasym „rozjeżdżony jest ciężarówkami”. Wnioskowała, aby wystąpić do powiatowych władz drogowych o budowę obwodnicy Pasymia, dzięki czemu można by z niego wyprowadzić „ciężki sprzęt”.

Burmistrz Mius natomiast narzekał na stan drogi powiatowej Pasym-Dźwierzuty, na której można spotkać ciężarówki o ładowności przekraczającej 40 ton, podczas gdy jak przekonywał, nie powinna ona przekraczać 8 ton. Jak się okazuje, apele burmistrza w tej sprawie „w różnych gremiach” nic nie dają.

- Odpowiada mi się, że po to ta droga była modernizowana, żeby wszyscy mogli z niej korzystać i osobowe, i ciężarowe – żalił się burmistrz. Bez echa pozostało też jego pismo skierowane do ZDP o ograniczenie tam prędkości, a także usunięcie krzaków wdzierających się na drogę prowadzącą do Rudzisk. - Taka to jest współpraca z naszym Zarządem Dróg Powiatowych – kręcił głową burmistrz, wyrażając przy okazji obawy w obliczu nadchodzącego sezonu zimowego.

(o)

{/akeebasubs}