Historia w moim przypadku zatoczyła koło. Tu się urodziłem i tu powróciłem na stare lata. W dużej mierze zdecydował o tym przypadek.
Jeszcze w latach komuny wójt zajmował się między innymi przydzielaniem rolnikom maszyn rolniczych. Pewnego razu gościłem w Rańsku u mamy. Przyszedł jej najmłodszy brat Stanisław Okoniewski i zaczął biadolić, że otrzymał od wójta Wierzuka przydział na ciągnik Ursus C-330. Na jego zakup miał połowę pieniędzy i nie był w stanie sprawy sfinalizować. Wpadłem wtedy na pomysł, aby sprzedał mi działkę, a wtedy reszta pieniędzy się znajdzie. Nie był to wówczas skutek wielkiego pragnienia zbudowania przeze mnie domu w Rańsku, a efekt litości nad wujkiem. Przy następnej wizycie u mojej mamy zapytał, czy mówiłem poważnie, czy żartowałem. Odrzekłem, że propozycja była na serio.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Ogromną pomocą przy budowie służył mi brat Andrzej, „złota rączka”. Tutaj muszę dodać, że i ja, wyświadczałem mu przez lata różnego rodzaju pomoc.
W 2006 r. wprowadziliśmy się z żoną do nowo wybudowanego domu. Żyjemy w miejscu, gdzie jest czysta woda i trawa zielona. Żona mi kiedyś powiedziała: mężu, w życiu zrealizowałeś dwa najwspanialsze cele – zbudowałeś dom w pięknie położonej wsi i pojąłeś mnie za żonę. Trudno z takim stanowiskiem się nie zgodzić.
Jest sprawą oczywistą, że
najokazalszy rozdział sagi jest poświęcony mojej osobie. Człowiek o sobie wie najwięcej, jest zatem centralną postacią tej opowieści. Największą potrzebą na dziś jest zdrowie moje i żony. Chce się jak najdłużej oglądać piękno Mazur i żyć w tak pięknym klimacie rodzinnym jak nam się udaje.
Wszystkim Czytelnikom moich zwierzeń nisko się kłaniam i życzę wszelkiej pomyślności. Niech bezkres szczęścia wskazuje szlak, Bogi Wam znaczą słupy milowe, z nadziei czyniąc wymowny znak, byście pędzili życie stylowe!
Koniec
Tadeusz Frączek{/akeebasubs}
