Podczas prowadzenia nauczania zdalnego w gminie Wielbark zniknęło z systemu nawet 18% uczniów. - Nie ma z nimi żadnego kontaktu, nie ma go też z rodzicami. W zasadzie jakby nie istnieli – rozkłada ręce burmistrz Grzegorz Zapadka.
Nauczanie zdalne w szkołach z powodu epidemii koronawirusa trwa od drugiej połowy marca. W tym roku szkolnym uczniowie nie wrócą już do tradycyjnego zdobywania wiedzy. Niewiadomą pozostaje to, czy tak się stanie po wakacjach. Obecna sytuacja to duże wyzwanie zarówno dla samych uczniów, nauczycieli, jak i rodziców. Okazuje się, że nie wszyscy stają na wysokości zadania. Przykładem jest sytuacja panująca w gminie Wielbark. - Około 15 – 18% uczniów zniknęło z systemu w czasie zdalnego nauczania – informuje burmistrz Grzegorz Zapadka. - Nie ma z nimi żadnego kontaktu, nie ma go też z rodzicami. W zasadzie jakby nie istnieli – rozkłada ręce włodarz. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Według niego sytuacja związana ze zdalnym nauczaniem uświadomiła wielu rodzicom, jak cenna jest szkoła. W ciągu ostatnich tygodni, kiedy ich dzieci nie uczęszczają na normalne zajęcia, przekonali się, że nie tylko uczy, ale i zapewnia im opiekę. Dzięki temu np. uczniowie z różnymi deficytami czy zaburzeniami nie spędzali całych dni w domu, a ich rodzice mogli trochę odpocząć od swoich obowiązków. - To są wartości, kt órych na co dzień nikt z rodziców nie docenia – zauważa burmistrz.
(ew){/akeebasubs}
