Już wkrótce rozpocznie się budowa sieci kanalizacyjnej w Dębówku. Jeszcze w tym roku podobna inwestycja będzie realizowana w Wałpuszu. Tymczasem mieszkańcy wsi, gdzie już położono sieci kanalizacyjne, nie za bardzo są zainteresowni, żeby się do nich podłączać. Gminie grożą za to kary.

Gminie grożą kary

Pod względem inwestycji kanalizacyjnych gmina Szczytno należy do liderów w powiecie. Na 12,5 tys mieszkańców, ponad połowa może odprowadzać ścieki do sieci. Problem w tym, że znaczna część społeczeństwa nie jest tym zainteresowana. - Są miejscowości, w których instalacje wybudowaliśmy już 10 lat temu i do tej pory nie ma chętnych do podłączenia się – ubolewa wójt Sławomir Wojciechowski. Taka sytuacja może przynieść bolesne dla gminy skutki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Każda inwestycja, realizowana z unijnym dofinansowaniem, musi osiągnąć spodziewany efekt, tzn. powinno z niej korzystać odpowiednio dużo gospodarstw znajdujących się w jej zasięgu. Jeśli tak się nie stanie, gmina będzie musiała zwrócić wartość unijnego dofinansowania. Dlatego wójt apeluje do mieszkańców, aby podłączali się do nowo wybudowanych sieci. Ostatnio prosił ich o to podczas wizyty w Szymanach.

Nie ukrywa, że zagrożenie jest duże, tym bardziej, że gmina zaplanowała kolejne inwestycje kanalizacyjne. Niedawno rozstrzygnięto przetarg na zadanie w Dębówku, a w kolejce czeka już Wałpusz, gdzie wkrótce prywatny inwestor rozpocznie budowę wielogwizadkowego hotelu. - Nie wiem czego się boją ludzie i dl aczego wolą szamba? – zastanawia się wójt.

- Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze – podpowiada sołtys Trelkowa Adolf Pasztaleniec. Korzystanie z szamba jest tańsze. - Jego opróżnienie kosztuje 150 zł i wystarczy to zrobić 4-5 razy w roku – wylicza. Zaznacza jednak, że tam gdzie jest kanalizacja, podłączenie do niej powinno być traktowane obowiązkowo. Duża w tym uświadamiająca mieszkańców rola sołtysa. - Jak kanalizacja dotrze do Trelkowa gwarantuję, że wszyscy się do niej podłączą – zapowiada Adolf Pasztaleniec.

OCZYSZCZALNI NIE PRZEJMĄ

Z myślą o mieszkańcach Lipowca i sąsiednich wsi władze gminy już od kilku lat przymierzały się do przejęcia na swój stan oczyszczalni ścieków położonej na terenie pobliskiej jednostki wojskowej.

Okazuje się jednak, że do dziś nie został uregulowany stan prawny gruntu, przez który miał przechodzić odcinek kolektora do oczyszczalni. Osoby występujące jako właściciele działek nie żyją, bądź są rozproszone po świecie. To główny powód dla którego gmina odstąpiła od planów. Istotnym przy tym był też blisko 20-letni wiek oczyszczalni. - Technologia wtedy stosowana praktycznie jest już do niczego. Trzeba budować nowe obiekty – mówi wójt, przyznajac jednak, że wiąże się to z dużymi kosztami.

Obecnie gmina rozważa możliwość budowy oczyszczalni lokalnych obsługujących 1000 lub 400 mieszkańców. - Przed nami decyzja, czy kierować wszystko do jednej oczyszczalni w Szczytnie, czy docelowo budować obiekty lokalne – zapowiada Wojciechowski.

NIEWYKORZYSTYWANY OBIEKT

Oczyszczalnia znajdująca się na terenie jednostki wojskowej została wybudowana w grudniu 2001 r. Mogła odbierać 100 m3 ścieków na dobę, w pełni zaspokajając potrzeby jednostki liczącej ponad stu żołnierzy służby zasadniczej. Po restrukturyzacji sił zbrojnych i znacznym zmniejszeniu liczby żołnierzy do oczyszczalni trafia zaledwie 7-10 m3 ścieków na dobę. Stąd pojawił się pomysł, aby przekazać ją na potrzeby gminy Szczytno.

W ciągu doby mieszkańcy Lipowca, korzystający z szamb i przydomowych oczyszczalni, zużywają średnio 30 m3 wody. Oczyszczalnia z powodzeniem więc mogłaby przyjmować ścieki także z okolicznych miejscowości. Po przejęciu obiektu wojskowego gmina zamierzała przystąpić do budowy sieci kanalizacyjnej obejmującej Lipowiec i Wały. Koszt zadania wójt Wojciechowski szacował na 3 mln zł.

(o){/akeebasubs}