W tym tygodniu sprawdzamy, jak wygląda stan majątkowy władz gminy Pasym. W ich gronie próżno szukać bogaczy. Najlepiej zarabiającym samorządowcem jest burmistrz Cezary Łachmański, który ma jednak do spłacenia dwa kredyty.
BURMISTRZ Z KREDYTAMI
W naszym cyklu tym razem zaglądamy do oświadczeń majątkowych władz gminy Pasym. Po ich analizie nasuwa się wniosek, że raczej nie opływają oni w dostatki, a niektórzy nawet, jako jedyne źródło utrzymania, wpisali swoje diety. Pod względem zarobków, co pewnie nikogo nie dziwi, prym wiedzie burmistrz Cezary Łachmański. W ubiegłym roku z tytułu zatrudnienia uzyskał 120 582,15 złotych. Na jego koncie oszczędnościowym znalazła się kwota 22 tysięcy. Pasymski włodarz raczej nie może sobie pozwolić na zbytnią rozrzutność, ponieważ spłaca dwa kredyty.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZASOBNY WICEPRZEWODNICZĄCY
Wśród radnych prym pod względem osiągniętych dochodów i oszczędności wiedzie wiceprzewodniczący rady, Adam Kowalczyk. Na jego koncie w zeszłym roku znalazła się okrągła sumka 300 tys. zł, a z tytułu zatrudnienia na stanowisku dyspozytora w firmie Michelin otrzymał ponad 87 tys. złotych. Wraz z dietą w wysokości 8 880 zł daje to ponad 95 tysięcy. Nieźle, na tle pozostałych radnych, wypada także Jerzy Gryzio. Na co dzień pracownik Nadleśnictwa Korpele zgromadził oszczędności w kwocie 50 tys. zł, a jego ubiegłoroczna pensja wyniosła ponad 90 tys. złotych. Jeśli doliczymy do tego 8 880 zł diety, wychodzi całkiem niezła suma. Zdecydowanie gorzej powodzi się pozostałym pasymskim rajcom. Najniższe dochody wykazała Edyta Adamczyk, która nie dość, że nie ma żadnych oszczędności, to jej jedyny dochód stanowi dieta (7 920 zł) oraz umowa o dzieło (640 zł). Na dodatek radna spłaca kredyt hipoteczny w wysokości prawie 125 tys. złotych.
Osobną kwestią w przypadku pasymskich samorządowców pozostaje rzetelność wypełniania oświadczeń. Przykładowo, emerytowany policjant Andrzej Kozikowski nie wpisał wysokości swojej emerytury. Z jego oświadczenia dowiemy się jedynie, że uzbierał blisko 30 tys. zł oszczędności, a wysokość diety to 10 080 złotych. Odwrotna sytuacja zaistniała w przypadku radnej Bożeny Kotkiewicz – Rupińskiej. Ta wpisała do oświadczenia wysokość zarobków, ale pominęła dietę.
(ew){/akeebasubs}
