Kolejki w przychodniach, przepełnione szpitalne oddziały, absencje w przedszkolach, szkołach i zakładach pracy – to skutki fali zachorowań na infekcje grypopodobne. W tym roku jej kulminacja nadeszła znacznie wcześniej niż zwykle. Najgorzej było w ostatnim tygodniu minionego roku, kiedy to w powiecie szczycieńskim odnotowano ponad 1800 zachorowań.
TŁOK W SZPITALU
Fala zachorowań na infekcje grypopodobne nie ominęła powiatu szczycieńskiego. W tym sezonie nadeszła zdecydowanie wcześniej niż zwykle, bo już pod koniec minionego roku. Tymczasem przeważnie szczyt zachorowań przypadał dopiero na przełom stycznia i lutego. Przyczyn tego zjawiska eksperci upatrują w zmiennej pogodzie, która z prawdziwą zimą ma niewiele wspólnego. To, że grypowy sezon jest w pełni, najlepiej widać w szczycieńskim szpitalu. - Na oddziale dziecięcym nie ma już wolnych łóżek, a obie interny są przepełnione – informowała nas w czwartek 5 stycznia dyrektor Beata Kostrzewa.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PO ŚWIĘTACH ZNÓW MOGĄ CHOROWAĆ
O skali zachorowań świadczą również nieobecności najmłodszych w przedszkolach. W ubiegłym tygodniu w Miejskim Przedszkolu nr 2 „Fantazja” na 170 uczęszczających tam dzieci obecnych było tylko 70. Lepiej sytuacja przedstawiała się w miejskich szkołach podstawowych. Przykładowo, w miniony czwartek w SP nr 6 na 589 uczniów na zajęcia nie przyszło tylko 84. Jak informuje dyrektor Ewa Bakalarska, przed świętami frekwencja była jednak zdecydowanie niższa. - Chorowała ponad połowa uczniów – mówi. Sytuacja poprawiła się po świętach, kiedy to uczniowie mieli wolne i mogli kurować się w domach, nie mając ze sobą styczności. Dyrektor obawia się jednak, że po powrocie z przerwy świąteczno – noworocznej, zachorowań znów przybędzie. - Im dłużej dzieci będą między sobą, tym frekwencja znów może nam spadać – przewiduje.
PASKUDNA WERSJA GRYPY
Dorośli, którzy przeszli grypę mówią, że jej tegoroczna odmiana charakteryzuje się wyjątkowo ciężkim przebiegiem. Na własnej skórze doświadczył tego wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. Zachorował jeszcze przed świętami i wtedy leczył się domowymi sposobami, licząc, że szybko zwalczy infekcję. Poprawy jednak nie było, a wręcz przeciwnie, nastąpiło pogorszenie. - Na dwa dni przed sylwestrem musiałem pójść na zwolnienie. Miałem nawracającą gorączkę, ból gardła i kaszel. Nawet po antybiotyku nie odczułem znaczącej poprawy – wspomina wójt. Na zwolnieniu spędził tydzień, ale jeszcze do dziś odczuwa skutki infekcji. - To jakaś paskudna wersja grypy, która bardzo długo trzyma – podsumowuje.
WYRAŹNA TENDENCJA WZROSTOWA
Skalę zachorowań w powiecie najlepiej oddają dane szczycieńskiego sanepidu. W ostatnim kwartale minionego roku stwierdzono aż 4144 przypadki infekcji grypopodobnych, z czego do szpitala skierowano 78 osób. Rekordowy był ostatni tydzień 2022 r. Wówczas wykryto 1828 infekcji. Z tego 34 przypadki wymagały hospitalizacji. Dla porównania, w pierwszym tygodniu grudnia odnotowano „tylko” 382 zachorowania, z czego wystawiono 5 skierowań do szpitala. Pierwszy tydzień nowego roku też nie wyglądał dobrze. Dane sanepidu mówią o 677 infekcjach i 10 hospitalizacjach. - Mamy wyraźną tendencję wzrostową, przy czym ten wzrost nie jest wcale łagodny – komentuje statystyki dyrektor sanepidu Tomasz Liwartowski. Mieszkańcy, oprócz infekcji grypopodobnych chorują także na COVID oraz RSV. Ta ostatnia przypadłość, atakująca głównie drogi oddechowe, najczęściej dotyka dzieci, a jej objawy bardzo przypominają grypę. Wirus może powodować groźne powikłania, takie jak zapalenie płuc, zapalenie mięśnia sercowego, a nawet opon mózgowo – rdzeniowych.
NA SZCZEPIENIE NIE JEST ZA PÓŹNO
Od tego tygodnia, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, poradnie POZ mogą wykonywać tzw. testy combo, które pozwolą rozpoznać zakażenie grypą typu A bądź B, koronawirusem lub wirusem RSV. Według szefa szczycieńskiego sanepidu jest to bardzo ważne dla podjęcia właściwego leczenia i uniknięcia powikłań. - Należy pamiętać, że chorób wirusowych nie leczymy antybiotykami, bo te nie działają na wirusy. Leki antybiotykowe stosujemy dopiero w przypadku powikłań bakteryjnych, które rozwijają się wskutek wcześniejszej infekcji wirusowej – tłumaczy Tomasz Liwartowski, przestrzegając, aby w żadnym wypadku nie stosować antybiotyków na własną rękę.
Uczula też mamy chorujących dzieci, aby przed wizytą lekarską odpowiednio je przygotować i w razie występowania gorączki, wcześniej podać stosowane pediatrycznie leki przeciwgorączkowe. Oczekując, niekiedy bardzo długo na przyjęcie w gabinecie lekarskim, nie wolno dopuść do odwodnienia dziecka, co niestety bardzo często się zdarza. - Opatulone w kocyki, gorączkujące maluchy w wielu przypadkach nie trafiają do szpitala z powodu infekcji wirusowej, lecz odwodnienia – zaznacza dyrektor.
Szef sanepidu przekonuje, że najlepszym sposobem na uniknięcie grypy lub też łagodniejszy jej przebieg jest szczepienie. - Nie jest jeszcze na to za późno – mówi, zapewniając, że szczepienia są bezpieczne i skomponowane tak, aby chronić przed czterema najczęściej występującymi typami wirusa w tym sezonie.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
