Długie kolejki przed gabinetami lekarskimi i w aptekach to w ostatnich tygodniach norma. W powiecie wzrasta liczba chorych na grypę. To może być zaledwie początek sezonu grypowego. – Szczyt zachorowań dopiero się zaczyna – przewiduje dyrektor szczycieńskiego sanepidu Grażyna Sosnowska. Specjaliści radzą, by się zaszczepić, bo pogrypowe powikłania mogą być bardzo niebezpieczne.

Grypa w natarciu

FALA ZACHOROWAŃ

Według Krajowego Ośrodka ds. Grypy tylko w ciągu ostatniego tygodnia w Polsce odnotowano prawie 80 tysięcy zachorowań na tę chorobę. To o 15 tysięcy więcej niż przed świętami Bożego Narodzenia. Województwo warmińsko-mazurskie jest jednym z tych, w których chorych przybywa najszybciej. Eksperci uspokajają jednak, że choć wzrasta zapadalność, to o epidemii na razie nie mam mowy.

Grypa daje się we znaki także mieszkańcom naszego powiatu. Świadczą o tym kolejki w ośrodkach zdrowia. Lekarze mają w ostatnich dniach pełne ręce roboty. – Zachorowalność jest bardzo duża – potwierdza doktor Włodzimierz Tarasiuk z przychodni Vita-Med. – Wiele z tych infekcji nie reaguje na leczenie i występują powikłania – dodaje lekarz. Najgroźniejsze i najczęstsze z nich to zapalenie płuc. Jak mówi doktor, infekcje grypopodobne występują okresowo. Poprzednia większa fala zachorowań miała miejsce na przełomie września i października. – Potem był spokój, aż do końca grudnia, gdy liczba zachorowań ponownie wzrosła – zauważa Włodzimierz Tarasiuk. W okresie świąteczno-noworocznym podczas weekendów do ambulatorium Vita-Medu zgłaszało się 140-160 pacjentów. Podobnie jest też w przychodni Elmed. Jej kierownik doktor Krzysztof Bączek podaje, że tylko 2 i 3 stycznia przyjęto 160 osób z infekcjami grypopodobnymi. Dla porównania, w identycznym okresie roku ubiegłego zgłosiło się 66 chorych. Najczęstsze objawy to: wysoka gorączka, bóle mięśniowe, bóle głowy, kaszel i katar. – Obserwujemy, że u niektórych pacjentów dochodzą jeszcze dolegliwości żołądkowo-jelitowe, biegunka i wymioty – mówi doktor Tarasiuk. Po kilku dniach dołączają infekcje bakteryjne, czyli silne bóle gardła i kaszel z ropną wydzieliną.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

NIE WPADAJMY W PANIKĘ

Wiele osób preferuje domowe sposoby leczenia przeziębiania i grypy. – Zawsze w takich przypadkach stosuję mleko z miodem, a kiedy mam gorączkę biorę dostępne w aptekach leki bez recepty, takie jak paracetamol czy nurofen – mówi pani Agnieszka, jedna z pacjentek Vita-Med-u. – Dopiero jak to nie pomoże, po 2-3 dniach idę do doktora – dodaje. Lekarze również radzą, by przy wystąpieniu pierwszych symptomów grypy nie wpadać w panikę i nie biec od razu do przychodni. – W pierwszej kolejności należy sięgnąć po leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, np. wapno, witaminę C, rutinoscorbin – wylicza doktor Tarasiuk. Radzi jednak, by po kilku dniach udać się jednak na kontrolę do lekarza. – Często obserwujemy przypadki, gdy infekcja mija po pierwszym leczeniu i wydaje się, że pacjent czuje się już dobrze. Po badaniu okazuje się jednak, że ma zmiany w płucach – mówi doktor.

Inny szczycieński lekarz zauważa, że ludzie zbyt pochopnie szukają pomocy w przychodniach. – Jak tylko usłyszą w mediach, że wzrasta liczba zachorowań, od razu biegną do lekarza. Wczoraj przyjąłem mnóstwo pacjentów, z których tak naprawdę tylko 1/3 powinna trafić do mnie – mówi. Jego zdaniem winny temu jest brak edukacji zdrowotnej wśród społeczeństwa. – Minister zdrowia albo autorytety naukowe powinny tłumaczyć ludziom, jak należy w takich sytuacjach się zachowywać – uważa lekarz. Jego zdaniem większą szkodę wyrządzi nam czekanie przed gabinetem lekarskim wśród zainfekowanych osób, niż „wyleżenie” grypy w łóżku.

NIE POGODA, ALE SŁABA ODPORNOŚĆ

Często za nasilenie zachorowań wini się kapryśną, zmienną aurę. Włodzimierz Tarasiuk nie do końca się z tym zgadza. – Infekcjom sprzyja tylko jeden czynnik – stan naszej odporności. Powinniśmy ze wszystkich sił starać się ją zwiększać. Niestety, stresy, niewłaściwe odżywianie i brak witamin ją osłabiają – mówi. – Jesteśmy coraz słabsi i obawiam się, że tych infekcji będzie coraz więcej – przewiduje lekarz.

Podobnego zdania jest dyrektor szczycieńskiego sanepidu, Grażyna Sosnowska. – Szczyt zachorowań dopiero się zaczyna – mówi. Według danych z powiatu, rekordowy pod względem zachorowań na grypę był rok 2009. Odnotowano wtedy 2844 przypadki tej choroby. Dla porównania, w 2011 liczba ta sięgnęła 816.

JAK SIĘ UCHRONIĆ?

Co powinniśmy zrobić, by ustrzec się grypy? – Najlepsze rozwiązanie to szczepienie. Cena jednej szczepionki nie jest wygórowana, wynosi ok. 25 złotych – mówi Grażyna Sosnowska. Dodaje, że można się zaszczepić w każdym okresie, bo odporność nabywa się już po tygodniu. Tymczasem liczba mieszkańców powiatu szczepiących się przeciw grypie jest bardzo mała. – Utrzymuje się na poziomie 4 – 5% - informuje dyrektor sanepidu. Według niej wpływ na to mogą mieć aktywne w ostatnim czasie środowiska opowiadające się przeciw jakimkolwiek szczepieniom.

Krzysztof Bączek także zachęca do stosowania szczepionki przeciw grypie. Sam robi to już od dziesięciu lat. – Jeśli zaszczepimy się w tym roku, to otrzymujemy fragmenty trzech wirusów, na które nasz organizm wytwarza przeciwciała już do końca życia. To oznacza, że jeśli za 20 lat któryś z tych wirusów znów będzie aktywny, to organizm się przed nim obroni – tłumaczy lekarz. Dodaje, że nawet jeśli zachorujemy, a jesteśmy zaszczepieni, objawy i przebieg choroby będą łagodniejsze.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}