Rozpoczyna się sezon na grzyby. Amatorzy tych leśnych przysmaków powinni jednak zachować ostrożność przy ich zakupie. Okazuje się, że handlujący nimi na miejskim targowisku w większości nie posiadają wymaganych atestów.

Grzyby bez atestu

W lasach powiatu szczycieńskiego pojawia się coraz więcej grzybów. Nic więc dziwnego, że wiele osób, chcąc podreperować domowe budżety, dorabia poprzez ich sprzedaż na miejskim targowisku. Jego regulamin mówi, że każdy sprzedawca grzybów musi posiadać stosowny atest. Dzięki niemu kupujący ma pewność, że oferowany towar jest bezpieczny i nie grozi zatruciem. - Moi ludzie przeszli przeszkolenia jako klasyfikatorzy i wydają takie atesty – informuje Danuta Turowska, prezes spółki „Mazur” administrującej szczycieńskim targowiskiem. Okazuje się jednak, że w zasadzie nikt wymaganych atestów nie posiada.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Tworzy się błędne koło, bo nie jesteśmy w stanie tego uregulować – ubolewa prezes, domyślając się, że czynnikiem zniechęcającym do respektowania regulaminu jest to, że za wydanie atestu trzeba płacić. Jak mówi, problem dobrze zna szczycieński sanepid. Jego pracownicy co jakiś czas pojawiają się na targowisku, ale ich obecność działa tylko przez krótki czas. - Przez tydzień, dwa po ich wizycie sprzedawcy robią atesty, a potem już nie – relacjonuje prezes.

Podobnie wygląda sytuacja jeśli chodzi o sprzedaż sera, masła czy śmietany własnego wyrobu. Nie powinno się nimi handlować ze względów sanitarnych na rynku. Spółka „Mazur” nie pobiera od sprzedawców tych produktów opłat, uznając, że handel nimi jest zabroniony. - Nie mamy jednak instrumentów, aby wyrzucić starsze panie sprzedające te artykuły – mówi prezes Turowska.

(ew)

{/akeebasubs}