Kolejna styczniowa niedziela z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy za nami.

Harcerze dla orkiestryMnogości działań z tym związanych nie byłoby, rzecz jasna, bez wolontariuszy. Do tego grona należą również harcerze, którzy wsparli organizację WOŚP w Pasymiu. Starsi zbierali do puszek (fot. 1), młodsi wystąpili podczas części artystycznej w hali miejscowego Zespołu Szkół (fot. 2). Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale od paru lat harcerstwo w naszym powiecie istnieje tylko i wyłącznie w gminie Pasym, a konkretnie w Tylkowie.

Z tutejszą szkołą związane są 35. Wielopoziomowa Drużyna Harcerska Viribus Unitis oraz 15. Gromada Zuchowa MoTylkowo. W placówce funkcjonuje harcówka, do której na zbiórki (dla starszych w soboty) przychodzi blisko 50 młodych osób. Pod koniec 2016 roku świętowano 10-lecie działalności. Harcerskich ideałów uczyli tu wcześniej Beata Piwowarska, Barbara Suchan (obecnie Michałowska) i Kamil Michałowski. Drużynowym 35. WDH jest dzisiaj Patryk Czerniewicz, absolwent tylkowskiej szkoły mieszkający obecnie w Narajtach, najczęstszy kontakt z dziećmi i młodzieżą ma jednak ucząca w Tylkowie Gabriela Orenczuk.

Pani Gabriela przejęła pałeczkę po swoich poprzednikach niespełna dwa lata temu, gdy rozpoczęła pracę w miejscowej szkole. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Co ciekawe, wcześniej nie była członkinią ZHP, choć związki ze środowiskiem harcerskim miała dość silne, choćby z racji bycia wychowawczynią kolonii i nawiązanych nici przyjaźni. Jak wspomnieliśmy wcześniej, ruch harcerski w naszym powiecie nie jest w ostatnim czasie zbyt popularny. Inne mamy ideały dzieci i młodzieży, nie zawsze znajdą się ponadto osoby dorosłe chcące poświęcić swój wolny czas i przekonać do propagowania pewnych wartości. – To wolontariat - zaznacza Gabriela Orenczuk. – U nas dzieci chcą i to im sprawia radość. Same się nakręcają – cieszy się opiekunka zuchów i harcerzy. Młodzi mundurowi oprócz włączania się w organizację WOŚP uczestniczą także w corocznym przekazywaniu Betlejemskiego Światła Pokoju (fot. 3), uroczystości, która odbywała się jeszcze nie tak dawno także w Szczytnie. Tylkowskich harcerzy nie brak również np. podczas gminnych dożynek. Czuwaj!

DZIWNE ZNAKI

W Internecie nie brakuje zdjęć pokazujących rozmaitych absurdy drogowe: a to znak z dodanymi do niego kilkunastoma uściśleniami, a to wykluczające się wzajemnie tabliczki… Ci, którzy chcą, śledzą odpowiednie programy w telewizji.  Dlaczego więc ziemia szczycieńska miała być pod tym względem gorsza? Wystarczą krótka przejażdżka czy spacer, podczas którego trochę się porozglądamy i…
Na początek tablica z ul. Odrodzenia w Szczytnie, informująca o objeździe w związku z remontem drogi Dźwierzuty – Pasym (fot. 4). Co tu jest nie tak? Z mapki wynika, że Pasym jest miejscowością bardziej wysuniętą na północ niż Dźwierzuty – co mija się z prawdą. Ale to nie wszystko.  Czyżby chodziło może o to, że ktoś napisał „Grzegrzółki”, zapomniawszy o wyjątku ortograficznym?  Nie, akurat zapis nazwy tej miejscowości jest jak najbardziej poprawny. Gorzej z Małszewkiem, które ma najwyraźniej pecha do drogowców. Jeszcze w ubiegłym roku pisaliśmy o pomyleniu go na jednej z tablic przy wjeździe do  owego Małszewka z leżącym niedaleko Jedwabna Małszewem. Teraz Małszewko przechrzczono w Małaszewko.  Podobnie nieświadome robienie przykrości mieszkańcom niektórych wiosek nie jest wcale takie rzadkie. „Kurek” widział w jednym z atlasów drogowych, że kojarzone z przejściem granicznym z Rosją Grzechotki przerobiono na Grzechotniki. Raptem dwie dodane litery, a jakaż różnica znaczeń…


Ciekawie usytuowany znak przejścia dla pieszych postawiono w Szczytnie na ul. Leyka (fot. 5). Była tu kiedyś rzadko używana zatoka autobusowa – przystanek dla kilku kursów linii nr 3 przesunięto. Czym jest teraz owa zatoczka – fragmentem chodnika czy miejscem do parkowania, na którym postawiono znak? Teoretycznie tuż przed opisywanym miejscem znajduje się znak zakazu zatrzymywania się i postoju, ale...


A teraz inny zakątek Szczytna. Niedawno wyremontowana ul. Wasińskiego rozpoczyna się znakiem „strefa ruchu”, zakazującym  automatycznie parkowania poza miejscami do  tego wyznaczonymi. Kilka metrów dalej mamy znak zakazu postoju, będący jednak (kierunek strzałki) owego zakazu… odwołaniem. Ale na bardzo krótko. Dosłownie kilka metrów dalej pojawia się po raz drugi znak B-35, który przypomina, że w strefie ruchu urządzać postoju nie można – i to pod groźbą odholowania. Całość tego znakowego konceptu  (fot. 6) wydaje się „Kurkowi” nieco zbyt zagmatwana i dezorientująca.
I na koniec krótki wypad za miasto. O ciekawym oświetleniu przejścia dla pieszych między Kamionkiem a Lipową Górą  Zachodnią pisaliśmy w jednym z październikowych numerów „Kurka” (fot. 7).Wspomnieliśmy wówczas, że w jakiejś nieokreślonej przyszłości powstaną tu odchodzące od drogi głównej dojazdówki do planowanych osiedli. Na razie są w tym miejscu tylko króciutkie asfaltowe odnogi, które bardzo szybko kończą się ślepo. Nie omieszkano jednak postawić obustronnej informacji o przejściu dla pieszych (fot. 8) i namalować pasów. Zakładamy, że gdy za jakiś czas powstanie tu faktycznie droga, wszystko i tak zostanie zrobione od nowa.

LEŚNE OPOWIEŚCI

Na początek zagadka. Czym są szare obiekciki widoczne na fot. 9?  Śpiącymi gromadnie myszami? Minikokonami z filmu „Obcy”? Myśliwi i osoby pracujące w leśnictwie  odpowiedzą od razu – odchodami wilka, który wydala z sierścią i niestrawionymi kośćmi. Zagadkę taką rozwiązać musiała nasza Czytelniczka ze Szczytna pani Ewa.  Nie zważając na porę roku, lubi wyprawiać się ona do lasu ze swoim mężem.  Jeden z  niedawnych wypadów, jeszcze przed mrozami, zakończył się dostrzeżeniem takich oto znalezisk. – Gdy szliśmy leśną drogą, zobaczyliśmy ślady łap, jak nam się zdawało, dużego psa. To nas zaintrygowało – tłumaczy pani Ewa. Po tropach doszli do widocznych na zdjęciu dziwnych grudek. Nasza Czytelniczka, która interesuje się przyrodą, skojarzyła sobie, że podobnie wyglądać mogą odchody wilka. Przypomniała zresztą, że o obecności tych zwierząt w okolicach Siódmaka (tam właśnie  lubi wybierać się na wycieczki), pisał swego czasu „Kurek”. Wątpliwości zostały rozwiane po znalezieniu odpowiednich zdjęć w Internecie.
Pani Ewa przyznaje, że po tym odkryciu zrobiło jej się trochę nieswojo. Warto dodać, że choć wilka w swoim naturalnym środowisku jeszcze nie widziała, miała już wcześniej całkiem bliskie spotkania z innymi zwierzętami:  dużą żmiją zygzakowatą, lisicą z małymi, stadem dzików czy dużym jeleniem.  Byk z rozłożystym porożem pojawił się znienacka – było to we wrześniu -  kilka metrów od składanego fotelika, na którym siedziała. Zapamięta również widok stada jedenastu jeleni, które podziwiała na łące. – Wyszły z tego lasu jak zjawy – słyszymy. Czytelnicy oczekiwaliby może w tym miejscu odpowiednich zdjęć, ale o ich zrobienie osobom niebędącymi zawodowymi przyrodniczymi fotoreporterami  w podobnej sytuacji nie jest łatwo. Jak mówi nam pani Ewa, w takich wypadach,  na które decydują się ze swoimi mężem niezależnie od pory roku, chodzi o coś innego niż o polowanie z aparatem.
Zimowa wizyta w lesie może zaskoczyć niekoniecznie obserwacjami z kręgu zoologii. Choć sezon  już za nami, mąż pani Ewy znalazł ostatnio kurkę (fot. 10), czyli grzyba, którego w lasach można znaleźć teoretycznie od początku czerwca do końca października.

Tekst i foto (w większości):
G. P. J. P.{/akeebasubs}