W czteroletnich odstępach, czyli w latach przestępnych, formalnie świętuje nie tylko burmistrz Cezary Łachmański, o którym „Kurek” pisał ostatnio, ale czynią tak również zuchy.

Ich dzień przypada właśnie 29 lutego. – Raz na cztery lata zuch jest pępkiem świata – przywołuje związaną z tym rymowankę Beata Piwowarska, jedna z osób, które próbują wskrzesić w Szczytnie ruch harcerski. Z dobrym skutkiem, bo w dwóch szczycieńskich szkołach podstawowych – SP 2 i SP 6 – na zbiórki uczęszcza już ponad setka osób. Zajmuje się nimi dziewięcioro dorosłych. Próbna gromada zuchowa działa tylko w „Dwójce”, a drużynowa Wioletta Luto pokazuje nam listę, na której znajduje się 34 maluchów, w tym jedna osoba z zerówki. W zbiórkach próbnej gromady harcerskiej uczestniczy po około czterdzieścioro uczniów starszych klas z obu placówek. – Wracamy do domu później i jest fajnie – tłumaczą Lilka i Martynka, uczennice klasy piątej w SP 2. Zarówno młodsi, jak i starsi doczekali się już specjalnych chust (fot. 1) ufundowanych przez burmistrza i Nadleśnictwo Szczytno. Zuchy uczą się na razie przez zabawę, powoli poznają zuchowe prawa. Mimo zabawowego charakteru spotkań, na twarzach maluchów maluje się niejednokrotnie duże przejęcie (fot. 2) – bycie zuchem to jednak poważna sprawa. Na zakup pełnego umundurowania starszym i młodszym przyjdzie jeszcze poczekać.
Przywdzianie harcerskiego stroju to konieczność poniesienia kosztu rzędu 200 zł. O tym, że harcerstwo w Szczytnie się odradza, można się było przekonać już w połowie grudnia, gdy szczycieńscy harcerze przekazywali Betlejemskie Światełko Pokoju. Zbiórki odbywają się od połowy stycznia. Tydzień przed Dniem Zucha przyszli harcerze mogli świętować Dzień Myśli Braterskiej, obchodzony w urodziny Roberta Baden–Powella, założyciela ruchu skautowskiego. Co ciekawe, również 22 lutego (choć w innym roku) na świat przyszła żona Baden-Powella – Olave. Szczycieńscy adepci harcerstwa DMB rozpoczęli od gry terenowej (fot. 3), a zakończyli spotkaniem przy ogniu. Opiekunowie zuchów i harcerzy mają w planach uczestniczenie wraz ze swoimi podopiecznymi w obchodzonych w mieście uroczystościach państwowych, a na koniec marca przygotowują grę terenową „Wyspa wielkanocnego zająca”. Warto dodać, że naszym powiecie ruch harcerski od lat istnieje przy Szkole Podstawowej w Tylkowie.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NISZCZENIE NA BIS

O szczycieńskim parku przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie i jego dawnej świetności w „Kurku” pisaliśmy wielokrotnie, do uczynienia tego po raz kolejny zachęcił nas nasz Czytelnik, pan Marek. Niepokoi go to, co sukcesywnie dzieje się z dawną fontanną zwieńczoną niegdyś popiersiem Ottona von Bismarcka, zwanego Żelaznym Kanclerzem. Ta niezwykle popularna w Niemczech postać jeszcze za życia doczekała się rozmaitych pomników, po których ślady mamy także w naszym województwie. W Mrągowie, Działdowie czy podkętrzyńskim Srokowie stoją (i powoli niszczeją) wieże Bismarcka (fot. 4), u nas pozostały ruiny fontanny, oddanej do użytku jeszcze przed I wojną. Po II wojnie popiersie Bismarcka gdzieś znikło, a sam obiekt niszczeje. Czy powodem jest wyłącznie to, że Żelaznego Kanclerza nie za bardzo chce się u nas dobrze wspominać („Bijcie Polaków, ażeby aż o życiu zwątpili.”)?
Z jakiegoś powodu turystycznymi atrakcjami są kwatera Hitlera w Gierłoży czy zamek krzyżacki w Malborku. A i u nas przeprowadzana jest rekultywacja ruin siedziby Krzyżaków, za którymi nie przepadał nie tylko Sienkiewicz…. Pana Marka zastanawia to, że kolejne lokalne władze niczego ze wspomnianą parkową konstrukcją nie robią. Można nawet odnieść wrażenie, że jest swoiste przyzwolenie na akty wandalizmu, przejawiające się w umieszczaniu na resztkach fontanny napisów, a ostatnio także jej rozczłonkowywaniu (fot. 5). – To się w końcu rozejdzie i poznika gdzieś na działkach – obawia się nasz Czytelnik. - Trochę szkoda, bo to w końcu historia. Nie wiem, czy dziś znalazłby się rzemieślnik, który coś podobnego by zrobił. Jeżeli władze nie mają chęci, to może zaproponowałyby, żeby ktoś to kupił. Są kolekcjonerzy – ciągnie swój wywód pan Marek. I trudno nie przyznać mu racji, bo faktycznie zastanawia dziwny bezwład naszych kolejnych władz. To samo dotyczy stanu parku. Przykładowo ławeczka i kosz na śmieci stojące tuż przed niegdysiejszą fontanną wyglądają tak (fot. 6).
„Piękna” wizytówka miasta podziwiana przez osoby przyjeżdżające ciągnącą się parę metrów obok główną drogą ze stolicy... Park poprzecinany jest kanałami, prezentującymi się tu i ówdzie jak na fot. 7. Kilkanaście lat temu pojawiła się inicjatywa dawnych mieszkańców Szczytna/Ortelsburga, by z parkiem coś pozytywnego zrobić, umieścić tablicę upamiętniającą jego fundatora – Richarda Andersa. Zostało to storpedowane, ale żadnych poważniejszych działań, by urokliwy park wyglądał trochę lepiej, nie podjęto. Atrakcję, gdyby ktoś chciał, można by zrobić z dawnego schronu przeciwlotniczego, jednak został on lat zasypany w 2004 roku… Jeszcze dwadzieścia-trzydzieści lat temu różne miejsca parku były wykorzystywane jako boiska do piłki nożnej, przy działkach, bliżej ulicy Kochanowskiego, był nawet plac do gry w siatkówkę. Dziś w parku można sobie coś zapalić, wypić, bezkarnie rozbić butelki czy wrzucić śmieci do kanałów. Od ubiegłego roku park jest punktem docelowym Orszaku Trzech Króli, ale to chyba przymało…
URWANY CHODNIK
W parku przy ul. Skłodowskiej niektórym urywają się filmy, w innych miejscach w Szczytnie mamy urwane… chodniki. Tak jest np. w rejonie naszego najnowszego ronda, którego patronem są Kresowiacy (stosowna tabliczka dotycząca nazwy pojawiła się pod koniec minionego tygodnia). Niedawno ekipa układała fragment chodnika prowadzącego od pobliskiego bloku na ul. Piłsudskiego w stronę przejścia dla pieszych. Najwyraźniej ktoś nie policzył kostek brukowych, bo nawierzchnia po paru krokach zmienia się w gruntową, choć – musimy to dodać – wyrównaną do poziomu polbruku (fot.8). Po drugiej stronie przejścia, na skwerku za przystankiem autobusowym, znajduje się innych urwany chodnik, wykonany z płytek starszego typu. Zamierzona symetria?
STASHKA W TELEEXPRESSIE
Niedawno o najnowszej piosence naszej Stashki pisaliśmy w „Kurku”, a pod koniec lutego „Tylko sen” pojawił się w „Telehicie” u Marka Sierockiego (fot. 9). Stashka w „Teleexpressie” występowała już kilkakrotnie, a jej ostatni klip, nakręcony głównie na ścieżkach wokół pięknych źródeł Łyny, miał na Youtubie po trzech tygodniach ponad 130 tys. wyświetleń i dużo pochlebnych komentarzy.
POWROCIK ZIMY
Takie obrazki (fot. 10) przed laty nie były o tej porze roku niczym nadzwyczajnym, obecna zima jest, jaka jest, i dlatego z kronikarskiego obowiązku przypominamy, że w ubiegły czwartkowy poranek natura na krótko obwieściła, że może być u nas normalnie. Z odrobiny białego puchu cieszyły się nawet pieski, ale już podczas popołudniowego spaceru wróciła ni to jesień, ni to wiosna…
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
