Ponad 70 lat temu, w środku II wojny, w niemieckich kinach królował film „Heimkehr”, który miał uzasadnić barbarzyńską agresję na Polskę. Było to prawdziwe arcydzieło nazistowskiej propagandy, za którym stał sam Goebbels. Film kręcono na granicy Mazur, w Chorzelach. Szczycieński landrat Victor von Poser wykorzystał to do „promocji powiatu”.
Budowa dekoracji
Zdjęcia do „Heimkehra” zaczęły się 2 stycznia 1941 roku w wiedeńskich studiach filmowych. Szybko jednak ekipa przeniosła się do Chorzel, gdzie zrealizowano sporą część zdjęć. Według filmowców, Chorzele łudząco przypominały autentyczne miasteczka na Wołyniu, w których miała się toczyć akcja filmu. W Chorzelach sama ekipa filmowa pracowała z przerwami od 6 lutego do czerwca 1941 roku. Jednakże w celu realizacji filmu już od listopada 1940 roku do wiosny 1941 roku przebudowywano cały chorzelski rynek i wybudowano szereg innych dekoracji, w tym most na rzece, której nie było. Wymagało to zatrudnienia przez wytwórnię filmową sporej ilości fachowców: murarzy, cieśli, stolarzy. Wiele tych prac wykonały niemieckie firmy budowlane ze Szczytna i okolic.
Wykład szczycieńskiego landrata
21 lutego 1941 roku do Chorzel przybył landrat szczycieński Victor von Poser w celu – jak sam to określił – „budowy mostów”.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Von Poser wygłosił dla filmowców z Wiednia prelekcję, którą z dzisiejszej perspektywy nazwalibyśmy „promocją powiatu”. Mówił sporo o historii, w tym szczegółowo opisywał wydarzenia wojenne z 1914 roku, wspominając także o pomocy Wiednia w odbudowie zniszczonego Szczytna i o nawiązanym wówczas „partnerstwie” obu miast. Poser określił powiat szczycieński jako „główny cel ataku polskiej propagandy” na Mazurach w okresie międzywojennym, przy czym szeroko rozwodził się nad pochodzeniem ludności mazurskiej i jej językiem, oczywiście argumentując w duchu niemieckim.
W swym wystąpieniu zawarł też wiele informacji dotyczących rozwoju gospodarczego i kulturalnego powiatu szczycieńskiego, jego turystyki i przyrody a nawet walki szczycieńskich władz powiatowych o zdrowe zęby dzieci. Na koniec wyraził nadzieję, iż przy kolejnym pobycie ekipy Wien – Filmu w maju 1941 roku pokaże całe piękno swego powiatu.
Kłopoty z zimą
W swym wystąpieniu landrat von Poser poruszył też kłopoty filmowców z pogodą. Jak już wspomniałem, z udziałem szczycieńskich firm pod koniec 1940 i na początku 1941 roku szybko obudowano Chorzele wielkimi dekoracjami w celu dokonania zdjęć w zimowej jeszcze scenerii. Gdy już jednak wszystko było gotowe i ekipa, i dekoracje, nie było ani śniegu, ani słońca. Wilm Hosenfeld, nie będąc już przy ekipie filmowej, w liście z Warszawy do żony z 15 marca 1941 roku pisał: Wczoraj w hotelu, gdzie znajduje się oficerski klub komendantury, w którym spożywam posiłki, kiedy mam tu służbę, spotkałem dwóch panów z Wien – Filmu. Spółka wielkim nakładem kosztów przebudowała rynek w małym miasteczku, a kiedy wszystko było gotowe i miało rozpocząć się kręcenie scen ze śniegiem, przyszła odwilż i śnieg zniknął. Setki aktorów i statystów musiało wyjechać. Wszystko to kosztowało setki tysięcy, a rezultat równy zeru. Ale ci ludzie w ogóle się tym nie martwią. Przed wyjazdem filmowcy długo czekali na śnieg. W tym właśnie czasie, 21 lutego, swój wykład wygłaszał im szczycieński landrat.
Więcej ziemi,
więcej śniegu
Landrat von Poser w trakcie przemówienia do filmowców powiedział, że z tego co słyszał do rozpoczęcia swojej pracy potrzebują słońca i śniegu. Po czym nieco górnolotnie stwierdził, że słońce przywozi im w sercu a na śnieg może im zdradzić receptę. I opowiedział prawdziwą według niego historię, która miała wydarzyć się przed wojną w Występie w pobliżu Rozóg. Przybył tam wiosną minister rolnictwa, który miał zagadnąć miejscowych chłopów: No tak, dzieci, a tej zimy mieliście dużo śniegu?
Jeden z bystrzejszych gospodarzy odpowiedział mu na to: Tak, Panie Ministrze, kto ma dużo ziemi miał dużo śniegu, kto ma mało ziemi miał mało śniegu. Von Poser swoją anegdotę zakończył radą dla Wien – Filmu, aby szybko kupiło tutaj możliwie jak najwięcej ziemi, to i śniegu dla potrzeb filmu będzie wystarczająco dużo. Wiedeńscy filmowcy nie zastosowali się jednak do rad szczycieńskiego landrata, gdyż nic nie wiadomo o tym, aby kupili jakąś ziemię w okolicach Szczytna.
(cdn.)
Sławomir Ambroziak
{/akeebasubs}
