SYMBOL POLSKOŚCI
1 lipca 1906 r. ukazał się w Szczytnie pierwszy numer „Mazura”. W czasach PRL-u gazeta ta była uznawana za jeden z symboli „polskości” Mazur. Początkowo nakład tego pisma wynosił 500 egzemplarzy. Liczono na około 200 abonentów, głównie dawnych czytelników „Gazety Ludowej”. Reszta nakładu miała być rozdawana za darmo.
Pierwszym redaktorem pisma od lipca 1906 r. do czerwca 1907 r. był Stanisław Zieliński. Pod jego redakcją „Mazur” miał polski, narodowy charakter. Prezentowano w nim tezę, że Mazurzy są Polakami. Po ucieczce z Mazur zagrożonego procesem Zielińskiego, redaktorem „Mazura” został niemiecki szpieg Hermann Falkenberg. Pismo przyjęło wówczas antypolski charakter. Jego nakład zaczął spadać, część dotychczasowych abonentów nie chciała otrzymywać nawet darmowych egzemplarzy. „Mazur” pod redakcją Falkenberga nie utrzymał się.
REDAKTOR JAROSZYK
W latach 1908 – 1914 redaktorem gazety był Kazimierz Jaroszyk. Pod jego redakcją nakład pisma stopniowo wahał się od 500 do 2 tys. egzemplarzy. Jaroszyk gościł w 1908 r. w Szczytnie i w swoim mieszkaniu Henryka Sienkiewicza. Pobyt polskiego pisarza w Szczytnie wiązał się z drukowaniem w „Mazurze” odcinków „Krzyżaków”.
CZYTA CAŁA WIEŚ
Władze pruskie dysponowały wykradzioną przez Falkenberga listą abonentów „Mazura” i cały czas wywierały na nich presję. Zaczęto im za darmo przesyłać antypolskiego „Pruskiego Przyjaciela Ludu”. Według zachowanych list „Mazura” w 1911 r. prenumerowało 705 osób pochodzących z 143 miejscowości powiatu szczycieńskiego. Pamiętać jednak trzeba, że każdy egzemplarz był czytany przez kilka osób i to często nie tylko z rodziny, ale na przykład sąsiadów. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
POWRÓT „MAZURA”
W 1928 r. ruch polski na Mazurach otrzymał silny cios w postaci tak zwanej zdrady Roberta Machta, który prawdopodobnie od samego początku był agentem niemieckim. Macht zdobył w Szczytnie silną pozycję, ponieważ był faworyzowany przez olsztyńską centralę. Przejął kontrolę nad Bankiem Ludowym i „Mazurskim Przyjacielem Ludu”, a następnie przekazał je Niemcom. Po tych wydarzeniach akcję polską trzeba było zaczynać niemal od początku. W 1928 r. zaczęto wydawać w Szczytnie nową gazetę. Uznano, że trzeba nawiązać do największego polskiego sukcesu wydawniczego na Mazurach i zaczęto ją wydawać pod szyldem „Mazura”. Od 4. numeru pismo przyjęło winietę „Mazura” wydawanego w latach 1906-1914 i 1918-1920. Redaktorami odpowiedzialnymi byli Augustyn Szarkowski z Lipowca, Wacław Jankowski i Seweryn Pieniężny, który wraz z Antonim Szajeką był od początku rzeczywistym redaktorem gazety. Największy nakład (1700 egzemplarzy) „Mazur” uzyskał w latach 1930-1931. W 1939 r. nakład spadł do 120 egzemplarzy. Gazeta posiadała dwa dodatki: „Gospodarza” i „Twierdzę Ewangelicką”. W latach trzydziestych najważniejszym współpracownikiem „Mazura” był mazurski poeta ludowy Michał Kajka. Współpracował on już z wcześniejszym „Mazurem”, w którym po raz pierwszy opublikował swój utwór 12 sierpnia 1906 r. Drugim pod względem intensywności mazurskim współpracownikiem był niejaki „K” z Jerutek. Ze względów bezpieczeństwa podpisywał się on tylko jedną lub dwiema literami i do dnia dzisiejszego nie znamy jego danych.
NIEMIECKIE PRZEŚLADOWANIA
W 1933 r. redakcja „Mazura” zwróciła się do starostwa w Szczytnie w sprawie wywieszenia szyldu na gmachu redakcji. Landrat Poser podanie redakcji rozpatrzył negatywnie. Stwierdził, że „wywieszenie szyldu polskiego zagroziłoby pokojowi publicznemu i mogłoby stać się powodem do zaburzeń”.
Mazur utrzymywał się wyłącznie dzięki pomocy finansowej mecenasa A. Osuchowskiego i polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dzięki tej pomocy był bardzo tani, a i tak sporo jego egzemplarzy było rozdawanych za darmo.
W latach trzydziestych prenumerowanie, a nawet czytanie „Mazura” wymagało dużej odwagi, w zasadzie było traktowane jak zdrada. Groziły za to przeróżne represje, od pobicia po presję ekonomiczną. Część egzemplarzy władze konfiskowały, część ginęła na poczcie. Nierzadko poczty odmawiały prowadzenia prenumeraty. W szczególnie trudnej sytuacji były osoby odpowiedzialne za pozyskiwanie nowych prenumeratorów w terenie. Praca ta wiązała się z ryzykiem pobicia przez niemieckie bojówki. Natomiast odpowiedzialni redaktorzy padali ofiarą niemieckich sądów, które stanowczo stawały w obronie rzekomo zniesławianych przez „Mazura” niemieckich urzędników. Wśród zarządzanych przez sądy kar były grzywny, areszt czy zawieszenie wydawania pisma.
Pod koniec lat trzydziestych młode pokolenie Mazurów było już całkowicie zgermanizowane. Mazurzy dali się porwać nazistom, zwłaszcza ich sukcesom gospodarczym. Starszym, trzymającym się jeszcze języka polskiego Mazurom, zapewniano z nimi kontakt rozdając darmową gadzinówkę (pismo w języku polskim lub polskim i niemieckim o zdecydowanie antypolskim charakterze).
Zaznaczyć też trzeba, że „Mazur” nie był inicjatywą mazurską, był wydawany dzięki polskim pieniądzom, dzięki pracy polskich i warmińskich (katolickich) redaktorów. W odróżnieniu od „Mazurskiego Przyjaciela Ludu” przy jego redagowaniu nie brali udziału Mazurzy. W terenie na jego rzecz pracowało jednak wielu Mazurów, którzy angażowali się w kolportaż czy dostarczali korespondencję. Pismo ukazywało się w skrajnie niekorzystnych warunkach i w starciu z niemiecką urzędniczą i propagandową machiną nie miało szans na sukces.
Redaktor Antoni Szajka otrzymał nakaz opuszczenia terytorium III Rzeszy do 31 marca 1939 r. W kwietniu 1940 roku aresztowało go gestapo. Trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen-Oranienburgu. Przeżył, wolność odzyskał 22 kwietnia 1945 r.
1 września 1939 r. personel „Mazura” został aresztowany.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
