Hobby, czyli zamiłowanie do czegoś. A do czego? Postanowiłem trochę poczytać, aby lepiej rozeznać się w temacie. I tu mnie zamurowało. Otóż 80% tego, co zamieszczono w licznych artykułach, wyszukanych przeze mnie w internecie, to nie ciekawostki, ale poradniki, jakież to hobby można dla siebie wymyślić.
Zawsze sądziłem, że hobby to coś indywidualnego. Ot, taka smykałka frapująca delikwenta od zawsze. Pasja. Tymczasem okazuje się, że takie zamiłowanie można sobie wmówić. Korzystając z niezliczonych podpowiedzi autorów wymienionych poradników. Najlepiej, żeby było intrygujące, a jeszcze lepiej - modne. Tutaj nasuwa mi się skojarzenie z biurem matrymonialnym. Zawsze wydawało mi się, że pary małżeńskie dobierają się w sposób naturalny. Na zasadzie dobrej, nieco trwającej znajomości. Tymczasem wymyślono biura, gdzie przyszłą małżonkę (małżonka) można sobie wybrać z katalogu. Dziwny, nowoczesny świat. Jako ciekawostkę zacytuję fragment typowej, poradnikowej tabelki. Autorzy sugerują, że przed ostateczną decyzją należy zapoznać się z owym wykazem i zastanowić się, jaki rodzaj hobbystycznej aktywności preferujemy. Cytowany poradnik wymienia cztery alternatywy. Czy marzymy o zajęciach w domu, czy na zewnątrz. Następnie - w samotności, czy w towarzystwie. Dalej każą nam wybrać kolejną preferencję - hobby manualne, a może umysłowe. Ostatni punkt, to decyzja, czy planowane działania mają być spokojne, czy raczej takie, które podnoszą poziom adrenaliny. Później następuje niezliczony ciąg wszelakich, przykładowych propozycji.
Angielski termin „hobby” zaistniał w Polsce dopiero na przełomie lat 50. i 60.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W tamtych dawnych latach Polacy nie mieli aż takich możliwości hobbystycznych jak dzisiaj. A tym bardziej takich, jakie mają współcześni, zachodni celebryci i celebrytki. Niektórych wymienię. Tom Hanks. Poza tym, że posiada polskiego „malucha”, jest kolekcjonerem maszyn do pisania. Ma ich ogromną ilość. Angelina Jolie zbiera wszelkiej maści noże i sztylety. John Travolta, odkąd zrobił licencję pilota, niemal cały wolny czas spędza na podniebnych rejsach. Pośród nich dziwolągiem jest Meryll Streep, która uwielbia robótki na drutach. A co do Polaków? Szaleństwo PRL, czyli filatelistyka zamiera. Brydż wciąż jest popularny, ale nie aż tak jak w czasach minionych. Mocno trzymają się szachy. Tu ciekawostka. Przeczytałem, że z powodu pandemii, w ciągu dwóch lat, handlowy popyt na tradycyjne szachownice wzrósł trzykrotnie. To rezultat niewychodzenia z domu. Nadal popularne jest fotografowanie. Także sport. W naszym rejonie króluje wędkarstwo i łowiectwo. Jeśli chodzi o kulturę, to zmalała liczba czytelników dobrej książki, a także melomanów. Zwłaszcza uprawiających śpiew (chóry i zespoły). W tej dziedzinie sprawdzają się wyłącznie ci ze słuchem. Inni nie nadają się. Zacytuję fragment wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego: „Dlaczego ogórek nie śpiewa? Widocznie nie potrafi”. Jest jeszcze jedno popularne w Polsce hobby, aczkolwiek dość ekskluzywne. Jazda konna. Sam nie uprawiam, ale, pośród artystów, znam kilku maniaków jeździectwa. To, oczywiście, Daniel Olbrychski oraz Marek Siudym - nie tylko aktor i jeździec, ale także instruktor konnej jazdy. To Marek przygotowywał aktorów do filmu „Ogniem i Mieczem”. Skoro jesteśmy przy artystach. Pamiętam, że w dawnych czasach, jeszcze na studiach, dwóch późniejszych aktorów - Marek Kondrat i Jurek Radziwiłowicz namiętnie grywali w szachy. Później, przez dłuższy czas, Jurek uczył mnie owej szlachetnej gry, ale bez większych sukcesów. Tymczasem z biegiem lat moim hobby stało się kucharzenie. Żadne światowe potrawy nie sprawiają mi kłopotu i to ja, przez całe lata, rządziłem domową kuchnią. Aż tu nagle, dość niedawno, moja żona także załapała ów bakcyl i teraz jest to jej hobby. Mnie odsunięto od garów i nie wiem, co robić z wolnym czasem. Chyba będę musiał zajrzeć do któregoś z tych wyśmiewanych przeze mnie poradników i coś sobie przysposobić.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
