Zima w naszej strefie klimatycznej powinna trwać trzy miesiące, ale ta z sezonu 2019/2020 jest wyjątkowa.

I po lodowiskuDni z czymś w rodzaju śniegu można by policzyć na palcach jednej ręki, a przez większość czasu utrzymywały się temperatury dodatnie. Pod koniec ubiegłego roku dano nam namiastkę zimy w postaci sztucznego lodowiska, które cieszyło się sporym powodzeniem. Teoretycznie agregat powinien pozwalać na zabawy na lodzie w temperaturze nawet +10, ale swoje powinna dodać również natura. Niestety, już od końca stycznia dodać za bardzo nie chce.

Najpierw deszcz, a potem regularnie 6-7-stopniowie temperatury (w słońcu wyższe) sprawiły, że na Facebooku szczycieńskiego MOS-u i przy wejściu na lodowisko zaczęły się pojawiać informacje widoczne na fot. 1. W utrzymaniu tafli w odpowiednim stanie nie pomagał ostatnio nawet specjalny pojazd zwany rolbą (fot. 2). Szlifować nie ma czego, bo lodowisko zamieniło się w jeziorko z wysepkami lodu (fot. 3). Zgodnie z umową sztucznie stworzona tafla miała służyć łyżwiarzom do końca lutego, ale wygląda na to, że kto chciał tu zadebiutować, musiał uczynić to sporo wcześniej – agregat wyłączono i już przed minionym weekendem rozpoczęło się rozmrażanie lodowiska. Podobne problemy mają odkryte lodowiska w innych częściach kraju, a szczególnie tam, gdzie zimowy klimat jest łagodniejszy od naszego. Smucą się łyżwiarze, powodów do radości nie mają także fani narciarstwa. Mieli oni korzystać z zaśnieżonej zimą ścieżki rowerowej do Ochódna, ale śnieg nie spadł. Nie odbyły się (i raczej już nie odbędą) żadne lokalne zawody w narciarstwie biegowym. Dośnieżany bywał stok dla miłośników zjazdów na nieodległej Górze Czterech Wiatrów w Mrągowie, wyglądającej raptem kilka sezonów temu jak na fot. 4. Już parę ładnych tygodni wcześniej orzeczono, że z powodu warunków atmosferycznych z uroków owego miejsca tej zimy nie skorzystamy.

GARAŻE Z KAŁUŻAMI

Lodu, jak  wspomnieliśmy wyżej, obecnie nie mamy, nie brakuje za to w wielu miejscach wody. Tak jest np. przy garażach na ul. Barczewskiego w Szczytnie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Co najmniej część użytkowników (a garaży jest umieszczonych w rzędzie osiem) odczuwa spory dyskomfort przy wjeżdżaniu i wyjeżdżaniu (fot. 5). Woda wsiąka i paruje w olbrzymich kałużach bardzo wolno, a problem nasilił się parę lat temu, gdy podwyższono część placu na wysokości wjazdu z ulicy. Teren należy do miasta i właśnie do władz poprzedniej kadencji kilkakrotnie zwracali się mieszkańcy sąsiedniego bloku z prośbą o zrobienie czegoś w tej sprawie. Usłyszeli, że już wkrótce, po domknięciu ważniejszych inwestycji, sprawa zostanie rozwiązana, zrobi się jakąś studzienkę i problem zniknie. Niczego jednak nie zrobiono, problem pozostał, kałuże jak stały, tak stoją  i część zmotoryzowanych zanurza się tu swoimi pojazdami po osie.

ZAPOMNIANE TABLICZKI

Jeden z naszych Czytelników, pan Marcin, zainspirowany najwyraźniej naszą ubiegłotygodniową krótką informacją dotyczącą oderwanej i nieaktualnej tabliczki informacyjnej w pobliżu dworca PKS, przyjrzał się innym tego typu tabliczkom w Szczytnie. Takich zdezaktualizowanych  informacji jest w naszym mieście więcej. Jako przykład pan Marcin nadesłał nam zdjęcie słupa stojącego przy głównym rondzie (fot. 6). Osoba zorientowana w topografii Szczytna dostrzeże, że kilka tabliczek powinno już dawno zostać zdjętych – ewentualnie poprawionych, jeśli np. lokal zmienił nazwę. Pisaliśmy o tym problemie jakiś czas temu, ale najwyraźniej ktoś problemu nie dostrzega. Nic to, że jakiś turysta spróbuje pójść tropem wskazówek i niczego o podanej nazwie  nie znajdzie… Inna rzecz, widoczna choćby na fot. 6, to fakt, że tego typu tabliczki są najzwyczajniej w świecie brudne. Może nie mamy oczu dookoła głowy i nie widzimy wszystkiego, ale jakoś nigdy nie zauważyliśmy, by podobne znaki były co jakiś czas – w razie potrzeby – czyszczone. Pamiętamy, że kiedyś pobliski pomnik Sienkiewicza pucował poirytowany działacz sportowy Krzysztof Wilczek. Czyżby trzeba było kolejnego happeningu z drabinką i gąbką ?

JEŹDZIEC BEZ GŁOWY

Przed tygodniem pisaliśmy o spadających tabliczkach, dziś czas na lampy. Podczas niedzielnej przejażdżki wokół Jeziora Dużego Domowego, na wysokości pastwiska w Korpelach, dostrzegliśmy oderwaną od słupa oprawę – widocznie zadziałał silnie wiejący w sobotę wiatr. Aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby ktoś w tym momencie tamtędy przechodził – głowica lampy jest naprawdę spora. Gdy chcieliśmy uwiecznić ten widok, w kadr wjechał nam znienacka motocyklista (na ścieżce pieszo-rowerowej!) i obrazek (fot. 7) wyszedł nam z lekka surrealistyczny…

OBLICZA JĘZYKA OJCZYSTEGO

Pod koniec minionego tygodnia (konkretnie 21 lutego) obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, czyli w naszym wypadku – polskiego. W szkołach kojarzony on jest z okazją do przypomnienia dzieciom i młodzieży o potrzebie dbałości o językową kulturę. W tym dniu na korytarzach pojawiają się specjalne wystawki (fot. 8),   przeprowadzane są pogadanki i konkursy.
Niemal w przeddzień MDJO mieliśmy w Polsce co najmniej dwie nagłośnione przez media sytuacje niemające niczego wspólnego z kulturą języka – nie tylko  mówionego. Najpierw wulgarne okrzyki podczas uroczystości z udziałem prezydenta, potem gest jednej posłanek zastępujący w sejmie pewne niecenzuralne sformułowanie.   Jakoś nie możemy sobie przypomnieć, by nawet bardziej zadziorne osoby związane w jakiś sposób z naszymi szczycieńskimi władzami i radami pozwalały sobie publicznie na tego typu zachowania, nawet jeśli nie przepadają za kimś stojącym po  drugiej strony politycznej barykady.
Gest Kozakiewicza pokazany 40 lat temu na igrzyskach w  Moskwie Polacy (poza ówczesnymi władzami) pewno tolerowali, a nawet temu przyklaskiwali, z gestem posłanki Lichockiej może być gorzej… Gestów takich co najmniej w sytuacjach oficjalnych nie stosują nasi lokalni politycy, co nie znaczy, że są one obce chociażby młodzieży, a nawet dzieciom.

Zastanawiamy się, co jest przyczyną takiego umiłowania wulgarności przez niektóre osoby, niezależnie od wieku. „Kurek” przypomniał sobie, że nie tak dawno widział rysunek odnoszący się do opisywanego problemu na filarze wewnątrz dawnego wielbarskiego kościoła ewangelickiego, przekształconego w świecki obiekt kultury (fot. 9).  Ani z kulturą, ani ze sferą sacrum ma on niewiele wspólnego. Nie znaczy to wcale, że nasze społeczeństwo jest jakieś gorsze czy pozwala sobie na więcej od innych. Całkowity brak wyczucia bardzo wielu osób zobaczymy chociażby wewnątrz wieży kościoła mariackiego w Gdańsku, gdzie ściany zapełnione są rozmaitymi głupawymi napisami, czy w równie znanej katedrze fromborskiej, której kolumny „zdobią” podobne teksty. Na ogół w języku ojczystym…
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}