ILUMINACJA PRZED TERMINEM
W ubiegłym numerze gazety, wyczekując niecierpliwie Świąt Bożego Narodzenia, pisaliśmy, że świąteczna iluminacja miasta ma rozbłysnąć 12 grudnia. Tymczasem stało się to nawet przed terminem. Nowości w tym roku nie ma, ale uzupełniono oświetlenie drzewek stojących na odcinku od ronda do skrzyżowania z ul. Żwirki i Wigury.
- Instalacja w tym miejscu była już bardzo stara i zużyta – mówi Krystyna Lis z UM. Wymiana była konieczna, bo nie świeciły całe odcinki lampek. Niby nowości brak, ale jakoś bardziej kolorowo i strojniej wyglądają choinki stojące na balkonie wieży ratuszowej, jak i sam balkon, wiadomo do czyjego gabinetu przynależny.
JEDNOBARWNA CHOINKA
Świąteczna miejska instalacja, choć jest raczej skromna, bo bez fajerwerków, prezentuje się przyzwoicie, a może nawet i lepiej. Pięknie wyglądają rozświetlone korony drzewek stojących wzdłuż ul. Odrodzenia i Polskiej, szkoda tylko, że brakuje śniegu, bo wtedy efekt byłby jeszcze większy. Lampki są jednak jednokolorowe i dlatego, naszym zdaniem, choinka stojąca na głównym rondzie powinna być bardziej kolorowa. Nie tylko z lampkami, ale jak to już postulowaliśmy w poprzednich latach także z ozdobami - kolorowymi bombkami, łańcuchami itp.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZAGUBIONA LITERKA
Kilka dni temu nasz stały Czytelnik, pan Artur, nie zdradzając szczegółów, namawiał nas do odwiedzenia Izby Przyjęć w miejscowym szpitalu. Powiedział tylko tyle, że warto zwrócić uwagę na napis, który wyklejono na drzwiach wejściowych. Kiedy już dotarliśmy na miejsce, trzeba to przyznać, nie od razu zorientowaliśmy się o co chodzi. Napis wydawał się być jak najbardziej w porządku i dopiero kolejne dokładne jego przeliterowanie doprowadziło do wykrycia błędu. Nie popełniono tu babola ortograficznego typu „wkrutce”, opisywanego w poprzednim numerze, a jedynie nastąpiło małe przeoczenie. Skoro jednak zostało ono zauważone, to piszemy o tym, aby napis został poprawiony.
NIEPEŁNE ODNOWIENIE
Inny nasz Czytelnik mieszkający przy ul. Barczewskiego poinformował nas o oryginalnie wykonanym malowaniu schodów wejściowych do pewnej placówki zdrowia. Zostały tam wyremontowane spore schody wiodące do wnętrza, a potem je jeszcze pomalowano. Cóż, ich prawa strona (na zdjęciu biały kontur) nie doczekała się odnowienia. Nasz rozmówca sądził, że pracownikom nie starczyło farby, albo że nie zdążyli przed fajrantem, więc robota zostanie zakończona następnego dnia. Tymczasem mijały kolejne i nic się nie działo. Wygląda na to, że tak ma już pozostać.
"CIĘŻKA" PRACA
Trwająca od dłuższego czasu przebudowa chodników przy ul. Władysława IV dobiega końca. Obecnie prowadzone są prace porządkowe i instaluje się znaki drogowe, o czym za chwilę. Teraz opiszemy zdarzenie, którego byliśmy obserwatorami. Na dość długi czas ruch uliczny na przebudowywanym odcinku zablokowała spycharko-koparka, która wykonując skomplikowane manewry niespiesznie ustawiła się w poprzek jezdni. Coś tam pogrzebała na chodniku i potem znów powolnie wykonując skręty włączyła się do ruchu. Zastanawialiśmy się, co miały znaczyć te manewry, aż zorientowaliśmy się, że maszyna w ramach wspomnianych prac porządkowych podjęła z chodnika płytkę (na zdjęciu zaznaczona strzałką) w ilości jednej sztuki(!) i przetransportowała ją kawałek dalej na skład materiałów. Mówi się, że maszyny stosuje się dlatego, że potrafią wykonać pracę za kilku, ba, nawet kilkunastu ludzi. Jaki był zatem sens angażowania sporej koparki do pracy, którą z łatwością wykonałby jeden człowiek?
ZNAKOWE SZALEŃSTWO
Wracając do znaków drogowych na ul. Władysława IV, to należy podkreślić, że o nic tak mocno tutaj nie zadbano, jak właśnie o nie. Oto na gotowy już chodnik wjechał umyślny samochód z ładunkiem różnokolorowych tarcz oraz błyszczących nowością słupków prostych i giętych. Skoro znaki już są i jest do czego je mocować, to należy to wszystko porozstawiać, a najlepiej z sensem, no i żeby to jakoś wyglądało.
Tak przynajmniej spodziewali się mieszkańcy ulicy, a także pozostali szczytnianie. Tymczasem tam, gdzie już znaki postawiono, dziwią niektóre szczegóły tej roboty. Czemu akurat gięty słupek ma takie wielkie naddatki po lewej stronie tarcz? - A to nie szło tego odciąć – dziwi się pan Stanisław, klient pobliskiego zakładu wulkanizacyjnego. Zdumienie budzi także liczba znaków stłoczonych jeden przy drugim, na niektórych odcinkach ulicy nieomal do granic absurdu.
Na kilkudziesięciometrowym fragmencie chodnika naliczyliśmy, i tu uwaga, 11 znaków, pośród których były i takie, które się powtarzały, choć sytuacja drogowa tego nie wymagała. Dodajmy jeszcze, że znaki, stojąc w takiej gęstwinie, zasłaniają się wzajemnie, co nie ma najmniejszego sensu, a jedynie wprowadza dodatkowy galimatias. Zamiast informacji mamy tutaj dezinformację.
{/akeebasubs}
