W trakcie Dni i Nocy Szczytna, oprócz tradycyjnego piątkowego bankietu, odbyła się także zamknięta impreza w ruinach zamku. Naczelnik Wydziału Promocji tłumaczy, że był to poczęstunek dla zaproszonych delegacji z miast partnerskich. Radny Rafał Kiersikowski zwraca jednak uwagę, że wstęp mieli tam także „sami swoi”, w tym rodziny niektórych radnych i urzędników.

Impreza dla wybranych
Podczas Dni i Nocy Szczytna w ruinach odbywała się zamknięta impreza. Urząd twierdzi, że był to poczęstunek dla zaproszonych delegacji z miast partnerskich, ale zdaniem radnego Kiersikowskiego biesiadowali tam również „sami swoi”

Podczas wrześniowego posiedzenia komisji rewizyjnej radni analizowali wydatki miasta na promocję. Te, do 20 września, wyniosły blisko 175 tys. złotych. Z tej puli najwięcej, bo 32,1 tys. zł wydano na tzw. inne usługi obejmujące m.in. banery, kocyki, grawera, oklejanie autobusów ZKM itp. Znaczącą pozycję w wydatkach na promocję stanowiły też usługi gastronomiczne, na które przeznaczono 24,2 tys. złotych. Kwota ta zaintrygowała radnego Rafała Kiersikowskiego. Chciał on wiedzieć, na co konkretnie przeznaczono te środki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Naczelnik Wydziału Promocji i Rozwoju Gospodarczego Katarzyna Radziewińska tłumaczyła, że ich wysokość jest skutkiem inflacji. - Usługi gastronomiczne bardzo poszły w górę. Wszyscy wiemy, jakie są dzisiaj ceny w sklepach – mówiła, wymieniając na prośbę radnego poszczególne pozycje na liście wydatków. Wśród nich znalazły się posiłki dla delegacji przybyłych na Dni i Noce Szczytna, na które poszło ok. 5 tys. złotych. Kiersikowski dociekał, czy chodzi tu o bankiet w ruinach odbywający się w sobotę i niedzielę. Zdaniem radnego, do tej pory impreza taka była organizowana tylko w piątki, z okazji rozpoczęcia święta grodu. Naczelnik tłumaczyła jednak, że w ruinach nie było żadnego bankietu, tylko poczęstunek dla delegacji. Nie potrafiła jednak odpowiedzieć na pytanie, ilu było na nim gości. - Zawsze było tak, że bankiet organizowano w piątki. W soboty i niedziele takie imprezy się nie odbywały. Z tego, co wiem, zaproszono tam tylko wybranych gości, w tym rodziny niektórych radnych i urzędników – mówił Kiersikowski.

Impreza w ruinach rzeczywiście się odbywała, a do tego była mocno strzeżona, choćby przed dziennikarzami. Ci, którzy nie wiedząc o bankiecie weszli na teren ruin, by zrobić z nich zdjęcia publiczności bawiącej się na plaży, zostali w ekspresowym tempie zdecydowanie wyproszeni, by nie psuć zabawy biesiadującym vipom. Z naszych informacji wynika, że duże nieprzyjemności miał pracownik ochrony, który nieopatrznie wpuścił fotoreporterów na teren ruin.

(ew){/akeebasubs}