Wiele osób jest przekonanych, że alkohol w rozsądnych ilościach dobrze wpływa na krążenie. Niestety pojawia się coraz więcej danych, które wskazują, że nie jest to prawda. W opublikowanych w tym roku wytycznych Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego znajdują się informację na temat wpływu alkoholu na ciśnienie.

Jak alkohol wpływa na ciśnienie krwi?Czytamy w nich, że zależność między spożywaniem alkoholu a wartością ciśnienia ma charakter liniowy. Oznacza to, że im więcej spożywamy alkoholu, tym większe będziemy mieć ciśnienie. W poprzednich artykułach pisałem, że wzrost ciśnienia skurczowego o 20 mmHg podwaja ryzyko udaru lub zawału serca. Dlatego jeśli zależy nam na zdrowiu, powinniśmy unikać alkoholu. W wytycznych znajdujemy jasne stwierdzenie, które każdy powinien wziąć sobie do serca: Zwiększone spożycie alkoholu sprzyja częstszemu występowaniu udarów, a równocześnie osłabia działanie leków hipotensyjnych. Leki hipotensyjne to oczywiście leki obniżające ciśnienie krwi. Dlatego osoby z nadciśnieniem powinny zrezygnować z alkoholu, a w przypadku gdy całkowite wyeliminowanie alkoholu nie jest to możliwe, to nie spożywać go więcej niż 20-30g w przypadku mężczyzn, i 10-20 g w przypadku kobiet. Powyższy cytat również zaczerpnąłem z aktualnych wytycznych Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego. Ja osobiście nie piję alkoholu i trudno jest mi zrozumieć cytowane zdanie – w przypadku gdy całkowite wyeliminowanie alkoholu nie jest możliwe.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Jeśli uświadomimy sobie jak cenną sprawą jest nasze życie i zdrowie, będzie nam łatwo podejmować decyzje o zdrowym stylu życia. Niestety większość ludzi nie ceni swojego zdrowia dopóki go nie straci. A nawet wtedy, gdy zaczynają chorować złe nawyki są silniejsze niż lęk przed kalectwem wynikającym z udaru mózgu lub nawet śmiercią.

W minionym tygodniu przyszedł do mojego gabinetu młody człowiek. Miał wysokie ciśnienie tętnicze. Równocześnie był otyły. Gdy zacząłem pytać o jego styl życia okazało się, że pali papierosy, pije alkohol oraz uwielbia jeść mięso. Obecnie lekarze dysponują wiedzą wynikającą z badań naukowych, która pozwala oszacować ryzyko wystąpienia udaru lub zawału serca u takich pacjentów. W przypadku tego pacjenta ryzyko było naprawdę wysokie. Zawsze informujemy pacjentów o takim ryzyku, jednak nie wszyscy traktują poważnie ostrzeżenia. Wiele osób, szczególnie mężczyzn, nie zmienia swoich przyzwyczajeń, a nawet nie zawsze systematycznie przyjmuje leki. Rozmawiając z tym młodym człowiekiem postanowiłem nie ograniczać się do suchego podania faktów, ale spróbowałem pobudzić jego wyobraźnię. W tym celu pozwoliłem sobie na odrobinę ironii. Po zebraniu wywiadu powiedziałem do niego, że jest bardzo odważnym człowiekiem. Nie bardzo rozumiał co mam na myśli, ale wyraźnie spodobało mu się to, że uważam go za bohatera. Kontynuowałem, że gdyby żył w innych czasach, w czasach wojen miałby wielkie szanse, aby zostać bohaterem narodowym i trafić na pomniki. Coraz bardziej pacjentowi podobały się moje uwagi, ale wciąż nie rozumiał co mam na myśli. Wyjaśniłem mu więc, że stwierdziłem, że nie boi się śmierci. Takie osoby, które nie miały lęku przed śmiercią w czasach wojen ginęły bohaterską śmiercią w obronie ojczyzny. Dopiero teraz pacjent zrozumiał moją ironię. Pijąc alkohol, paląc papierosy i jedząc w nadmiarze narażał się na śmierć. Lęk przed śmiercią powinien skłonić go do zmiany stylu życia, ale skoro nie zmieniał go to znaczy, że ten lęk nie był zbyt silny. Wyjaśniłem mu, że ja osobiście boję się pić alkohol, palić papierosy, a nawet jeść mięso, gdy widzę jak wiele osób choruje i umiera z tego powodu.

Alkohol tak właśnie działa – osłabia lęk. Gdy byłem dzieckiem z otwartą buzią słuchałem opowieści o czasach II wojny światowej. Mój wujek był dzieckiem, gdy żołnierze radzieccy wyzwalali naszą wieś. Zginęło ich wtedy ponad 500. Wujek opowiadał, że biegli, atakując niemieckie pozycje. Dwóch żołnierzy niemieckich siedziało zamaskowanych w lesie z karabinem maszynowym i strzelali do biegnących Rosjan, dopóki nie skończyła się im amunicja. Wujek wspominał, że Rosjanie byli pijani, więc nie bali się atakować. Za bezsensowną śmierć żołnierzy na polu walki często odpowiadało nieudolne dowództwo. Jednak smutne jest to, że w dzisiejszych czasach, samodzielne decyzje ludzi, dotyczące ich życiowych wyborów, przyczyniają się do tego, że tracą swoje zdrowie a w konsekwencji również i życie.

Smutny żart, który powiedziałem pacjentowi na temat jego „bohaterstwa” nie został przeze mnie wymyślony. Ten żart przeczytałem w pewnej książce. Zaskoczę zapewne czytelników, gdy podam jej tytuł. Wszyscy ją bowiem znają. Jest to Pismo Święte. To Bóg wymyślił ten smutny żart. W księdze Izajasza, w 5 rozdziale i 22 wersecie Bóg powiedział takie słowa: Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina. Gdy będziecie przy różnych okazjach z uśmiechem wznosić kolejny toast „za zdrowie”, pomyślcie o tych słowach.

Włodzimierz Tarasiuk

Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.{/akeebasubs}