W Muzeum Mazurskim odbyło się spotkanie autorskie z Wiktorem Markiem Leykiem promujące jego najnowszą książkę „Dekada w polskiej YMCA”. Jej twórca wspominał lata swojej działalności w tej znanej światowej organizacji skupiającej chrześcijańską młodzież, a także postacie z nią związane. Nie zabrakło również wątków szczycieńskich.
NA SPOTKANIU Z KRÓLOWĄ
Głównym bohaterem czwartkowego spotkania w Muzeum Mazurskim był Wiktor Marek Leyk. Urodzony w Szczytnie w znanej mazurskiej rodzinie dziennikarz, wydawca, działacz społeczny i propagator ruchu ekumenicznego przyjechał do rodzinnego miasta, aby promować swoją najnowszą książkę „Dekada w polskiej YMCA. Imciarskie opowieści według nieświętego Marka”. Uczestnicy spotkania najpierw obejrzeli film przybliżający działalność tej znanej na całym świecie, a powstałej w 1844 r. w Londynie organizacji skupiającej chrześcijańską młodzież. Mogli się z niej dowiedzieć kilku ciekawostek, m.in. tego, że właśnie członkowie YMCA wymyślili tak popularne dyscypliny sportu jak koszykówka czy siatkówka.
Wiktor Marek Leyk opowiadał głównie o czasach, kiedy w latach 1989 – 1998 był dyrektorem generalnym oraz prezesem tej organizacji. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
AMERYKAŃSKA WYPRAWA STAROSTY
Podczas wieczoru w muzeum nie mogło zabraknąć wątków szczycieńskich. Autor książki opowiadał m.in. czasach, kiedy to kierował szczycieńskimi instytucjami kultury w końcu lat 70. - Były to szalone i piękne czasy. Bardzo dużo się wtedy działo, bo panowała olbrzymia swoboda działania i fantazja młodych ludzi – wspominał.
Uczestnicy spotkania mogli poznać nieznany epizod z życia starosty Jarosława Matłacha. Dzięki swojej wychowawczyni z liceum Małgorzacie Kordowskiej i Wiktorowi Markowi Leykowi, na początku lat 90. wyjechał na dwa miesiące do Stanów Zjednoczonych na obóz YMCA jako wychowawca trudnej młodzieży. Przyznawał, że było to dla niego, wówczas bardzo młodego chłopaka, ciekawe, ale i trudne doświadczenie. - Jak stamtąd wrócił, to powiedział: teraz już Afganistan to dla mnie nic strasznego – przytaczał słowa późniejszego starosty Wiktor Marek Leyk, dodając, że młodzież posługiwała się często slangiem, nie chcąc, aby wychowawca rozumiał, co mówią jego podopieczni. Podróż do Stanów Zjednoczonych zaowocowała także odnowieniem kontaktów z mieszkającą tam dalszą rodziną Jarosława Matłacha.
Po oficjalnej części spotkania autor podpisywał przywiezione ze sobą egzemplarze książki. Uczestnicy wieczoru autorskiego mogli otrzymać ją, w zamian za datek na rzecz walczącej z rosyjskim najeźdźcą Ukrainy.
(ew){/akeebasubs}
