Gdy miałem 13 lat mój starszy brat został zabrany do wojska. Kiedy przyjechał do domu w czasie przepustki dzielił się swoimi wrażeniami ze służby wojskowej. Jedna historia zrobiła na mnie szczególne wrażenie. Opowiadał, że na samym początku wszyscy żołnierze otrzymali szczepionkę. Potem pojechali na poligon. Była jesień. Żołnierze biegali całymi dniami po poligonie, nieraz w deszczu, czołgali się po błocie, spali w namiotach i nikt nie zachorował na przeziębienie. Mój brat stwierdził, że to dzięki tej niezwykłej szczepionce.

Jak wzmocnić odporność?Gdy 6 lat później zaczynałem studia medyczne, pamiętałem opowieść mojego brata o niezwykłej szczepionce. Postanowiłem, że podczas studiów muszę dowiedzieć się więcej na ten temat. Poznałem różne szczepionki, poznałem mechanizm ich działania, wskazania oraz przeciwwskazania a także działania niepożądane. I żadna z nich niestety nie zasługuje na miano „cudownej”, takiej, która rozwiązywałaby problemy z przeziębieniami na wiele lat.

O jakiej więc niezwykłej szczepionce opowiadał mój brat?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Czy wojsko w czasach PRL-u dysponowało jakimiś cudownymi środkami, które stanowiły ścisłą tajemnicę? Myślę, że nie. Prawdopodobnie żołnierze otrzymywali wtedy tak zwaną Delbetę, czyli szczepionkę stanowiącą mieszaninę inaktywowanych, czyli martwych bakterii: paciorkowców, gronkowców i pałeczek ropy błękitnej. Dzisiaj ta szczepionka nie jest już dostępna w sprzedaży. Została wycofana z powodu działań niepożądanych oraz zbyt małej skuteczności. Dostępne są natomiast nowsze szczepionki, bardziej bezpieczne, takie jak Luivac, Broncho-Vaxom, IRS-19. Polecam te szczepionki swoim pacjentom, ale efekty niestety nie są rewelacyjne. Niektórzy, owszem, zauważają niewielką poprawę odporności, ale nikt z pacjentów nie twierdzi, że są to cudowne środki.

Dlaczego więc mój brat doświadczył tak niezwykłego wzrostu odporności podczas służby wojskowej, że nawet spanie jesienią w namiocie nie skutkowało infekcją? Po wielu latach pracy w zawodzie lekarza, dzisiaj mogę na to pytanie udzielić odpowiedzi. Niestety nie była to zasługa szczepionki. Wzrost odporności mój brat zawdzięczał aktywności fizycznej. Biegał każdego dnia wiele godzin po poligonie, praca mięśni pobudzała krążenie krwi i to właśnie decydowało o wzroście odporności.

O naszej odporności decydują białe ciałka krwi oraz produkowane przez nie przeciwciała. Na skuteczność ich działania ogromny wpływ ma właściwe krążenie krwi. Jeśli krążenie w zainfekowanych tkankach jest dobre, następuje szybka dostawa oraz wymiana krwinek białych, uporają się one z wszystkimi zarazkami. Jeśli krew krąży „leniwie” i nie dostarcza na czas białych krwinek, zarazki rozwijają się i pojawia się infekcja. Jeśli pacjent ma miażdżycę i krew nie dociera w wystarczającej ilości na przykład do palców nóg, bardzo szybko zaczynają się trudne do wyleczenia infekcje. W przypadku miażdżycy nieraz kończy się to amputacją. Aktywność fizyczna jest jednym z najlepszych sposobów na poprawienie krążenia krwi, a tym samym zwiększenie odporności. W poprzednich artykułach pisałem, że dla właściwego krążenia krwi niezbędne też jest właściwe nawodnienie organizmu, a więc zwiększenie objętości krążącej krwi. Dlatego, aby poprawić odporność, powinniśmy też pić dużo wody.

W tym tygodniu przyszedł do mnie pacjent, który jest morsem. Zaczął zachęcać mnie, abym dołączył do ich grupy. Kilka razy w tygodniu kąpią się w jeziorze, nawet w czasie największych mrozów. Spotykam ich często jak robią rozgrzewkę, gdy jadę do Szczytna. Podziękowałem grzecznie za zaproszenie i powiedziałem, że z kąpielą w jeziorze poczekam do lata. Jednak ciekawą rzeczą jest to, że morsy nie przeziębiają się. Tajemnica ich zwiększonej odporności leży właśnie w tym, że kąpiel w lodowatej wodzie, poprzedzona intensywną rozgrzewką, poprawia krążenie krwi. Na tej samej zasadzie działa krioterapia ogólnoustrojowa. Krótki pobyt w komorze kriogenicznej, w której panuje temperatura minus 120-160 stopni C powoduje uruchomienie mechanizmów obronnych organizmu polegających na przyspieszeniu pracy serca i poprawieniu krążenia krwi. To też podnosi odporność.

W sezonie infekcyjnym, gdy do mego gabinetu przychodzi dziennie po kilkadziesiąt osób z infekcjami, niektórzy pacjenci pytają mnie co robię, aby nie zachorować. Mówię wtedy o znaczeniu zdrowej diety z dużą ilością warzyw i owoców, o piciu wody, przyjmowaniu witaminy D3 i o unikaniu słodyczy, które bardzo osłabiają odporność. Jednak to wszystko okaże się niewystarczające, jeśli nie zadbamy o właściwe krążenie krwi. Moim sposobem jest bieganie 4-5 razy w tygodniu po 7 km. Odkąd zacząłem systematycznie biegać, zauważyłem naprawdę wyraźny wzrost odporności. Nie musi to być bieganie, intensywny, 45-minutowy spacer na świeżym powietrzu, 4-5 razy w tygodniu, też poprawi naszą odporność. Zachęcam do tego wszystkich czytelników „Kurka”.

Włodzimierz Tarasiuk

Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.{/akeebasubs}