Każdy pogrzeb ma charakter szczególny – zwłaszcza dla rodziny zmarłego.

W historii naszego powiatu nie zdarzył się aż do minionej soboty przypadek, by urządzano pochówek księdzu, który został zamordowany – i to w tak okrutny sposób. To już trzeci pogrzeb duchownego na przestrzeni ostatnich czterech lat. W 2020 roku społeczeństwo Szczytna żegnało ks. Józefa Drążka. Tamte uroczystości również miały szczególny charakter – odbywały się w czasie covidowej pandemii i nie wszyscy mogli w nich uczestniczyć. Półtora roku temu tłumy wiernych żegnały ks. Romualda Mężyńskiego, rezydenta parafii św. Brata Alberta, teraz jeszcze większe rzesze przybyły na ostatnie spotkanie ze swoim proboszczem. Na przykościelnym parkingu oraz innych pobliskich miejscach postojowych stanęło wyjątkowo dużo pojazdów (fot. 1) , a w niemałej przecież świątyni trudno było znaleźć miejsce stojące (fot. 2) . Na mszy pogrzebowej zgromadziło się kilkudziesięciu duchownych – posługujących Szczytnie oraz dekanacie teraz i w przeszłości, kolegów z seminarium i wojska – ks. Lech Lachowicz odbywał służbę w specjalnej jednostce w Brzegu na początku lat 70. ubiegłego wieku. Do seminarium wstąpił w wieku zaledwie 17 lat i podczas odbywania służby był – w przeciwieństwie do świeżo zabranych z seminariów kleryków – studentem z dwuletnim stażem.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 16 listopada, w dniu, w którym katolicy obchodzą święto Matki Bożej Ostrobramskiej. Niejednego musiał zastanowić fakt, że tuż przy kościele znajduje się kaplica właśnie Matki Bożej Ostrobramskiej…
Po brutalnym napadzie na duchownego oraz po jego śmierci w internecie pojawiły się – oprócz wyrazów współczucia i żalu – wpisy dotyczące tego, w jaki sposób morderca powinien zostać ukarany. Jednym z wątków pojawiających się w homilii, którą podczas mszy pogrzebowej wygłosił abp Józef Górzyński, było to, by powstrzymać się od nienawiści i złorzeczenia, nie tylko w tej konkretnej sytuacji. Są to przecież zachowania niepasujące do wizerunku chrześcijanina. - Jako uczniowie Chrystusa módlmy się za sprawcę i wszystkich zło czyniących o ich przemianę i uwolnienie od zła. Módlmy się, aby dobry Bóg był dla nich, tak jak i dla nas, miłosierny – usłyszeli zgromadzeni w świątyni.
W nie tak odległej przeszłości w Szczytnie uczestnicy pogrzebów odprowadzali drogich im zmarłych w konduktach żałobnych, a trasa wiodła spod danego kościoła aż na cmentarz. Prawdziwe tłumy trzykrotnie przechodziły choćby spod kościoła św. Stanisława Kostki, gdy żegnano najpierw Krzysztofa Klenczona, a już później proboszczów tej parafii – księży: Władysława Łaniewskiego i Roberta Dziewiatowskiego. Pogrzeb drugiego z tych kapłanów odbywał się na początku roku 2003 i był chyba jednym z ostatnich mających taką właśnie formę. W niektórych miejscowościach w Polsce pogrzeby przebiegają według dawnej formuły, u nas kondukt odprowadza trumnę ze świątyni, a później tworzony jest dopiero przy wejściu na cmentarz. Tak było także w przypadku ceremonii pogrzebowej ks. Lecha Lachowicza (fot. 3). Jego ciało spoczęło w kwaterze, w której zostali pochowani: ks. Józef Drążek i duchowny Kościoła zielonoświątkowego Zygmunt Majewski (fot. 4).
Informacja o tragicznej śmierci ks. Lachowicza obiegła nie tylko Polskę, ale i cały świat. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy w różnych językach. Transmisję z mszy pogrzebowej przeprowadziła ogólnokrajowa telewizja wPolsce24.
SMĘTNY LISTOPAD
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny/ I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,/ Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... / Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną/ I światła szarego blask sączy się senny...
Tak przed wiekiem pisał Leopold Staff, odnosząc się w swoim wierszu do późnojesiennej aury. Minęły dekady, a w temacie niewiele się zmienia. Tegoroczny listopad, który powoli dobiega końca, był wyjątkowo ponury i można było niejednokrotnie odnieść wrażenie, że w ostatnich dniach słońce zachodziło wcześniej niż w latach minionych. W poprzednią niedzielę widoki zza szyb mieliśmy już wyjątkowo depresyjne
(fot. 5). Pocieszeniem może być fakt, że sto i więcej lat wstecz ludzie mieli znacznie mniej form spędzania wolnego czasu, a tym, którzy mieszkali gdzieś w chatynkach na odludziu, pozostawało popołudniowe i wieczorne siedzenie przy świeczkach czy lampach naftowych – a nierzadko i bez nich.
Dzień będzie się skracał jeszcze przez miesiąc, ale w tempie już niezbyt szybkim – do przesilenia zimowego zachód słońca przesunie się o mniej więcej dwadzieścia minut.
Byle do wiosny…
PASY ZNÓW POMALOWANE
Dbania o bezpieczeństwo na drodze nigdy za wiele. Niedawno trwał montaż specjalnego oświetlenia na przejściach dla pieszych na drogach krajowych (i skrzyżowaniach z nimi), co zdecydowanie poprawiło widoczność. Przez nasz powiat przebiegają cztery krajówki – w tym aż trzy przez Szczytno i to właśnie tu owych przejść jest najwięcej. W ostatnich tygodniach trwały (często w godzinach nocnych) prace związane z malowaniem pasów dla pieszych. Odświeżona biel zdecydowanie rozjaśnia jesienne mroki (fot. 6).
INNA FARBA
Malować można pasy, zmieniać kolor (lub poprawiać stary) można także w przypadku samochodowego lakieru. Na dość ciekawy pomysł wpadł właściciel jednego z pojazdów w Szczytnie. Na parkingu na naszym największym blokowisku widzieliśmy ostatnio wóz, którego karoserię przemalowano na kolor imitujący… rdzę (fot. 7) . Coś z stylu wykończenia naszych zamkowych ruin. Dla każdego coś innego.
NAKRĘTKI WCIĄŻ PRZYJMOWANE
Ze Szczytna już poznikały, ale tu i ówdzie można je jeszcze zobaczyć. Mowa o pojemnikach na plastikowe nakrętki. U nas przybierały one zazwyczaj kształt serca – zbieranie nakrętek wiązało się często z przeprowadzanie akcji charytatywnych. Od połowy roku znaczna część opakowań musi mieć tak skonstruowane nakrętki, by nie dało się ich odlaczyć (choć w praktyce dość często się to zdarza) od obejmy na szyjce plastikowej butelki – tak zarządzono w Unii. Wprawdzie odkręcalne do końca elementy mają np. butelki z płynem do płukania ust czy pojemniczki z owocowymi musami, ale na ogół uznano, że gromadzenie nakrętek w mniejszych ilościach będzie nieopłacalne. Mimo tego w drugiej części zakończonych już dość dawno wakacji blaszane pojemniki widzieliśmy w iluś miejscowościach północnej Polski (czy już je zdemontowano – nie wiemy), a wciąż „aktywne” jest prawie pełne serce stojące w centrum Rozóg (fot. 8).
Tekst i foto (w większości):G.P.J.P.{/akeebasubs}
