- Jak to możliwe, aby w XXI wieku

w rozwiniętym kraju, matki nie mogły wymyć dzieci, a rolnicy napoić zwierząt – nie kryją irytacji mieszkańcy Miętkich.

Jeśli dziś weekend, to nie mamy wody

Miętkie, to jedna z większych wsi w gminie Dźwierzuty, licząca ok. 400 mieszkańców. Od kilku lat mają oni niemały problem. Gdy tylko zbliża się lato, w czasie weekendów w kranach gwałtownie spada ciśnienie wody, a nawet w ogóle przestaje ona płynąć.

Co jest przyczyną kłopotów mieszkańców? - W weekendy przyjeżdżają warszawiacy, którzy mają tu sporo działek. No i wtedy rośnie zużycie wody, non-stop podlewają trawniki – wyjaśnia sołtys Włodzimierz Krzywiński.

Problem szczególnie mocno dotyka hodowców bydła.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Justyna Janiszewska, która codziennie zajmuje się myciem 1100-litrowego zbiornika na mleko i urządzeń dojących musi na to poświęcać zdecydowanie więcej czasu niż w „zwykłe” dni. - Najpierw płukanie wstępne, później normalne, mycie i jeszcze raz płukanie. Przy tak niskim ciśnieniu to prawdziwe utrapienie – żali się pani Justyna. Gospodarstwo, które prowadzi z mężem – Pawłem znajduje się w centrum wsi. Jeszcze gorzej mają ci, którzy mieszkają na jej obrzeżach. Tam często wody w ogóle nie ma w kranach. - Nie można się nawet wymyć – mówi pani Grażyna. Podobnie jak inne matki, by zapewnić higienę dzieciom, używa chusteczek nawilżających, ale przy częstym stosowaniu może to wywołać u nich alergię. Strach włączyć też w weekendy pralkę. Dwojgu mieszkańcom, którzy się odważyli spaliły się silniki.

Dolegliwości dotyczą nie tylko ludzi, ale i zwierząt. W gospodarstwie pani Joli można spotkać kury, kaczki i krowy. - Im też brakuje wody, nieraz słyszę jak krowy z tego powodu ryczą – słyszymy od gospodyni.

Mieszkańcy twierdzą, że od lat dopominają się o rozwiązanie ich problemu, ale nie odnosi to żadnego skutku. - Jak to możliwe, aby w XXI wieku w rozwiniętym kraju matki nie mogły wymyć dzieci, a rolnicy napoić zwierząt – nie mogą się nadziwić. Wierzą, ze petycja do wójta, którą właśnie przygotowują wreszcie odniesie skutek.

POTRZEBNA INWESTYCJA

Stefan Schwarz, którego firma administruje sieć wodno-kanalizacyjną na terenie gminy potwierdza, że powodem zakłóceń w dostawie wody jest ograniczona wydajność studni głębinowej. Z obecnej znajdującej się w Orzynach korzysta aż pięć wsi. - Jak wszyscy poodkręcają krany i hydranty zdarza się, że wody brakuje - tłumaczy. Tymczasem przepustowość studni wynosi 24 m3 na godzinę i więcej „nie wydoli”. Czy nie można więc zamontować większej pompy i zwiększyć wydajność studni? - Absolutnie nie – słyszymy. - Można wtedy uszkodzić złoże filtracyjne i wody w ogóle nie będzie.

Jaka jest zatem recepta na bolączki mieszkańców Miętkich? W grę wchodzą dwa rozwiązania - budowa drugiej studni lub spięcie wodociągiem Rańska z Kałęczynem, co odciążyłoby studnię w Orzynach. Taki właśnie wariant proponuje władzom gminy Stefan Schwarz. Jak szacuje wójt Czesław Wierzuk potrzeba będzie na to zadanie 200 tys. zł. Jeszcze w tym roku, jak zapowiada, planowe jest wykonanie dokumentacji. W przyszłym – realizacja inwestycji.

Andrzej Olszewski

{/akeebasubs}