Wyciskanie sztangi leżąc to, wydawałoby się, sport przypisany mężczyznom, a jednak okazuje się, że i wśród pań ma on swoje zwolenniczki. Jedną z nich jest mieszkanka Szczytna Ewa Gimerska.

Jestem z siebie dumna
Dużą zasługę w odnoszonych sukcesach Ewa Gimerska przypisuje trenerowi Markowi Jałoszyńskiemu

Swoją przygodę z podnoszeniem ciężarów rozpoczęła 20 lat temu, gdy do siłowni „Pod Rywalem”, zabrała ją ćwicząca tam od pewnego czasu siostra. - Kupiła mi karnet i odtąd, z kilkuletnią przerwą po urodzeniu córki, jestem z tym miejscem na stałe związana – mówi pani Ewa. Trenuje dwa, trzy razy w tygodniu, a kiedy zbliżają się zawody – codziennie. W tym roku miała okazję pięciokrotnie zmierzyć się z konkurentkami z innych rejonów Polski i ma się czym pochwalić. W swojej kategorii wagowej zajmowała miejsca w pierwszej trójce, a do tego jeszcze ustanowiła rekord życiowy, wyciskając 70 kg.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Dużą w tym zasługę przypisuje trenerowi Markowi Jałoszyńskiemu. - Zawsze służy mi dobrą radą i tak naprawdę dzięki niemu osiągnęłam ten sukces – mówi zawodniczka. Sprzyjaniu dobrym wynikom służy też bardzo dobra atmosfera panująca podczas treningów w siłowni. - Wszyscy tu są ze sobą równi, niezależnie ile mają lat, czy jaki zawód wykonują. A są tu adwokaci, wojskowi, sportowcy z innych dyscyplin, studenci, a nawet dzieci z podstawówki. Można powiedzieć, że stanowimy jedną rodzinę. Spotykamy się też poza siłownią, jeśli komuś coś potrzeba, to jeden drugiemu pomaga, także w życiu prywatnym. Podczas zawodów najczęściej jako jedyna z pań reprezentuje swój klub. Czasami towarzyszy jej Justyna Ząbek, dawna koleżanka klubowa, dziś reprezentująca 4WMBOT.

- Czy nie boi się, że wyciskając kilkudziesięciokilogramowe ciężary zdeformuje swoją sylwetkę?

Ewa Gimerska (z lewej) ze swoimi rywalkami po zawodach w Wydminach

- Wręcz przeciwnie. Dzięki treningom mam możliwość kształtowania swojej sylwetki, tak żeby była zgrabna. To zasługa Marka, który tak rozpisuje mi ćwiczenia, żebym nie miała nadmiernie wyeksponowanych bicepsów. Oczywiście nie używam żadnych wspomagaczy, bo te biorą ci, co chcą bić wyśrubowane rekordy, a ja uprawiam ten sport dla przyjemności.

Najwierniejszym kibicem, który towarzyszy jej podczas zawodów i je dokumentuje na zdjęciach i filmach jest córka Łucja, uczennica ósmej klasy. Podczas wakacji razem chodziły ćwiczyć na siłownię. Teraz jednak ze względu na naukę Łucja skupia się na przygotowaniu do egzaminu.

Co daje pani Ewie uprawianie tego sportu? - Wielką satysfakcję i radość z pokonywania słabości. Do tego jeszcze systematyczność. Jestem osobą, która zawsze wyznacza sobie cel i konsekwentnie dąży do niego ciężką pracą. Dochodzi jeszcze umiejętność rezygnacji z czyhających pokus, bo przecież trzeba trzymać wagę. Niektórzy mi się dziwią, że po pracy i zajęciach domowych jeszcze mi się chce iść na siłownię. A ja, mimo upływu lat i kontuzji, których nabawiłam się podczas treningów, jestem z siebie dumna.

Tegoroczne starty i wyniki Ewy Gimerskiej (kat. wagowa do 65 kg)

Banie Mazurskie – 1 m. - 65 kg

Wydminy – 2 m. - 67,5 kg

Samborowo – 2m. - 67,5 kg

Pisz – 2 m. - 70 kg

Ząbki – 2 m. (kat. open), 1 m. (kat. wag. do 65 kg) – 70 kg

(o)

W tym roku po raz pierwszy udało się wycisnąć 70 kg{/akeebasubs}