Za dziesięć dni, w nocy z 12 na 13 marca dowiemy się czy film „IO” Jerzego Skolimowskiego otrzyma Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego za ubiegły rok. Polscy fani dziesiątej muzy mocno trzymają kciuki, a szczególnie w Jedwabnie. Tu m.in. kręcono do niego sceny, w których kilkudziesięcioro mieszkańców wystąpiło w roli statystów.
W miniony czwartek w Jedwabnie odbyła się projekcja filmu „IO” Jerzego Skolimowskiego. Przybyli na nią m. in. statyści biorący udział w kręceniu scen na miejscowym stadionie. Osobą, która najbardziej dała się zauważyć na ekranie, w tym także w zwiastunie filmu, jest Krzysztof Skwiot. Były piłkarz Zrywu Jedwabno, występuje w scenie, w której jego drużyna rozgrywa na miejscowym stadionie ważny mecz.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Józef Garbowski, Jarosław Frąckowiak i Jerzy Pałasz wystąpili w roli kibiców mocno dopingujących swoją drużynę. Pan Józef musiał wykazać się wielką determinacją, bo nie chciano go wpuścić na plan filmowy, tłumacząc, że jest za stary, bo ma więcej niż 65 lat. - Ustąpili, jak im zakomunikowałem, że jestem jednym z trzech założycieli „Zrywu”, obchodzącego właśnie 50-lecie istnienia – mówi były działacz i sędzia piłkarski. Można go zauważyć, siedzącego z klubowym szalikiem na stadionowej ławce obok Jerzego Pałasza, który wybija na bębnie kibicowskie rytmy. - Wypożyczyłem go od naszego Zespołu Pieśni i Tańca – zwierza się były dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury. Po raz pierwszy miał okazję obejrzeć film już jesienią ub.r. podczas jego premierowej prezentacji w Olsztynie z udziałem reżysera. Cieszy się, że grana przez niego postać jest na ekranie rozpoznawalna, a efekt pracy słyszalny i doceniany przez innych. - Przez 30 lat pracy w domu kultury nie rozdałem ani jednego autografu, a dopiero teraz, będąc na emeryturze, jestem o to proszony – śmieje się pan Jerzy.
Wszyscy nasi rozmówcy-statyści, z którymi spotkaliśmy się przed seansem w Jedwabnie są dumni, że mogli wystąpić w filmie tak znakomitego reżysera i dzięki niemu zostawić po sobie trwały ślad.
***
„IO” jest historią osiołka w coraz bardziej zawiłej rzeczywistości. Przekazywane z rąk do rąk zwierzę spotyka na swej drodze zarówno ludzi dobrych, jak i złych. Historia jest filmową alegorią, a tytuł filmu nawiązuje do dźwięku, jaki wydają osły.
(o){/akeebasubs}
