- Nie minie 10 lat, a będziemy zmuszeni, tak jak nasi rodzice, do obowiązkowych dostaw żywności – nie kryje irytacji Stanisław Olender, rolnik z długoletnim stażem, który przez cztery kadencje zasiadał w składzie Rady Gminy Wielbark. Podobnie jak inni właściciele użytków zielonych z naszego powiatu, czuje się pokrzywdzony polityką rządzących.

Jesteśmy rolnikami drugiej kategorii
Stanisław Olender: - Nasze apele, abyśmy byli traktowani tak, jak rolnicy na Mazowszu, nie znajdują zrozumienia u decydentów

- Rolnicy z Warmii i Mazur są gorzej traktowani od rolników z innych rejonów Polski, np. sąsiedniego Mazowsza – uważa Stanisław Olender, właściciel 50-hektarowego gospodarstwa w Zapadkach w gm. Wielbark. Powód do takiego sądu daje mu podejście decydentów do tegorocznej suszy. Na Mazowszu zapadła decyzja, że szacowanie tam strat w uprawie użytków zielonych można porównać do strat w uprawie kukurydzy. Dzięki temu rolnicy posiadający użytki zielone otrzymali odszkodowania. Na Warmii i Mazurach takiej możliwości zostali pozbawieni.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  To dlatego, że wskazania stacji monitorowania opadów w Puławach wykazały, że tylko od 1 czerwca do 31 lipca opady były u nas poniżej normy, a w związku z tym straty mogą być szacowane jedynie w uprawie kukurydzy.

Z takim stanowiskiem, o czym pisaliśmy już wcześniej, trudno pogodzić się rolnikom w powiecie szczycieńskim. Szczególnie tym, którzy posiadają użytki zielone na pograniczu województwa warmińsko-mazurskiego. Do takich należy Stanisław Olender. Z tytułu posiadania 3 ha na Mazowszu otrzymał „suszowe”, a za położone po miedzy, ale na terenie województwa warmińsko-mazurskiego 50 ha – już nie.

- To świadczy tylko o tym, że rolnicy w naszym województwie traktowani są jako ludzie drugiej kategorii – nie kryje irytacji rolnik z Zapadek. Na potwierdzenie tego wspomina sytuację sprzed czterech lat: - Nasi rolnicy musieli udowadniać straty w produkcji mleka i robić bilanse paszowe, bo takie wymogi postawił ODR w Olsztynie, a na Mazowszu nie musieli. W efekcie odszkodowanie u nas dostali tylko ci, co nie mieli zwierząt, a na Mazowszu – wszyscy.

Stanisław Olender pełniący wówczas funkcję przewodniczącego komisji rolnictwa Rady Gminy Wielbark interweniował u ówczesnego wojewody Podziewskiego. Ten jednak uwagi rolników zupełnie zignorował. - Takim sposobem PSL i Platforma Obywatelska straciły poparcie wśród rolników, a ich śladem idą teraz obecne władze. Oprócz ograniczania nam dopłat suszowych, stopniowo pozbawiają nas możliwości dopłat ONW, tłumacząc to stanowiskiem Unii Europejskie j – żali się rolnik. - Nie minie 10 lat, a będziemy zmuszeni, tak jak nasi rodzice, do obowiązkowych dostaw żywności – podsumowuje Stanisław Olender.

(pul){/akeebasubs}