Cuda jednak się zdarzają. To, co przed wyborami wydawało się niemożliwe, po pierwszej turze stało się faktem. W szczycieńskich autobusach komunikacji miejskiej znów pojawiły się plakaty z wizerunkiem kandydata na urząd burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego. Nie zniknęły jednak w okresie ciszy wyborczej. To naruszenie obowiązujących przepisów.

Jeżdżące plakaty naruszyły ciszę wyborczą
W sobotę autobus z wizerunkiem Krzysztofa Mańkowskiego jeździł ulicami Szczytna, naruszając ciszę wyborczą

PREZES BYŁ NA URLOPIE

Niemałe zdziwienie wśród mieszkańców miasta wywołał widok autobusu Zakładu Komunikacji Miejskiej poruszającego się w sobotę po Szczytnie z wizerunkiem kandydata na burmistrza Szczytna Krzysztofa Mańkowskiego. To ewidentne złamanie ciszy wyborczej. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Tę, według przepisów, narusza każdy element czynnej agitacji wyborczej, czyli publicznego nakłaniania lub zachęcania do głosowania w określony sposób. Jak wskazywała przed wyborami Państwowa Komisja Wyborcza, w tym czasie nie wolno zwoływać zgromadzeń, organizować pochodów i manifestacji, wygłaszać przemówień, czy rozpowszechniać materiałów wyborczych. Plakaty rozwieszone przed rozpoczęciem ciszy wyborczej nie muszą być zrywane. Nie wolno jednak jeździć pojazdami oklejonymi plakatami wyborczymi.

Co na to prezes ZKM Jan Lis?

- W sobotę nie było mnie w Szczytnie, przebywałem na urlopie. Ściągnięcia plakatów najwyraźniej nie dopilnowali nasi kierowcy – tłumaczy prezes Lis.

CZY LUDZIE TO IDIOCI?

O sprawie zniknięcia z autobusów miejskich plakatów z wizerunkami kandydatów startujących w wyborach z komitetu Stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców” pisaliśmy na początku października. Jego szef, a zarazem kandydat na burmistrza Szczytna Krzysztof Mańkowski zlecił płatne umieszczenie materiałów wyborczych w pojazdach Zakładowi Komunikacji Miejskiej. Stosowną umowę zawarł jeszcze w sierpniu z prezesem spółki Janem Lisem. Plakaty, owszem, pojawiły się, ale na krótko. Po kilku dniach nieoczekiwanie zniknęły. - Pan Lis zadzwonił do mnie z prośbą o natychmiastowe rozwiązanie umowy – relacjonował Mańkowski, dając do zrozumienia, że był to skutek nacisków wywieranych na szefa ZKM przez urzędującą burmistrz Danutę Górską, ubiegającą się o reelekcję.

W rozmowie z „Kurkiem” prezes Lis tłumaczył, że powodem rozwiązania umowy były przepisy zabraniające umieszczania plakatów wyborczych na mieniu komunalnym. Z kolei burmistrz Danuta Górska dodawała, że do ich wywieszania wyznaczono słupy, latarnie oraz tablice ogłoszeniowe, ale nie autobusy. Ze zdziwieniem wyjaśnienia te odebrali nasi czytelnicy, w tym doktor Joanna Pawłowicz – Radosz. - Czy pani burmistrz myśli, że ludzie są idiotami? Nie dalej jak kilka dni temu byłam w Olsztynie i tam każdy autobus miejski był oklejony plakatami. Tak samo sytuacja wyglądała w Warszawie i nikomu to nie przeszkadzało – dzieliła się swoimi obserwacjami doktor Pawłowicz – Radosz. Argumentacja władz miasta zaskoczyła też jednego z sąsiednich włodarzy samorządowych. - ZKM jest spółką, a skoro tak, to jego zadaniem jest prowadzenie działalności komercyjnej i zarabianie, w tym także na reklamach, bez względu na ich treść – przekonywał.

UMOWA BYŁA DO PIĄTKU

Sytuacja nieoczekiwanie zmieniła się po pierwszej, przegranej przez Górską, turze wyborów. Plakaty z wizerunkiem Mańkowskiego znów pojawiły się w autobusach. - Pan Lis poinformował mnie telefonicznie, że umowa dalej obowiązuje – mówi szef Stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców” , a od kilku dni burmistrz-elekt.

Czy naruszenie ciszy wyborczej było próbą nadgonienia straconego czasu?

Krzysztof Mańkowski stanowczo zaprzecza. Przyznaje, że jest zaskoczony całą sytuacją, a o sprawie dowiaduje się dopiero od nas. - Nic nie wiem o tym, aby autobusy z plakatami jeździły w sobotę. Umowa, którą podpisałem z ZKM obowiązywała do piątku – mówi burmistrz – elekt.

(ew){/akeebasubs}