Kawki znów opanowały centrum miasta. Próba odstraszania ich za pomocą nagrań z odgłosami drapieżników podziałała na krótko. Teraz pojawiły się nowe pomysły na pozbycie się skrzydlatych intruzów. Czy któryś z nich okaże się wreszcie skuteczny?

Kawki znów rządzą w centrum
Kawki znów obsiadają drzewa na ul. Odrodzenia, brudząc odchodami chodniki i ławki

Drzewa rosnące przy ul. Odrodzenia znów stały się miejscem noclegu stad kawek. Efektem tego są zabrudzone odchodami chodniki i ławki, a także nieprzyjemny zapach. - Zaraz przyjdzie marzec, śnieg stopnieje, a zanieczyszczenia zostaną – zauważa radny Rafał Kiersikowski. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W zeszłym roku kawki udało się na pewien czas przepłoszyć. Stało się to możliwe dzięki zamontowaniu urządzenia, które emitowało odgłosy wydawane przez ptaki drapieżne. Metoda ta przestała już jednak skutkować. Kawki przyzwyczaiły się do dźwięków i wróciły. Teraz trzeba szukać nowego pomysłu na ich przepłoszenie. Radny Kiersikowski podpowiada dwa rozwiązania. Pierwsze to „wypożyczenie” z lotniska w Szymanach sokolnika. Drugie, sprawdzone w Krakowie, polega na zaangażowaniu do walki z ptakami wolno żyjących kotów. - Byłoby to najbardziej skuteczne – mówi radny, powołując się na doświadczenie stolicy Małopolski. Koty są tam dokarmiane przez miasto i wysterylizowane, dzięki czemu się nie rozmnażają. Jednak wiceburmistrz Ilona Bańkowska wobec tego pomysłu jest sceptyczna. - Byłoby to skuteczne na terenie, gdzie nie odbywa się ruch kołowy, np. w parku. W przypadku ul. Odrodzenia narażalibyśmy koty na niebezpieczeństwo – mówi, dodając, że miasto będzie szukać innych rozwiązań na pozbycie się skrzydlatych intruzów.

(ew){/akeebasubs}